Strona główna Wczoraj i dziś

Bełżec – tam zniknął żydowski Nowy Sącz

Reklama
Bełżec Muzeum Nowy Sącz
Jedna z tablic w Muzeum – Miejscu Pamięci w Bełżcu. Fot. Łukasz Połomski

73 lata temu, 23 sierpnia 1942 roku nad Dunajcem odbyła się selekcja sądeckich Żydów. Rozpoczęła się likwidacja getta. Ciszę tego niedzielnego poranka przerywały uderzenia pejczem w twarz. W ten sposób szef gestapo Hamann wybierał zdolnych do pracy. Resztę – 16 tys. ludzi – wysłał do komór gazowych Bełżca.

Coraz mniej ludzi pamięta marsze śmierci. Przechodziły z sądeckiego getta w ten sposób aby ominąć główne ulice. Potem nowosądeccy Żydzi trafiali do pociągów, do bydlęcych wagonów. Zmęczeni, zrezygnowani wiedzieli, że wkrótce pojadą do pracy. W zasadzie było im wszystko jedno. Ci, którzy ocaleli w czasie selekcji, wiedzieli, że kierunek Rawa Ruska oznaczał jedno: śmierć. Nikt się nie łudził, że zobaczy najbliższych.

zarys getta w Nowym Sączu
Zarys granic sądeckiego getta sporządzony przez Władysława Żaroffe, świadka tamtych czasów.

Dziś nie ma tam baraków ani krematoriów. Ale groza miejsca, w którym zginęło pół miliona ludzi, w tym 16 tys. sądeczan, jest przejmująca. Każdy sądeczanin powinien tam stanąć. Patrząc na ogromne pole wysypane żużlem nie znajduje się żadnych słów.

Idąc do ohelu – centralnego miejsca pomnika, idzie się przejściem znajdującym się 11 metrów pod ziemią. Chłód bijący od ścian, ciemność ogarniająca tunel… Wyobraźnia pracuje nad tym, jak wielka tragedia rozegrała się tutaj w sierpniu 1942 roku.

Nowy Sącz getto
Getto w Nowym Sączu, ul. Franciszkańska. Fot. Archiwum

„Bad und Inhalationsräume – Łaźnia i pomieszczenia inhalacyjne” – taki kłamliwy napis witał sądeckich Żydów przed budynkiem do którego mieli wejść za chwilę. Kłamstwom nie było końca – tam Niemcy raz jeszcze wmawiali Żydom, że przed pracą a po podróży powinni wziąć prysznic. Żydzi zostali przywitani przez esesmana Fritza Jirmmanna, który zapewnił ich kolejny raz, że przyjechali do obozu pracy.

Podzielono ich na dwie grupy: osobno umieszczono mężczyzn a osobni kobiety ze starcami i dziećmi. Kazano im się rozebrać. Następnie pognano ich przez tzw. „śluzę” do komór gazowych. Najpierw mężczyźni potem kobiety. Grała orkiestra, ludzie szli niepewni swojego losu. Było coraz ciemnej. Kobiety, nim trafiły do komory zostały ograbione z włosów, czegoś tak bardzo osobistego. Żydzi wiedzieli, że nie wszystko jest w porządku. Niczym zwierzęta, zostali wepchnięci do betonowych pomieszczeń, zimnych, ciemnych, bez okien, upchani do granic możliwość. Czekali na wodę do kąpieli. Oddychali głęboko jak ich pouczono. Tylko dzieci ogromnie przestraszone wołały: „mamusiu przecież ja byłem grzeczny! Ciemno! Ciemno!”. Drzwi się zatrzasnęły.

Dwadzieścia minut. Tyle wszystko trwało. Krzyk matek i dzieci, starców i bezradnych, zdrowych mężczyzn. W 20 minut znikał żydowski Nowy Sącz. Martwe ciała wyciągało z komór specjalne komando. Były poskręcane w nienaturalny sposób, spocone, zbrukane krwią i ekskrementami. Zanim je złożono w masowych grobach, jeszcze raz szukano w nich kosztowności.

Od tego czasu, dla nowosądeczan Bełżec to ogromny cmentarz rozłożony na 7 hektarach. Miejsce pod obóz przygotowywano od 1941 roku. Składał się z dwóch części: dolnej i górnej. W pierwszej części umieszczono rampę – tam przyjmowano transporty. W pobliżu umieszczono rozbieralnię, fryzjernię a dalej baraki strażników i budynki gospodarczo – administracyjne. Druga część była niewidoczna dla przybyłych. Zlokalizowano w niej budynek komór gazowych, barak więźniów oraz masowe groby.

Bełżec - Muzeum Miejsce Pamięci
Muzeum – Miejsce Pamięci w Bełżcu. Fot. Łukasz Połomski

Obóz Zagłady swoją zbrodniczą działalność rozpoczął 17 marca 1942. Tego dnia do obozu przybyły pierwsze transport z Lublina i Lwowa. Katami w tym miejscu byli Niemcy, z komendantami na czele: Christianem Wirthem, później zastąpionym przez Gottlieba Herlinga. Ten ostatni „przyjmował” sądeckich Żydów. Cała załoga była doświadczona. Wcześniej brała udział w akcji eutanazji –„T4” realizowanej w Niemczech. Pilnowaniem więźniów zajmowali się także Ukraińcy. Pracą fizyczną zajmowali się Żydzi, którzy byli wybierani z transportów – pracowali przy wyładunku, segregacji zrabowanego mienia, strzyżeniu kobiet, usuwaniu ciał z komór i ich grzebaniu, utrzymywaniu porządku w obozie, w kuchni. Czekał ich taki sam los jak tych, których przyjmowali do Bełżca.

Po kilku miesiącach zbrodniczej działalności, kiedy zginęło prawie pół miliona ludzi, Bełżec zakończył działalność. Ostatnie transporty przybyły do obozu w grudniu 1942 r. Następnie zlikwidowano i rozebrano obóz. Potem przystąpiono do zacierania śladów.
Rozpoczął się okropny proceder – Niemcy zaczęli wydobywać z masowych grobów zwłoki. Ciała palono, a kości mielono za pomocą młynka do zboża.

W czerwcu 1943 r. w miejscu obozu było już gospodarstwo rolne. Ani śladu tragedii. W zasadzie nie było świadków. Tylko kilka osób zdołało uciec z Bełżca a tylko dwie doczekały końca wojny. Jedną z nich był Rudolf Reder, który pracował w obozie i opisał cały mechanizm Zagłady. Był prawdopodobnie świadkiem przybycia transportów z Nowego Sącza.

Nowy Sącz w głębi mur getta
1942 rok, rynek Nowego Sącza. Pozornie niewinna fotografia, ale w głębi widać mur getta dzielący ul. Kazimierza Wielkiego. Fot. Archiwum

Pod koniec lipca razem z uczestnikami projektu Sądecki sztetl – Młodzi Ambasadorzy Tolerancji stanęliśmy na tej ziemi, na której człowiek urządził piekło. We wszystkich z nas, a przede wszystkim w tych młodych umysłach, obóz zostawił niezacieralny ślad. Rdzawe napisy Nowy Sącz, Grybów, Limanowa stały się epitafium dla tego świata. Mając je przed oczami, ciągle zadajemy sobie pytanie proste i banalne: dlaczego musiało do tego dojść? Od 73 lat nikt nie znajduje odpowiedzi…

Łukasz Połomski

Więcej o likwidacji sądeckiego getta przeczytasz tutaj

Program uroczystości rocznicy likwidacji getta w Nowym Sączu

 

Reklama