Strona główna Twoje miasto

77. rocznica likwidacji nowosądeckiego getta

Reklama

77 rocznica likwidacji nowosądeckiego getta

77 lat temu, 23 sierpnia 1942 roku, hitlerowcy rozpoczęli likwidację sądeckiego getta. 16 tysięcy ludzi popędzono na dworzec kolejowy, a potem w zaplombowanych wagonach wywieziono do obozu zagłady w Bełżcu, gdzie zostali zamordowani. W uroczystościach upamiętniających deportację uczestniczył patronujący obchodom prezydent Nowego Sącza Ludomir Handzel.

Kulminacja uroczystości odbyła się na Placu 3 Maja, który w czasie wojny znajdował się w centrum getta w Nowym Sączu. – Jesteśmy tutaj, bo pamiętamy, że jedną trzecią ludności Nowego Sącza przed wojną stanowili mieszkańcy narodowości żydowskiej i nie może w takim dniu i w takim miejscu zabraknąć prezydenta Nowego Sącza – powiedział prezydent Ludomir Handzel. – To taka informacja instytucjonalna, ale jest też wątek prywatny. Stoję tutaj przed państwem wzruszony ze względu na pamięć mamy, która wspominała te bardzo trudne, ciemne, mroczne czasy. Widziała i wiedziała, co się tutaj działo. Stąd właśnie teraz, w 2019 roku, musimy otworzyć nasze serca, patrzeć na siebie z przyjaźnią, tolerancyjnie i miłością zwalczać nienawiść. Cieszę się, że jesteśmy tutaj razem – zakończył prezydent.

„Ocalałem cudem…”

W ciągu trzech dni, 23, 25 i 28 sierpnia 1942 roku wywieziono z Nowego Sącza 16 tysięcy Żydów z Nowego Sącza i okolic. Ocalało zaledwie 126 osób. Markus Mordechaj Lustig, ostatni żyjący z ocalonych, nie mógł ze względu na podeszły wiek osobiście uczestniczyć w uroczystości, ale przysłał list, w którym powraca do tego strasznego dnia.

– 23 sierpnia 2942 roku pamiętam doskonale. Ocalałem cudem. Stojąc na łące nad Dunajcem zostałem wybrany do pracy. Wiecie, jakie to szczęście? Spośród morza ludzi wybrali mnie. Dziś mogę wam to opowiadać. 77 lat temu stała się niewyobrażalna tragedia. Świat mojego dzieciństwa, moja mała ojczyzna, runęła. Nie wyobrazi sobie tego ten, kto przez to nie przeszedł. Dziś żyję już sam, chyba jeden jedyny, który przetrwał tę okrutną selekcję. Przeżyłem po to, aby o tym mówić. Ile razy jednak mam to robić, mam łzy w oczach. Widzę moich najbliższych, kolegów, sąsiadów i znajomych. (…) Niech nigdy więcej człowiek nie zrobi człowiekowi tego, co się stało w tym miejscu – zakończył swoje przesłanie Markus Mordechaj Lustig.

Jezuici i ich sąsiedzi

Uroczystości rozpoczęły się spacerem historycznym pod hasłem Jezuici i ich żydowscy sąsiedzi, który prowadził od szkoły popularnie nazywanej „kolejówką” przy ul. św. Ducha na Plac Trzeciego Maja. Prowadzący spacer Łukasz Połomski i Artur Franczak z Sądeckiego Sztetlu opowiadali o zgodnym na ogół współistnieniu zakonu z żydowskimi sąsiadami, ale też o symbolicznych i namacalnych murach dzielących obydwie społeczności.

Podczas spaceru znalazł się czas na wspomnienie księży i zakonników, którzy potępiali holokaust i w miarę możliwości pomagali mieszkańcom getta. Przystanek przy ratuszu to inna, powszechnie znana opowieść o żydowskiej dziewczynie, ukrywanej przez Polaka w skrytce pod zegarem na ratuszowej wieży. Spacer przeniósł słuchaczy na godzinę do świata, który odszedł bezpowrotnie.

Na Placu Trzeciego Maja odbył się apel pamięci ku czci pomordowanych w obozach zagłady, zakończony apelem: nigdy więcej. Nad placem uniósł się śpiew psalmów. Po apelu prezydent Ludomir Handzel złożył kwiaty i zapalił znicz ku czci pomordowanych przy obelisku, oznaczającym granicę getta. Znaki pamięci złożyli też sądeccy parlamentarzyści i nieliczni żyjący świadkowie tamtych dni. Uroczystości zorganizowało stowarzyszenie Nomina Rosae Ogród Kultury Dawnej przy wsparciu finansowym Urzędu Miasta Nowego Sącza.

tekst i zdjęcia: Biuro Prasowe Urzędu Miasta Nowego Sącza, www.nowysacz.pl