Strona główna Wczoraj i dziś

Kamienica z historią: Piotra Skargi 8

Nowy Sącz ul. Piotra Skargi 8
Nowy Sącz ul. Piotra Skargi 8. Fot. Janusz Miczek / Twój Sącz

Na Piotra Skargi 8, jak nigdzie indziej ogniskowały się konflikty chrześcijańsko – żydowskie. Sąsiedztwo Żydów z jezuitami było okupione wieloletnimi sporami sądowymi. Ten adres to także dzieje sądeckiej medycyny i dr. Richtera, który tutaj mieszkał. Jeszcze przeszło rok temu w Izraelu żył Aron Berliner, człowiek, który mógłby naszkicować portrety wszystkich mieszkańców…

Aron z całą rodziną żył w skromnym mieszkanku. Dom prowadziła jego matka Rachela (ur. 1888). Była niezwykle przedsiębiorczą osobą, zajmowała się handlem. Pochodziła z rodziny Landau, była córką Naftaliego. Ojciec Arona, Chaim, handlował tkaninami i był krawcem.

W domu było sporo dzieci: Helena, Szlomo, Cwi, Nehemia, Menachem, Beirisz. W czasie wojny niemal wszyscy zginęli w sądeckim getcie, które znajdowało się po przeciwnej stronie ich rodzinnego domu. Aron a także Cwi, Nehma, Menachem i Beirisz udali się na wschód, w nieznane. Trafili pod okupację sowiecką ale udało im się przeżyć wojnę. Aron wyjechał do Izraela, poznał dziewczynę urodzoną w Nowym Sączu i wzięli ślub. Zmarł na początku kwietnia 2016 roku w Tel Awiwie. Miał 95 lat. I tutaj zamknęła się historia tej kamienicy…. Pozostały archiwalia.

Budowanie historii tego budynku jest jak składanie puzzli. Najstarsze prowadzą nas do końca XIX w. Przed wielkim pożarem z 1894 roku znajdowały się w tym miejscu zabudowania Dormanów. Naftali Dorman (ur. 1827 r. w Gorlicach) był wieloletnim radnym. Pochodził z rodziny kupieckiej z końca ulicy – urodził się pod adresem Piotra Skargi 12. Jego żona, Jetti (ur. 1840 r.) była właścicielką szynku. Zmarła tutaj 27 maja 1913 r.

Syn Dormanów, Beer Pinas również miał szynk w Rynku, a drugi syn handlował winem na Jagiellońskiej 18. Pozostali po sobie inne dzieci: córkę Tylę, syna Abrahama. Do 1939 r. w rodzinnej kamienicy przy Skargi mieszkał Pinkas Dorman (ur. 1876 r.), z żoną Netti (ur. 1882 r.) i córką Elzą (ur. 1906 r.). Wydaje się, że nikt nie przeżył wojny.

Dormanów znamy ze sporów z sąsiednim zakonem jezuickim. W 1862 r. małżeństwo zaczęło budować pomieszczenia gospodarcze i mieszkalne, postanawiając że ściany północne oprze o mur jezuicki. Zakonnicy wnieśli skargę do starostwa, które starało się załagodzić spór. Jezuici zgodzili się na pertraktacja ale pod warunkiem, że Dormanowie umocnią istniejący mur, podniosą go do wysokości wschodniej bramy, nakryją gontami, wybielą, a następnie oni i ich spadkobiercy będą go na utrzymywać.

Żydzi obliczyli, że się to nie opłaca, dlatego oświadczyli sąsiadom, że…. sami sobie wybudują nowy mur, tuż obok zakonnego. Jezuici zaprotestowali u burmistrza. Tymczasem w 1876 r. burmistrz przyznał rację Dormanom. Rozpoczęli budowę, zaś zakonnicy na czele z superiorem Śliwińskim, zaczęli składać skargi: do starostwa, burmistrza, a nawet namiestnictwa we Lwowie. Spory zakończyły się w 1881 roku, kiedy Dormanowie, chyba dla własnego spokoju, dostosowali się do zarządzeń magistratu – naprawili dach muru jezuickiego, rozebrali swoje mury, które oparte były na murze klasztornym.

Kamienicę zamieszkiwało więcej kupców. W 1939 r. pomieszczenia wynajmował Eljasz Lustig z żoną Etlą. Byli spokrewnieni z Markusem Lustigiem. Etla została zesłana do obozu Auschwitz, gdzie zmarła w 1942 r. Jej mąż zapewne zginął w getcie. Przed wojną w kamienicy mieszkał kupiec Mojżesz Rosbach z żoną Laja, handlarka Sara Stegel (ur. 1888 r.)  z dziećmi: Natanem, Izaakiem, Wolfem i Taubą. Wszyscy zginęli w czasie wojny. Mieszkała  tutaj handlarka solą Rachela Amaisen, ur. 1857 r. w Rymanowie, wdowa, spokrewniona z słynną rodziną lekarską.

Ważną postacią był lokator z początku XX w., Markus Smalzbach, prowadzący metryki izraelickie w Nowym Sączu. Urodził się w 1860 r. w Jarosławiu. Jego żona Nerla (ur. 1867 r.) pochodziła z Krakowa. Razem z nimi mieszkały dzieci: Chaim Ichel, Jakub, Hirsch Leib. Markus dorabiał sobie starostwie. Niestety dokumentację powiatową doprowadził do katastroficznego stanu…. W ocenie lustratorów badających jego pracę w 1910 r., archiwa wołały o pomstę do nieba. Dokumenty leżały na strychu, zaś obok nich znajdowała się otwarta skrzynia z bronią. Smalzbach – oficjalnie kierownik ekspedytu – bardzo zaniedbał swoje obowiązki: nie prowadził dokumentacji wydanych artykułów, nie posiadał inwentarza, niczego nie zapisywał. Co się stało z rodziną w czasie II wojny światowej? Wszystkie archiwa milczą, co daje przypuszczenie, że niestety zginęła.

Pocztówka z początków XX wieku – Nowy Sącz ulica Krakowska. Tak wówczas nazywała się dzisiejsza ul. Piotra Skargi. Po prawej widoczna kamienica z dzisiejszym adresem Piotra Skargi 8. Fot. archiwum prywatne / Twój Sącz

Zdecydowanie najważniejszą postacią mieszkającą w budynku był dr Józef Richter, wieloletni lekarz miejski. Urodził się w 1827 r. w Podgórzu. Poślubił lwowiankę Hannę (ur. 1837 r.). Na Piotra Skargi mieszkali z rozlicznymi dziećmi: Aronem (ur. 1856), Pawłem (ur. 1858), Izydorem (ur. 1859), Amalią (ur. 1860), Władysławem (ur. 1864), Amelią (ur. 1865) i Milką (ur. 1869). Jak można przeczytać wiele dzieci nosiło polskie imiona, co świadczy o tym, że Richterowie należeli do zasymilowanych Żydów.

Praca Józefa Richtera dla miasta to ważny rozdział sądeckiej medycyny! Został wybrany na naczelnego medyka już w 1867 r. Warunki pracy były ciężkie, a Radni Miejscy nie przejmowali się jego prośbami o pomieszczenie do pracy i na kancelarię, dlatego Richter zrezygnował w 1871 r. Wówczas Maurycy Zuderer, chirurg i lekarz sądowy oświadczył, że będzie wykonywał obowiązki lekarza miejskiego bezpłatnie dopóki w tutejszym mieście pozostawać będzie. Dr Pierzchalski oświadczył to samo.

Radni nie zastanawiali się długo – znieśli pensję 200 złr i stwierdzili, że posadę lekarza miejskiego należy nadać bezpłatnie jednemu z chętnych. W ratuszu rozgorzały gorące dyskusje nad moralnością tego czynu i zerwaniem bez pardonu umowy Richterem. Uchwalono więc zwrócić podanie pana Zuderera z tym dodatkiem, że Rada Miejska jego usług przyjąć nie może. W tym czasie Richter widząc swoją niepewną przyszłość, zażądał z góry trzymiesięcznej pensji, czego odmówili mu rajcy. W efekcie zamieszania pozostał on na posadzie lekarza miejskiego, choć nie miał dobrej opinii. Zaniedbywał kontrolę prostytutek a także jatek, gdzie sprzedawano stare i cuchnące mięso.

Ulica Piotra Skargi (dawniej Szpitalna, Krakowska) w Nowym Sączu. Stan z października 2015. Fot. Janusz Miczek / Twój Sącz

Lekarz miejski z obowiązku swego czuwać nad tem powinien, iżby osoby w domach publicznych i szynkowniach słabością syfiliczną dotknięte do szpitala powszechnego bezzwłocznie oddawane były – pisano o pracy Richtera. Okazało się, że przez kilka tygodni potajemnie leczył dziewczyny w domach publicznych na ul. Gwardyjskiej, a w tym czasie były one ciągle aktywne zawodowo…

Z dniem 1 czerwca 1873 r. oddalono Richtera ze służby. Jedynie przez wzgląd na jego liczną familję przyznaje mu w drodze łaski odprawę równoważącą się trzechmiesięcznej pensji jaką pobierał – zapisano w protokole Rady Miasta. Niestety nikt za darmo nie chciał pracować, więc próbowano zachęcić Richtera do powrotu na posadę, ale on miał już lepszą funkcję – był fizykiem powiatowym i prowizorycznym lekarzem szpitalnym, gdzie zarabiał 300 złr. W 1875 r. rajcy wybrali go ponownie lekarzem miejskim, ale zdaniem Wydziału Krajowego było to niezgodne z prawem i wybory zarządzono jeszcze raz. W efekcie, w tajnym głosowaniu, powołano na urząd Antoniego Fritza.

Kilka tygodni potem zrezygnował z posady, bowiem uzyskał prawo do emerytury, która mu się bardziej opłacała. Ponownie wybrano lekarzem miejskim Richtera. Nie był zadowolony z zarobków, bowiem w 1880 r. prosił o zapomogę, tłumacząc się fatalną sytuacją rodzinną. W latach 90. nadal był lekarzem miejskim, choć w 1893 r. zastąpił go na kilka miesięcy dr Stuber, który akurat przestał być… weterynarzem miejskim. Richter pozostał na posadzie do 1903 r., kiedy z dniem 31 marca przeszedł w stan spoczynku, otrzymując 1320 k. emerytury.

Mała przyrynkowa kamienica, nie zwraca na siebie uwagi. Mało kto pamięta jej dawnych lokatorów, tak ważnych w historii miasta. Kiedy zerkniemy na kamienicę od tyłu, od strony ul. Ducha Świętego, można dostrzec historię – biedne, zniszczone podwórko jest jakby wyjęte z przedwojennego sztetlu. Tutaj ciągle czuć wielokulturową przeszłość budynku.

Łukasz Połomski

tekst pierwotnie ukazał się na portalu sadeckisztetl.com

Z cyklu „Kamienica z historią” pisaliśmy już o nowosądeckich budynkach: [Franciszkańska 4] [Kraszewskiego 15] [Matejki 31] [Pijarska 17] [Piotra Skargi 12] [Tarnowska 4] [Rynek 14] [Lwowska 6]

Reklama