Strona główna Twoje miasto

DUE – WINO I SZTUKA: Burgundia w dyskoncie

BLOG wino i sztuka

Wiele ostatnio pisze o ofertach win w dyskontach, hipermarketach. Prezentowane są kolekcje win, a to z Węgier, a to z Francji, Hiszpanii, Portugalii, Włoch. Były wina z Europy Środkowowschodniej, było nawet wino z Luksemburga. Prezentowano, oferowano wina z każdego liczącego się regionu Europy.

burgu1

Chcieliśmy i my zabrać głos w sprawie wina w hipermarketach i dyskontach. Jednocześnie chcieliśmy podkreślić, że nie znamy się na winach z dyskontów, nie znamy się na strategii sprzedaży, marketingu. W sumie to nawet nie powinniśmy zabierać głosu w tych kwestiach. Jest wielu specjalistów w Polsce. Ale z dyletanckiej pozycji bardzo nas cieszy, że markety propagują wino, uczą Rodaków picia wina. To ma też konkretny skutek w postaci obniżania cen wina w Polsce.

Co mamy do przekazania w sprawie oferty wina w marketach? Były wina z różnych regionów winiarskich ale niestety nie znaleźliśmy żadnego wina z Wielkiej Burgundii. Wiemy, że wina z tego regionu są względnie drogie, ale może jakaś sieć odważyłaby się na zbudowanie oferty burgundzkich win. Wina na zdjęciu powyżej to oczywiście prowokacja, ale nieźle prezentowałyby się takie flaszki na półce w osiedlowym dyskoncie. Cena 9,99 zł. Inna rzecz, że ciekawe ile osób zorientowałoby się, jakie to są wina i że należy kupić wszystkie. Jeden na tysiąc? Pewnie tak. Inaczej byłoby, gdyby wystawiono w komisie samochodowym 5-letnie bugatti za 10 tysięcy złotych. W ciągu godziny pojawiłoby się 100 klientów. Niestety świadomość wina w Narodzie jest nie duża. Dlatego robotę, którą wykonują markety w sprawach wina należy uznać za ważną. No właśnie dlaczego jest ważna? Odpowiedź jest prosta: popularyzacja wina wpłynie na obniżenie cen wina. Może to wydać się błędne, bo zaprzecza regułom ekonomii, wszak im większy popyt, tym wyższa cena. Nie będziemy się wdawać w analizy ekonomiczne i w tym miejsc proponujemy napisanie ciekawej pracy magisterskiej na ten temat.

Wróćmy jednak do głównego tematu, czyli oferty win burgundzkich w hipermarketach.

Niedawno degustowaliśmy dwa wina i orzekliśmy, że byłyby one dobre dla każdej kolekcji win z Burgundii, w tym także oferowanych przez dowolną sieć marketów. Przedstawimy te wina i może to zachęci odpowiednich ludzi do skonstruowania oferty win burgundzkich. Takiej kolekcji np. 12 win. Struktura takiej oferty mogłaby być następująca: chablis, macon, chalonnaise, 5 win z Beaune i 4 z Nuits. Możemy nawet zaproponować dwa tytuły, jeden z Beaune i jeden z Nuits. Mamy nadzieję, że te dwie butelki staną się kamieniem węgielnym dobrej oferty burgundzkich win.

burgu2Pierwsze wino, to podstawowy Pinot Noir od wiodącego producenta z Santenay Rogera Bellanda. Kiedyś Anglicy złośliwie powiadali, że „życie jest zbyt krótkie aby pić wino z Santennay”. To bzdura, wina z Santenay są bardzo dobre, szczególnie te zrobione przez ważnej postaci Santenay jaką jest Belland. W ofercie posiada wino, które pochodzi z innych regionów Burgundii: z Pomard, Motrachet, Volnay. To które piliśmy pochodzi z Santanay, wioski, na skraju Cote de Beuane. To jest podstawowe Pinot Noir. Rocznik 2011.

Musimy przyznać, że zaskoczyło nas to wino. Spodziewaliśmy się kwaśnego cienkusza, a tutaj niespodzianka. W aromacie trochę zwierzęce, słodkawe, konteksty karmelu i spalonego cukru. Głównym jednak motywem aromatu był biały dym i przyprawy, osławiona gałka muszkatołowa. W ustach bardzo przyjazne, krągłe, ale intensywne z niezłym finiszem. Zapłaciliśmy za to wino 44 zł, ale gdyby w markecie kosztowało takie wino 39 zł, to szczerze polecalibyśmy je. Myślę, że zrobiłoby ono furorę podobną do tej jaką zrobiło pewne portugalskie wino w znanej sieci dyskontów. Roger Belland mógłby stać się równie sławny w Polsce, ale i godnym reprezentantem Burgundii. A może gdyby burgu3wiedział, jak sławny mógłby zostać w kraju nad Wisłą, to obniżyłby cenę i wino na półce stanęłoby z ceną 29 zł. Wtedy byłoby prawdziwym hitem.

Przejdźmy do drugiego wina. Pino Noir, rocznik 2010. Producent bardzo znany. Domaine Taupenot-Marme. Ten nietuzinkowy producent pochodzi z Morey Saint Denis, to jest wioska pomiędzy wielkim Chambolle a Chambertin.

Inne podejście do Pinot, w aromacie trochę gumy, ale dominuje czerwona porzeczka. Można powiedzieć, że jest to klasyczny pinot. Głębokie, zdecydowane, taniczne, surowe. Kontrastuje z pinotem Bellanda, chociaż nam burgund Bellanda trochę bardziej się podobał, ale obydwa wina są ciekawe. Pinot Taupenot jest trochę droższy i musiałoby kosztować 39 zł, a może więcej.

Tak te dwa burgundy można kupić u Przyjaciół w Krośnie. Może kiedyś tego typu wino będzie można zakupić także w osiedlowym markecie…

DUE

 

Reklama