Strona główna Wiadomości

GAZETA WYBORCZA: Śmierć na trzeźwo

Reklama
gw
Zrzut ekranu ze strony www.gazeta.pl

Dzisiejsza Gazeta Wyborcza opisuje tragiczny przypadek z nowosądeckiego szpitala sprzed kilku tygodni. W tekście „Śmierć na żywo” poznajemy historię pacjentki, która z tętniakiem mózgu trafiła na oddział ratunkowy ale tam, zdaniem rodziny i niektórych specjalistów, nie udzielono jej właściwej pomocy.

Kobieta dwukrotnie trafiła jednego dnia do szpitala w Nowym Sączu. Po raz pierwszy wezwano pogotowie gdy dostała torsji. Ponieważ kobieta cierpiała na chorobę alkoholową w szpitalu – mimo iż była trzeźwa – uznano, że torsje to objawy padaczki alkoholowej. Po podaniu glukozy, po czterech godzinach kobietę wypisano do domu.

Dwie godziny po powrocie do domu kobieta dostaje kolejnego ataku. W szpitalu znów jest badana. – Ale teraz nikt już nie mówi o padaczce alkoholowej. Badanie wykazuje wylew podpajęczynówkowy. Pękł tętniak w głowie. Lekarze decydują o operacji. Lecz w nowosądeckim szpitalu nie ma neurochirurgii. Trzeba Ewę przewieźć do Tarnowa. Uciekają kolejne godziny. Kobieta jedzie karetką – opisuje Gazeta Wyborcza.

Operacja w Tarnowie nie przynosi rezultatu. Kobieta nie odzyskuje przytomności, zapada w śpiączkę. Umiera tydzień później.

Według sądeckiego szpitala wszystkie kroki podjęte przez SOR był prawidłowe. Małopolski konsultant w dziedzinie neurologii prof. Andrzej Szczudlik również uważa, że nie popełniono błędu. Gazeta cytuje natomiast pragnącego zachować anonimowość konsultanta z innego województwa. – Jeśli pacjent trafia z takimi objawami jak ta kobieta, rutynowo wykonuje się tomografię. Choć możliwe, że i tak by umarła, bo wylew podpajęczynówkowy jest w 80-90 proc. śmiertelny. Jednak w mojej ocenie w szpitalu w Nowym Sączu popełniono błąd – czytamy w tekście.

Rodzina zmarłej zawiadomiła nowosądecką prokuraturę o podejrzeniu zaniedbań ze strony lekarzy. Ta wyłączyła się ze sprawy z powodu codziennej współpracy i relacji zawodowych ze szpitalem. Sprawę przejęła prokuratura w Zakopanem.

Cały tekst na Wyborcza.pl

(edred), źródło: Gazeta Wyborcza

 

Reklama