Strona główna Wiadomości

Miejski Klub Sportowy Sandecja zwolnił trenera Radosława Mroczkowskiego

Radosław Mroczkowski Sandecja Nowy Sącz
Fragment strony internetowej MKS Sandecja

Trener Radosław Mroczkowski, który wprowadził w tym sezonie piłkarzy Sandecji do Ekstraklasy, został w poniedziałek zwolniony z funkcji. „Nazwisko następcy zostanie podane w najbliższym czasie” – czytamy w komunikacie Miejskiego Klubu Sportowego Sandecja S.A.

W kilkuzdaniowym komunikacie zamieszczonym w poniedziałek pod wieczór na stronie internetowej klubu, czytamy:

W dniu dzisiejszym Miejski Klub Sportowy „Sandecja” S.A. podziękował za pracę trenerowi Radosławowi Mroczkowskiemu. Zespół Sandecji w najbliższym meczu z Wisłą Płock poprowadzi II trener – Janusz Świerad. Nazwisko następcy zostanie podane w najbliższym czasie. Radosław Mroczkowski pracę w Nowym Sączu rozpoczął przed rundą wiosenną sezonu 2015/16. „Biało-czarnych” prowadził w 73 oficjalnych spotkaniach. 33 z nich zakończyło się zwycięstwem, 16 remisem, a 24 razy jego podopieczni schodzili z murawy pokonani. Średnia punktów wyniosła 1,58.Największym sukcesem urodzonego w Poddębicach szkoleniowca jest awans z naszym zespołem do LOTTO Ekstraklasy oraz Mistrzostwo Nice 1 Ligi, wywalczone w zeszłym sezonie. Trenerowi za wykonaną pracę serdecznie dziękujemy i życzymy powodzenia w dalszej karierze.

Sandecja w tabeli Ekstraklasy zajmuje obecnie 14. miejsce (na 16. drużyn).

Trener Radosław Mroczkowski od dłuższego czasu miał złe relacje z miejscowym działaczami, którzy żądzą w utrzymywanym w całości z miejskich pieniędzy klubie. Według komentatorów kwestą czasu było jego rozstanie z Sandecją, zwłaszcza po głośnym wywiadzie dla Przeglądu Sportowego z połowy października br. Poniżej kilka wypowiedzi Mroczkowskiego z tej publikacji: Mroczkowski: Sandecja potraktowała mnie nie fair. Ten minimalizm mnie przeraża

Gdy zacząłem tu pracę, w bardzo trudnym momencie, bo zespół bronił się przed spadkiem z I ligi, postawiłem warunki, które musiały być spełnione, żebyśmy osiągnęli cel. To się powoli działo. Mogłem pracować, wdrażać pomysły, co pozwalało nam – od strony organizacyjno-sportowej – wyjść na prostą. To przełożyło się na utrzymanie. Zmienialiśmy się w dobrym kierunku, działy się pozytywne rzeczy, co w efekcie dało awans. Była harmonia, nie było przeszkadzania.

Wierzyłem, że w momencie, gdy awansujemy, wszyscy zrozumieją, że wymagania są jeszcze większe, bo w wielu sprawach trzeba wskoczyć na ekstraklasową półkę. Dziś jest nowy zarząd, inni ludzie, a struktura organizacyjna klubu nie jest dla mnie do końca jasna. Rozumiem, że po takich zmianach potrzeba więcej czasu, ale my go mamy bardzo mało. Brakuje mi tu jasno określonej strategii i większej odpowiedzialności za poszczególne etapy pracy.

(…) czasem, gdy odezwie się jakiś poseł czy radny, który nie zna się na piłce, ale chce przez chwilę się przypomnieć, wypisując w mediach głupoty, to trudno milczeć! Jestem z zewnątrz, więc łatwiej mnie atakować. Nie jestem jednak kameleonem, który się doklei i będzie mówił tak, jak mu ktoś narzuca. Jestem sobą i gdy mam własne przemyślenia, nie boję się o tym mówić. Odnoszę wrażenie, że większość ludzi, których spotykam w pracy w Nowym Sączu nie szuka nowych rozwiązań, tylko przyjmuje to, co jest. Ten minimalizm mnie czasami przeraża.

Czuję się potraktowany trochę nie fair. Przede wszystkim nie zrobiliśmy takich wzmocnień, na jakie się umawialiśmy. Dlatego w kadrze jest zbyt mało zawodników i brakuje nam większej rywalizacji. Przygotowania do rozgrywek w rozpoczęliśmy z siedemnastoma piłkarzami. Od podpisania kontraktu odnoszę wrażenie, że nasza strategi brzmi: „jakoś to będzie”.

(JO)