Strona główna Twoje miasto

Brak szacunku i ignorancja w szpitalu?

Reklama
szpital1
Szpital w Nowym Sączu. Fot. Z / Twój Sącz

Tekst nadesłany przez naszą Czytelniczkę (dane do wiadomości redakcji) na twojemiasto@twojsacz.pl

Więcej o dziennikarstwie obywatelskim znajdziecie tutaj

Dlaczego?

Mój syn miał w sierpniu wypadek, w którym stracić mógł prawą dłoń. Uszkodzone zostały obie tętnice, ścięgna, więzadła i nerw łokciowy. Zoperowano go w nowosądeckim szpitalu. Wypisany po kilku dniach, skierowany został do przychodni w Alejach, na wizyty kontrolne i zmianę opatrunków w gabinecie chirurgii urazowej. Tak też zrobił, pan doktor był za każdym razem bardzo miły, a mój syn o los swojej ręki spokojny. Do czasu, kiedy usłyszał od pani pielęgniarki, że z takim czymś to się w Polsce szuka prywatnej kliniki, a nie korzysta państwowej służby zdrowia, gdzie chodzi o to żeby rękę tak przyszyć żeby pacjent nie umarł, a nie żeby aż działała.

Strach nas obleciał nie na żarty. Znaleźliśmy klinikę na drugim końcu Polski, gdzie mamy rodzinę i profesora specjalizującego się w chirurgii ręki, z którym umówione zostało spotkanie. Chodziło tylko o stosowne skierowanie, które będzie zawierało informacje dotyczące stanu ręki w dniu zmiany opatrunku w Nowym Sączu i sugerowaną datę kolejnej zmiany opatrunku. Syn wyraźnie poprosił, aby skierowanie było wypisane tak, aby pomocy mu na jego podstawie udzielono wszędzie poza Nowym Sączem. Niestety w żadnym gabinecie nie chciano syna przyjąć, a to dlatego, że treść skierowania była kompletnie nieczytelna dla nikogo, numer identyfikacyjny lekarza nieprawidłowy, nawet nr pesel pacjenta pomylony.

Po zdjęciu szyny okazało się również, że trzeba wyciągnąć szwy, o których zapomniał sądecki lekarz i tak sobie były, zapomniane, tu i tam. Jeszcze kilka drobiazgów, będących dowodem braku kompetencji spowodowało, że zirytowany pan profesor, postawił warunek Nie chcę więcej słyszeć o sądeckich lekarzach. A ja wiecie państwo chciałabym usłyszeć, chciałabym słuchać czegoś dobrego na temat lekarzy z Nowego Sącza.

To wszystko co tu opisuję nie wymaga przecież ani kompetencji, ani doświadczenia, nie wiąże się z wykształceniem. To tylko, dowody na brak szacunku i ignorancję. Trudno zrozumieć, że nie ma na to rady, że ciągle, odwiecznie bez względu na zmianę ustroju i sytuację musimy znosić takie sytuacje. I jest jakby w tym temacie coraz gorzej, żadnej odpowiedzialności, ani konsekwencji.

I komu tu się pożalić?

(KT)

Reklama