Strona główna Wczoraj i dziś

1939. Niedokończony sezon Sandecji

Reklama

Dokładnie 80 lat temu, 20 sierpnia 1939 r., piłkarze Sandecji po raz ostatni przed wybuchem wojny wybiegli na boisko. Jest to symboliczne zamknięcie pewnej epoki, która nigdy już nie wróci. Wielu sportowców, działaczy i sympatyków sportu walczyło na frontach II wojny światowej. Części z nich okupanci brutalnie przerwali życie…

Lipiec i sierpień 1939 r. przyniósł napiętą sytuację polityczną w Europie i na świecie. Oczy całego świata były zwrócone na Berlin. Co się jeszcze wydarzy? Kiedy wybuchnie wojna? Czy wojna jest w ogóle możliwa? Te, oraz setki innych pytań dręczyło miliony. Obok wydarzeń politycznych, życie toczyło się normalnym rytmem. Jedną z tych dziedzin życia był sport.

Ostatnie miesiące przedwojennego Nowego Sącza przyniosły również wiele sportowych emocji. A to wszystko za sprawą występów piłkarzy Sandecji Nowy Sącz w eliminacjach o awans do krakowskiej Ligi Okręgowej (II poziom rozgrywkowy). Sportowcy, działacze, kibice nie zdawali sobie sprawy że będzie to ostatni taki sezon. Za kilka tygodniu miała rozpocząć się wojna, która okazała się wojną na wyniszczenie.

Mistrzowie podokręgu podhalańskiego

Wiosną 1939 r. piłkarze Sandecji wywalczyli mistrzostwo podokręgu podhalańskiego Krakowskiego Okręgowego Związku Piłki Nożnej, wyprzedzając w tabeli Karpatię Glinik Mariampolski, Olimpię Limanowa oraz Strzelecki Klub Sportowy Jaworzynę z Krynicy. Zwycięstwo w podokręgu dało nowosądeczanom przepustkę do rywalizacji o awans do krakowskiej Ligi Okręgowej.

Do rozgrywek eliminacyjnych stanęło początkowo pięć drużyn. Obok sądeckiej, były to: KS KPW Metal Tarnów, KS Szczakowianka Szczakowa, KS Dąbski Kraków oraz Robotniczy Klub Sportowy Legia Kraków. W późniejszym czasie dokooptowano do rozgrywek Klub Sportowy Zakładów Ostrowieckich (KSZO) Ostrowiec Świętokrzyski. Ostatecznie, o awans do Ligi Okręgowej powalczyło sześć zespołów. Za faworytów uznawano tarnowski Metal oraz drużyny krakowskie. Do ich grona chcieli dołączyć piłkarze z Nowego Sącza.

Terminarz niedokończonych eliminacji do krakowskiej Ligi Okręgowej w roku 1939 .

Zamiast gry w piłkę, walki byków…

Pierwsze zawody przyszło zagrać Sandecji na wyjeździe. Przeciwnikiem była Szczakowianka Szczakowa, która rozbiła przyjezdnych trafiając pięciokrotnie do bramki strzeżonej przez Jana Augustynowicza. Sandecję tego dnia było stać zaledwie na jedno trafienie autorstwa Samuela Kippela, legendarnego przedwojennego napastnika klubu o żydowskich korzeniach (więcej na jego temat przeczytacie tutaj).

Jednak wynik spotkania nie odzwierciedlał rzeczywisty poziom umiejętności gry w piłkę chłopaków z Nowego Sącza. Od samego początku zawodów, piłkarze gospodarzy przystąpili do brutalnego szturmu na bramkę Sandecji. Mecz piłkarski zamienił się w walkę byków. Już w 4 minucie został porządnie „wycięty” Tadeusz Konieczny, jeden z najważniejszych zawodników Sandecji. Kontuzja nie pozwoliła mu na dalsze kontynuowanie gry. Na noszach został zniesiony z boiska, a reszta drużyny kontynuowała mecz w osłabieniu już do samego końca. Jak zapisano w jednej z relacji prasowych z tego spotkania „(…) Przyczyna brutalnej gry leży w sędziowaniu, gdyż sędzia krakowski prowadzący to spotkanie z obawy przed kibicami Szczakowianki mecz prowadził wybitnie stronniczo nie zważając na brutalną grę Szczakowianki (…)”.

Pozostała dziesiątka piłkarzy Sandecji, bardziej niż na grze, skupiła się na tym, aby zakończyć mecz bez połamanej jakiejkolwiek kości. Po przegranych zawodach działacze klubu wnieśli protest do piłkarskiej centrali z prośbą o weryfikację wyniku meczu na swoją korzyść, argumentując to nie tyle co brutalną grą Szczakowianki, jak również udziałem w meczu nieuprawnionego zawodnika po stronie gospodarzy. W kolejnych tygodniach trwających eliminacji sprawa meczu w Jaworznie wracała jak bumerang…

Notatka prasowa z Ilustrowanego Kuryera Codziennego oceniające szanse na awans Sandecji. Fot. Piotr Kazana.

Podrażniona ambicja

Nie tak to miało wyglądać, nie tak to sobie wyobrażali zarówno piłkarze, działacze Sandecji, jak przede wszystkim sympatycy klubu. Lipcowymi i sierpniowymi eliminacjami o wejście do Ligi Okręgowej żył cały Nowy Sącz. Było to już trzecie z rzędu podejście Sandecji w grze o awans do krakowskiej ligi okręgowej. Tym razem miało się udać, oficjalnie o tym mówiono, bez kompleksów. Głód piłki był ogromny. Marzono o grze w lidze z silnym krakowskimi drużynami. Po klęsce w Jaworznie z niecierpliwością czekano na kolejne zawody, tym razem na własnym terenie.

O wysokich ambicjach Sandecji świadczy jeden ciekawy ruch kadrowy. Po porażce w Jaworznie do Nowego Sącza został sprowadzony Czesław Strąk „Szeliga”, znany napastnik Cracovii, który w 1937 r. zdobył razem z Pasami tytuł Mistrza Polski. Przez okres blisko dwóch miesięcy prowadził treningi piłkarzy pierwszej drużyny, aż do momentu powołania go przez PZPN do kadry narodowej na mecz towarzyski z wielkimi Węgrami, finalistami mistrzostw świata z 1938 r. Taka sytuacja, jak na standardy ówczesnej polskiej piłki nożnej, nie była czymś powszechnym. Jego pobyt w Nowym Sączu trwał blisko dwa miesiące, szkolił piłkarzy pierwszej i drugiej drużyny Sandecji. Co ciekawe, każdy przeprowadzony trening był sportowym wydarzeniem.

Jak zapisał Stanisław Pattak, sekretarz klubu w 1939 r., autor przedwojennych kronik Sandecji z lat 1932-1939 „(…) Przez ten okres czasu wielu zawodników uczęszczało bardzo chętnie na treningi a z nimi bardzo wielu „kibiców”, chętnych ujrzenia wrażeń piłkarskich”.

Jak założono, przeprowadzone zajęcia bardzo szybko przyniosły oczekiwany efekt. 9 lipca 1939 r. do Nowego Sącza przyjechała krakowska Legia. Tłumnie zebrani kibice na stadionie za Warsztatami Kolejowymi (więcej o nim przeczytasz tutaj) oczekiwali jednego. Rehabilitacji za blamaż w Jaworznie. Podrażniona ambicja piłkarzy Sandecji poprowadziła ich do wysokiego zwycięstwa 4-0. Wiara w awans znów odżyła.

Kolejnym rywalem nowosądeczan był KS Dąbski z Krakowa. Spotkanie rozegrano w Krakowie na boisku Garbarni 23 lipca 1939 r. W prasowych relacjach z tego spotkania dominuje pogląd, że było to jedno z najładniejszych spotkań rozegranych do tej pory w eliminacjach. Niestety, bardzo dobra gra Sandecji nie przełożyła się na wynik spotkania. Przez długi okres meczu wynik był bezbramkowy, a to głownie za sprawą niewykorzystanych sytuacji bramkowych przez napastników Sandecji. Wraz z zbliżającym się końcem meczu, zemściło się to na nowosądeczanach. Zamieszanie pod bramką Augustynowicza wykorzystał Władysław Krupa (w czasie okupacji, zamordowany przez Niemców) który sprytnym strzałem posłał piłkę do bramki gości. Po tym trafieniu, morale w drużynie Sandecji opadło. W samej końcówce meczu, Dąbski jeszcze dwukrotnie zdołał celnie strzelić do bramki. Marzenia o wyższej klasie rozgrywkowej w Nowym Sączu znów zaczęły się oddalać. Tym bardziej, że kolejnym rywalem był tarnowski Metal, lider eliminacji.

Twierdza Nowy Sącz

Ten kto zaglądnął 30 lipca 1939 r. na stadion za Warsztatami Kolejowymi, swojej decyzji nie mógł żałować. Skazana na porażkę Sandecja podejmowała tego dnia faworyzowany Kolejowy Klub Sportowy Metal z Tarnowa – starych dobrych znajomych, z którymi nowosądeccy piłkarze toczyli zacięte boje od 1922 r. Jak donosiła prasa, ponad tysięczna widownia obejrzała wspaniały mecz w wykonaniu swoich ulubieńców. Sandecja po trafieniach Adama Łukasika, oraz dwóch utalentowanych młodzieżowców, Fryderyka Spieesa oraz Tadeusza Koniecznego, pokonała dotychczas nie znających smaku porażki tarnowskich graczy. Tylko dzięki postawie bramkarza gości, wynik nie był wyższy.

Drugi mecz u siebie, i drugie zwycięstwo, dające szanse na włączenie się do bezpośredniej rywalizacji o wejście do krakowskiej ligi okręgowej. Warunkiem było odprawienie z kwitkiem w rewanżowym spotkaniu Szczakowianki, z którą przyszło się mierzyć w kolejnym spotkaniu, tym razem w Nowym Sączu. Po pamiętnym pierwszym meczu, gdzie gospodarze poobijali połowę drużyny Sandecji, był to mecz z wieloma podtekstami. Na domiar złego oliwy do ognia dolało kierownictwo KOZPN, karząc dwumiesięczną dyskwalifikacją Władysława Olchawę i Jana Chmielarskiego, dwóch podstawowych graczy Sandecji za… brutalną grę w meczu ze Szczakowianka w Szczakowej. Z drugiej strony, żaden zawodnik gospodarzy nie został ukarany za swoja postawę. W Nowym Sączu zaczęto już mówić głośno o „krakowskiej zmowie” przeciwko Sandecji. Uważano że takie działania przy zielonym stoliku podejmowane przez kierownictwo rozgrywek, ma za zadanie pozbawić jakiejkolwiek szansy na grę Sandecji w wyższej klasie rozgrywkowej, ze względu na odległość którą musiałyby pokonywać krakowskie drużyny przyjeżdżając na zawody do Nowego Sącza i związane z tym koszty podróży.

Mimo pozasportowych kulisów, do roboty wzięli się piłkarze. Mimo wielu przeciwności pokonali Szczakowiankę 5-1 po bramkach Aleksandra Skorobochatego, Samuela Kippela, Adama Łukasika, Fryderyka Spieesa oraz Tadeusza Koniecznego, rewanżując się za wysoką porażkę odniesioną w Jaworznie. Po tym zwycięstwie Sandecja awansowała na 3 miejsce w tabeli, ze stratą 2 punktów do tarnowskiego Metalu i Dąbskiego. Jak się później okazało, było to ostatnie zwycięstwo Sandecji w jej przedwojennej historii…

1939. Niedokończony sezon Sandecji
Jedenastki Sandecji i Szczakowianki na stadionie Kolejowego Przysposobienia Wojskowego w Nowym Sączu, przed meczem kwalifikacyjnym o wejście do krakowskiej kl. A w dniu 6.08.1939 r. Zarazem jest to jedna z ostatnich przedwojennych fotek piłkarzy Sandecji.

„Pogrzeb pod Wawelem”

Decydującym o pozostanie w gronie faworytów do awansu było rewanżowe spotkanie z robotniczą Legią z Krakowa. Za swoją drużyna wyruszyli również kibice, którzy 13 sierpnia 1939 r. koleją czy prywatnymi samochodami, dotarli pod Wawel. Drużyna gości była zdecydowanym faworytem spotkania, mając w pamięci wysokie zwycięstwo odniesione kilka dni wcześniej w Nowym Sączu. Mecz od samego początku stał na wyrównanym poziomie.

„(…) Goście zdobyli pierwsza bramkę przez Łukasika. Wyrównał pięknym strzałem Królikowski. Po zmianie stron gospodarze uzyskują prowadzenie przez Michałka, lecz wkrótce potem goście wyrównują przez Skorobochatego i przeważają w dalszym okresie gry tak, że zanosi się raczej na ich zwycięstwo (…)”.

Niestety, po raz kolejny nieskuteczność napastników Sandecji została surowo ukarana. W samej końcówce meczu gospodarze strzelają nowosądeczanom aż trzy bramki. Następnego dnia zawiedzeni kibice powiesili klepsydrę na gablotce klubowej znajdującej się na kiosku p. Mrozowej przy ul. Jagiellońskiej. Porażka z Legią, pogrzebała wszelkie nadzieje na awans do Ligi Okręgowej

„Bł. p. K.S. K.P.W. „Sandecja” zmarła śmiercią tragiczną dn. 13 sierpnia 1939 r. o godz. 11 przed południem. Smutny obrzęd wyprowadzenia doczesnych szczątków ze szatni na boisko nastąpi we wtorek o godz. 5 po poł. Na ten smutny obrzęd zapraszają w smutku pogrążonych Krewnych i Kibiców. Zarząd”.

Klepsydra powieszona na kiosku p. Mrozowej przy ul. Jagiellońskiej po porażce z Legią Kraków. Fot. Kronika Sandecji 1939-1947.

Ostatnie bramki, ostatni mecz…

Rozgrywki trwały dalej. Do ich zakończenie pozostały jeszcze cztery serie spotkań. Dwa mecze z KSZO zarówno w Ostrowcu Świętokrzyskim jak i rewanż Nowym Sączu, oraz kolejne rewanże z Dąbskim w Nowym Sączu i Metalem w Tarnowie. Ostatnim z nich okazał się rozegrany 20 sierpnia 1939 r. mecz w Ostrowcu Świętokrzyskim z miejscowym KSZO.

W międzyczasie, 15 sierpnia 1939 r., Sandecja rozegrała W Nowym Sączu towarzyskie zawody z zespołem Kolejowego Przysposobienia Wojskowego Unia Tczew. Było to ostatnie oficjalne spotkanie piłkarskie w międzywojennym Nowym Sączu, w którym padły ostatnie bramki. Sandecja przegrała 2-3, a strzelcami ostatnich bramek w międzywojennej historii klubu byli Adam Łukasik i Stanisław Zając.

Kilka dni później nowosądeccy piłkarze wyjechali na, jak się miało okazać, ostatnie przedwojenne ligowe spotkanie do Ostrowca Świętokrzyskiego. Jak to bywało wcześniej, Sandecja po raz kolejny odniosła wyjazdową porażkę. Tym razem gospodarze okazali się lepsi o jedno trafienie, zachowując przy tym czyste konto. Piłkarze podłamani porażką z Legią, zdecydowanie byli już myślami gdzie indziej. Dodatkowo, skład zespołu był osłabiony wobec powołania do wojska Władysława Sokołowskiego i Jana Wirtha, dwóch czołowych strzelców klubu w latach 1937-1939.

Sandecja po raz ostatni przed wojną wybiegła na boisko w następującym składzie: Adam Świerzb – Adam Ziaja, Eugeniusz Iwański (II), Samuel Kippel, Jan Chmielarski, Stanisław Waga, Aleksander Skorobochaty, Tadeusz Konieczny, Adam Łukasik, Fryderyk Spiess oraz Sapiński. Chłopcy nie wiedzieli że spotykają się po raz ostatni. Przecież za kilka dni 27 sierpnia 1939 r. mieli rozegrać rewanżowe zawody w Nowym Sączu z krakowskim Dąbskim. Do nich jednak nie doszło. Zostały odwołane specjalnym komunikatem Krakowskiego Okręgowego Związku Piłki Nożnej.

Kolejne dni przyniosły mobilizację i wybuch wojny. Na temat losów sportowców Sandecji podczas II wojny światowej przeczytacie tutaj

Ostatnia przedwojenna notka prasowa z ligowego meczu Sandecji zamieszczona w ostatnim numerze Głosu Podhala z 27.08.1939 r. Fot. Piotr Kazana.

Piotr Kazana