Strona główna Wczoraj i dziś

29 kwietnia 1942 – historia według Izaaka Taugera

Getto w Nowym Sączu. Źródło: Centralna Baza Judaików / Muzeum Żydów Polskich POLIN

29 kwietnia 1942 roku w Nowym Sączu Niemcy dokonali największej egzekucji w dziejach miasta. Podczas bestialskiej zbrodni na cmentarzu żydowskim zamordowano 300 osób, następnie w getcie wymordowano kolejne 100.

Tego dnia Hamann – szef gestapo – znalazł listę użytkowników syjonistycznej biblioteki. Wszystkich czytelników określił mianem komunistów i zamordował na cmentarzu żydowskim przy ul. Rybackiej. Dzięki złożonym relacjom ocalałych możemy spojrzeć na tę straszną zbrodnię indywidualnie.

Nieliczni mieli wtedy czas i głowę do tego, żeby spisywać swoje losy. Izaak Tauger postanowił notować wydarzenia, a dziś te zapiski są jedynym świadectwem, które pochodzi z tamtego świata. Dramatyczny opis godzina po godzinie przenosi nas do tego wiosennego dnia 1942 r.

Tauger tak opisywał początek morderczej akcji, która do historii przeszła jako akcja kwietniowa: [Hamann] oświadczył że potrzebuje tych ludzi do pracy. Już pierwsze doprowadzenia wykazały, że nie chodzi to o pracę, gdyż zabrano kulawego tow. Lermera, po paru chwilach zabrano tow. Holgera który ze mną rozmawiał na temat aktualny. Ostatnie jego słowa [zostały] skierowane w języku żydowskim – „oz goju yz goju”, pójść to pójść. On też był pierwszym w miejscu zbiórki, która była przy ul. Kraszewskiego, obok szpitala żydowskiego. Okazało się, że jest wielu członków lewicy „Poalej Syjon”, członków Związków Zawodowych, a więc akcja wybitnie skierowana była przeciwko proletariatowi (…)

Do godziny 14 było 10 ofiar zastrzelonych przez gestapowca Lorenca pochodzącego z Olsztyna. Wobec tego, że do Poalej S Lewicy nie należałem, przeto nie myślałem o sobie, natomiast obawiałem się losu mojej żony, która przez szereg lat była aktywnym członkiem lewicy PS (…) Zwróciłem uwagę teściowej, by w razie zjawienia się policji oświadczyła że Mala Zimetbaum (panieńskie nazwisko żony) jeszcze w marcu 1930 r. wyjechała do Krakowa. O godz. 13.30 zjawił się u teścia policjant żydowski Landau po moją żonę, i mimo mojej przestrogi, teść wołał szwagierkę, a ta znowu moją żonę, by jej chustkę podała, i w ten sposób żona się zdradziła i została o godz. 14-tej doprowadzona do miejsca zbiórki. Odprowadziłem ją w towarzystwie syna. Szła mężnie, spokojnie i jak zawsze zrównoważona. Ostatnie jej słowa do mnie brzmiały: – Idurku, wybacz o ile byłam kiedyś niedobra, zaś do syna: – Griszka popatrz się dobrze na mamusię, byś ją dobrze pamiętał.

Izaak Tauger opisał wydarzenia z 29 kwietnia 1942
Getto w Nowym Sączu. Skrzyżowanie ul. Franciszkańskiej i Kazimierza. Fot. ze zbiorów Yad Vashem

Nikt nie chciał wierzyć, że młode życie może być tak bestialsko przerwane, a losy wielu rodzin na zawsze rozłączone. Hamann jednak nie miał skrupułów, nie bez przyczyny nazywano go „potworem na dwóch nogach”.

Izaak Tauger pisał dalej rozpaczliwie: Domyśliłem się, że wszystkich, którzy zostali doprowadzeni, czeka śmierć. Mala, moja Mala, tak przyznaje się – myślałem tylko w tej chwili o tobie Mala, aczkolwiek było tam tylu bliskich, Szanek Holcer, Racka Goldberg, i tylu moich uczniów i uczennic. Mala, moja towarzyszka, przyjaciółka, kochanka, wszystko, wszystko co było zrodzone w moim Ja idzie teraz na stracenie. (….) Ginie, a ja nie mogę pomóc, najstraszniejsza chwila mojego życia, które zostało podarte na strzępy.

Cały dzień, 29 kwietnia 1942 r. strzelano do Żydów na Rybackiej. Mala, żona Taugera, stała się jedną z ofiar tej strasznej zbrodni. Być może miała szczęście i kula trafiła ją w serce, a może zemdlała i została żywcem wepchnięta pod stos trupów – i takie sytuacje się zdarzały tego dnia…

Losy Izaaka Taugera są ciekawe. Udało mu się uciec z sądeckiego getta i ukrywał się w okolicy Iwkowej. Na wsi miał przyjaciół, u których mógł się zatrzymać. Ryzykował nocując u nieznanych gospodarzy, którzy różnie na niego reagowali. Kiedyś usłyszał od chłopa: Widzi Pan, dzisiejsze czasy są takie, że różnie bywa, ale nie będę się więcej pytał. Reakcje były różne, niedaleko miejsca gdzie Tauger się ukrywał, Niemcy zastrzelili Żyda. Pochowano go w Iwkowej, a Tauger zapisał ironicznie: Sołtys Iwkowej, oczywiście w żarcie, kazał sobie zwrócić pół litra wódki za pochowanie Żyda. Tyle dał grabarzowi. Pół litra za Żyda. Cena niewysoka.

Tauger zdawał sobie sprawę, że mieszkańcy wsi są różni, ale zawsze ma tam większą szansę na przeżycie. Próbował się ratować na wiele sposobów, ale niestety bezskutecznie. Pozostał pamiętnik opisujący skomplikowane relacje ludzi w czasie wojny, rozpacz młodego mężczyzny oraz dramatyczne chwile utraty kolejnych bliskich.

Niestety, nie udało się Taugerowi przeżyć wojny. Jego ciało zostało przez Niemców przywiązane do wozu i ciągnięte do Nowego Sącza. Do miasta dotarły strzępy człowieka… Oto, co wojna może zrobić z naszym życiem. Jakkolwiek banalnie to brzmi to też obraz ilustrujący brutalną prawdę, że człowiek może być człowiekowi wilkiem.

Łukasz Połomski

O tragicznych wydarzeniach z kwietnia 1942 roku przeczytacie także tutaj:

[1942: Krew płynęła ulicą] [Świeczka dla 480 ofiar masakry] [Kwietniowa zbrodnia]