Strona główna Wczoraj i dziś

28 lipca 1940: Akcja „Szpital”

szpital nowy sącz lata 30.
Szpital Powszechny przy ul. Młyńskiej na pocztówce z końca lat 30. Tu w lipcu 1940 odbyła się brawurowa akcja polskiego podziemia. Fot. archiwum prywatne / Twój Sącz

28 VII 1940 r. w okupowanym Nowym Sączu miała miejsce jedna z najbardziej zuchwałych akcji polskiego podziemia. Celem zakończonej powodzeniem Akcji „Szpital” było wykradzenie z rąk sądeckiego Gestapo rządowego emisariusza Jana Karskiego. Powszechnie znana jest misja Jana Karskiego z 1942 roku, ale nie wszyscy wiedzą, że nie byłoby słynnego „Raportu Karskiego”, gdyby nie ofiarność i odwaga niewielkiej grupy mieszkańców Sądecczyzny.

Chcę przedostać się na Węgry…

Wszystko zaczęło się końcem maja 1940 r. Wówczas do drzwi domu rodzinnego Rysiów w Nowym Sączu przy ul. Matejki 2 zapukał nikomu nie znany młody mężczyzna. Jak oznajmił, wraz ze znajomym pułkownikiem Wojska Polskiego szuka możliwości przedostania się przez granicę Generalnego Gubernatorstwa na Węgry. Szukającym pomocy był Jan Kozielewski vel Jan Karski ps. „Witold”, wykonujący tajną misję emisariusz polskiego rządu na uchodźstwie.

Ta niespodziewana wizyta nie była dla Zbigniewa Rysia czymś wyjątkowym. Takich nieznanych przybyszów okupacyjny Nowy Sącz widział wielu. Zbigniew Ryś pomagał organizować przerzuty ludzi chcących przedostać się przez Słowację, Węgry, Jugosławię na zachód Europy. Od początku okupacji podobnych wizyt przy ul. Matejki 2 było już kilka.

Zbigniew Ryś
Zbigniew Ryś (1914-1990). Kurier ZWZ-AK, organizator Akcji „Szpital”, uwolnienia emisariusza Jana Karskiego. Fot. archiwum Sebastiana Rysia

Na przeprowadzenie przybyszów przez „zielona granicę” został wyznaczony Franciszek Musiał ps. „Myszka”, piwniczański przewodnik, doskonale znający karpackie pogranicze. „Sypnięci” przez dotychczas zaufanego Franciszka Muszyńskiego, 10 czerwca 1940 r. wpadli we wsi Demjata w okolicach Preszowa w ręce słowackich pograniczników. Jak zwykle w takich przypadkach, słowaccy strażnicy graniczni przetransportowali „turystów” do będącej po stronie Generalnej Guberni przygranicznej Muszyny.

Niemcy szybko się zorientowali że nie mają odczyniania ani z przemytnikami, ani z cywilami uciekającymi na Węgry. Po kolejnym z brutalnych przesłuchań, Karski powrócił do celi i w obawie przed niewytrzymaniem dalszych badań podjął próbę samobójczą podcinając sobie żyły. Niemcom udało się go uratować. Gestapowcy przewieźli go do najbliższego szpitala, który był w Nowym Sączu. Wiedzieli że złapali cennego człowieka, więc chcieli mieć go żywego.

28 lipca 1940 r.

„Witold”, nieufny szpitalnemu personelowi, spotkał się w kaplicy z kapłanem. Podał mu jedyny adres w Nowym Sączu jaki znał, ul. Matejki 2, i poprosił o kontakt z Zofią. Za pośrednictwem doktora Jana Słowikowskiego ps. „Dzięcioł”, który współpracował z podziemiem, powiadomiona dziewczyna zjawiła się w szpitalu. Dla kamuflażu szarytki ubrały ją w habit i dyskretnie wskazały gdzie leży „Witold”.

„Dr Słowikowski kazał mi zaczekać w szpitalnej kostnicy i wkrótce zjawiła się zakonnica, która podprowadziła mnie do drzwi sali, w której leżał więzień. Pilnowali go dwaj granatowi policjanci. Weszłam niezatrzymana może dlatego że byłam w białej sukience. Leżał z zabandażowanymi do łokci rękami, twarz miał rozgorączkowaną, nie prosił, ale żądał abym udała się do Krakowa natychmiast na ul. Czarodziejską 53, do Tadeusza Pilca organizować pomoc” – wspominała Zofia Rysiówna.

Po konsultacji z Zbigniewem, który nie krył swojego niezadowolenia z faktu wciągnięcia w całą sprawę swojej siostry, wysłał ją do Krakowa organizując pomoc. Rozkaz odbicia Jana Karskiego wydał Tadeusz Komorowski ps. „Korczak” (późniejszy „Bór”), ówczesny komendant krakowsko-śląskiego obszaru ZWZ. Tego zadania miał się podjąć nowosądecki oddział inspektoratu ZWZ. Akcją dowodził Zbigniew Ryś, który do jej organizacji zaangażował swoich najlepszych ludzi: Karola Głoda, Tadeusza Szafrana, Józefa Jeneta.

„(…) Po otrzymaniu zadania, odbyłem z kolegami naradę i podzieliłem funkcje. Umówionego dnia o godzinie 23 Karski miał być sprowadzony do drzwi od strony kostnicy na tyłach szpitala przez doktora Słowikowskiego. Jenet miał czuwać z nożem rzeźnickim przed bramą główną szpitala i w razie alarmu bezszelestnie zlikwidować niemieckiego wartownika. Ja z Głodem mieliśmy przeprowadzić Karskiego od drzwi szpitalnych do kostnicy, aby przebrać go w cywilne ubranie. Szafranowi przypadło zadanie ubezpieczania nas od strony kostnicy, którędy wiodła nasza droga odwrotu.

Niemcy pilnowali wejścia do szpitala, więc musieliśmy się zabezpieczyć na wypadek, gdyby zechcieli zajrzeć na tyły. Z kostnicy mieliśmy dojść do Kamienicy, która płynie w pobliżu i jej korytem, aby zgubić pościg, przedostać się do ujścia Kamienicy do Dunajca. Tam, poniżej cmentarza żydowskiego, czekał na nas kajak ukryty wcześniej w zaroślach. Następnie trzeba było przewieźć Karskiego Dunajcem do Marcinkowic pod opiekę Jana Morawskiego, syna właściciela majątku, którego wciągnęła do akcji moja siostra Zosia. Dr Słowikowski miał poinformować Karskiego o moim planie wykradzenia go i przygotować akcję wewnątrz szpitala (…)” – wspominał Zbigniew Ryś.

Zbigniew Ryś i Zofia Rysiówna
Zofia i Zbigniew Rysiowie przed rodzinnym domem w Nowym Sączu przy ul. Matejki 2. 1939 rok. Fot. Archiwum Sebastiana Rysia

Akcja rozpoczęła się w niedzielę 28 VII 1940 r. Spiskowcom udało się wciągnąć do współpracy granatowych policjantów, Józefa Jeżyka i Józefa Laskowika (ojciec słynnego satyryka Zenona Laskowika). Podczas akcji obydwoje świadomie wypili wraz z herbatą środki nasenne, podane przez doktora Słowikowskiego.

„(…) Punktualnie o 23 po schodach od tylnego wejścia podszedł Karski. Niespodziewanie okazało się, że drzwi są zamknięte (…). Na szczęście okno na pierwszym piętrze korytarza było otwarte, więc nasza akacja miała błyskawiczny przebieg. Po barkach Głoda wspiąłem się na przybudówkę na wysokości pierwszego piętra, chwyciłem mocno Karskiego z tyłu, tak aby nie uszkodzić mu zabandażowanych rąk, i ostrożnie, wzdłuż rynny, opuściłem go w dół, wprost w ramiona Karola. W kostnicy ubraliśmy naszego emisariusza w garnitur i rozpoczęliśmy marsz, brodząc w Kamienicy, w kierunku Dunajca, tak aby na wszelki wypadek nie zostawić śladów psom.

Szczęśliwie przeszliśmy pod dwoma mostami i dotarliśmy do ujścia Kamienicy do Dunajca. Tam Jenet wyciągnął kajak z ukrycia. Wsadziłem doń Karskiego i ruszyliśmy (…). Około 5 rano szczęśliwie dopłynęliśmy do Marcinkowic. W świetle bladego świtu oczekiwał nas Jan Morawski, który przejął Karskiego, lokując go w leśniczówce na terenie swojego majątku pod opieką leśniczego Feliksa Widła (…)”.

Pobyt w Marcinkowicach był tylko przejściowy. W dalszą drogę miał się udać w momencie w którym sprawa przycichnie. Kolejnym etapem ucieczki Jana Karskiego był pobyt w majątku Stanisława Lucjana Sławika w Kątach. Jako daleki kuzyn Sławika z Krakowa, pod nazwiskiem Jerzy Znamirowski, spędził tam przeszło sześć miesięcy pod przykrywką pracy jako ogrodnik.

Na początku lutego 1941 r. udał się do Krakowa. W październiku 1942 roku został wysłany z kolejną misją do Anglii. Podczas spotkań z Churchillem i innymi ważnymi politykami mocarstw zachodnich opowiadał o systematycznej eksterminacji polskich Żydów pod niemiecką okupacją.

W 1943 roku wyjechał do Stanów Zjednoczonych gdzie spotykał się z prezydentem Franklinem Delano Rooseveltem. W Waszyngtonie przedstawił raport o Polskim Państwie Podziemnym, o ciężkim losie Polaków pod okupacją niemiecką oraz eksterminacji Żydów. Niestety nie uwierzono, lub po prostu nie chciano uwierzyć w jego relacje…

„Trzydzieści sześć dusz za życie jednego człowieka”

Taką wysoką cenę zapłaciła Sądecczyzna za uratowane życie Jana Karskiego. Na wiosnę 1941 r. nastąpiła wielka wsypa w sądeckim ZWZ. Niemcy dowiedzieli się że zanim „Witold” uciekł ze szpitala, odwiedziła go przebrana za pielęgniarkę Zofia Rysiówna.

Rodzeństwo Rysiów ukrywało się przez pewien czas w Warszawie. Zofia wiedząc, że na wypadek ucieczki poszukiwanych Niemcy aresztują jej najbliższe osoby, postanowiła pozostać w Warszawie. Zgodnie z regułą, aresztowano matkę i siostry Zofii. Wiedząc o tym, Zofia czekała w Warszawie aż gestapowcy zapukają do jej drzwi…

Zofia Rysiówna została aresztowana 30 IV 1941 r. Po brutalnym śledztwie nie wydała nikogo, za co Niemcy wywieźli ją do obozu KL Ravensbruck. Obozowe piekło szczęśliwie przeżyła zostając po zakończeniu wojny słynną aktorką.

W wyniku kolejnych donosów zostają aresztowani pozostali członkowie akcji: Karol Głód, Józef Jenet, Tadeusz Szafran, Feliks Wideł, Jan Morawski a także inne osoby pośrednio z nią związane. Zbigniewowi Rysiowi, Józefowi Laskowikowi doktorowi Słowikowskiemu udało się uniknąć represji, ponieważ zawczasu opuścili Nowy Sącz.

Zbigniew Ryś od 1941 r. pod pseudonimem „Zbyszek” został podziemnym kurierem-łącznikiem na zorganizowanej przez siebie kurierskiej trasie sztafetowej o kryptonimie „Karczma”. Głód, Jenet, Wideł zginęli w KL Auschwitz. Morawskiemu udało się przeżyć obóz koncentracyjny.

W odwecie za udaną ucieczkę Jana Karskiego, sądeckie gestapo 21 VIII 1941 r. dokonało masowej egzekucji trzydziestu sześciu osób w podsądeckich wówczas Biegonicach. Ofiarami była sądecka elita intelektualna. Zginęli m. in. uczestnicy akcji: Józef Jerzyk, Tadeusz Szafran, Stanisław Suski. Obok nich zostali rozstrzelani m. in. malarz Bolesław Barbacki, lekarz Durkot, aptekarz Jarosz, księżą z kościoła farnego.

Jan Karski o tak krwawych konsekwencjach akcji jego uwolnienia dowiedział się dopiero po wojnie. Tak wielką ofiarę złożono za życie jednego człowieka. Nie byłoby późniejszego „Raportu Karskiego” mówiącego o zagładzie polskich Żydów pod niemiecka okupacją, gdyby nie ofiarność i odwaga niewielkiej grupy mieszkańców Sądecczyzny.

Jan Karski mural Nowy Sącz
Zbigniew Ryś (w środku) na muralu przedstawiającym „Sądeckich kurierów” przy ul. Gorzkowskiej w Nowym Sączu. Graffiti wykonali kibice Sandecji.

Więcej na temat wojennej działalności Zbigniewa Rysia, jednego z bohaterów Akcji „S”, przeczytacie w wydanej w 2013 r. relacji z działalności konspiracyjnej Zbigniewa Rysia „Wspomnienia kuriera”. Pozycja jest bezpłatnie dostępna w formacie pdf na stronie Sądeckiej Biblioteki Cyfrowej. Wystarczy wpisać tytuł pozycji w znajdującej się na stornie wyszukiwarce.

Piotr Kazana
Bibliografia:

Relacja Jana Karskiego w rozmowie z Maciejem Wierzyńskim
K. Hałacińska, Odwet za Jana Karskiego, Rzeczpospolita Plus Minus, 15 III 2015 r.
J. Karski, Tajne Państwo. Opowieść o polskim podziemiu, Kraków 2014.
B. Ryś, Karski wykradziony, Polityka, 21 X 2014.
Z. Rysiówna, Z przeżyć okupacyjnych, Rocznik Sądecki, t. IX, Nowy Sącz 1968, s. 441-444.
Z. Ryś, Wspomnienia kuriera, Nowy Sącz 2013

Reklama