Strona główna Kultura i imprezy

Muzyka Moteverdiego na zakończenie Starosądeckiego Festiwalu Muzyki Dawnej

Kompozycje ze zbioru Selva morale e spirituale Claudio Moteverdiego zakończyły tegoroczną 39. edycję Starosądeckiego Festiwalu Muzyki Dawnej. W kościele św. Elżbiety wystąpił krakowski zespół Harmonia Sacra, pod kierownictwem artystycznym prof. Marcina Szelesta.

Dobiegła końca niespełna tygodniowa uczta z muzyką z „serca Europy”. Publiczność wysłuchała sześciu niezwykłych koncertów w Starym Sączu i jednego w słowackim Podolińcu, gdzie odbył się prolog. W tym roku festiwal skupił się na zaprezentowaniu muzyki naszych bezpośrednich sąsiadów oraz rodzimej. Były wycieczki do Czech (Praga i Kromieryż), Słowacji (Podoliniec) Austrii i Krakowa. Finałowy koncert oparty na zbiorze muzyki sakralnej Claudia Moteverdiego Selva morale e spirituale w symboliczny sposób podsumował festiwal. Wydany w Wenecji zbiór uważany jest za swoistego rodzaju testament muzyczny Monteverdiego, który wywarł olbrzymi wpływ na muzykę w Europie. Dodatkową motywacją do zaprezentowania twórczości kompozytora były światowe obchody 450. rocznicy urodzin Monteverdiego.

– Claudio Monteverdi był kompozytorem znanym w znacznej części Europy, kompozytorem niezwykle wpływowym, bez którego trudno sobie wyobrazić w ogóle muzykę siedemnastego wieku powstającej w orbicie włoskiej części Europy. Koncert przybliża dokonania muzyka, którego doceniano także i w Polsce. Jego utwory kopiowano i naśladowano. Ostatni zbiór Selva morale e spirituale, który trafił na dwór do Wiednia, silnie oddziaływał na muzykę Europy Środkowej – mówi prof. Marcin Szelest, dyrektor artystyczny SFMD.

W kościele św. Elżbiety (także na żywo w Programie II Polskiego Radia) zabrzmiały kompozycje odzwierciedlające układ pierwszych nieszporów. Publiczność usłyszała: psalmy, magnificat i antyfonę ku czci Najświętszej Maryi Panny – Salve Regina. Występ Harmonii Sacra długo oklaskiwano na stojąco.

39. edycja SFMD była też małym jubileuszem 5-lecia dyrektorowania artystycznego prof. Szelesta.

– Bardzo lubię Stary Sącz. To miejsce, w którym odpoczywam i nabieram sił, mimo że festiwal organizacyjnie kosztuje dużo wysiłku i nie pozostawia wolnego czasu. Ponieważ na co dzień mieszkam w Krakowie, na pewno gra tu rolę kameralna atmosfera, wolniejszy rytm życia, a przede wszystkim absolutna cisza, która zalega późnym wieczorem wokół Centrum Opoka, w którym wszyscy mieszkamy. To jest coś, czego w wielkim mieście nie sposób doświadczyć. Wszystko to sprawia, że w Starym Sączu czuję się bardzo dobrze i z radością tam przyjeżdżam – zaznacza Marcin Szelest.

Marcin Szelest (stoi)Po festiwalu powiedzieli:

– Festiwal przede wszystkim skupił się na Europie Środkowej, która w pewnym sensie traktowana jest jako wtórna, przyjmująca utwory, kierunki, mody z Zachodu i ewentualnie przystosowująca do miejscowych potrzeb. Ten festiwal pokazał, że również tutaj rodziło się wiele interesujących pomysłów, rozwiązań muzycznych, które są godne spopularyzowania. Dotyczy to muzyki czeskiej, która dwa razy pojawiła się w repertuarze w oparciu o archiwa praskie i z Kromieryża, związanego z ołomunieckim biskupem. To także chciałoby się dziś powiedzieć Europejczyk ante litteram, czyli Valentin Bakfark, który łączył Siedmiogród, skąd pochodził, z Węgrami i z Polską, gdzie również przebywał. Czy na koniec koncert muzyki Claudio Monteverdiego, którego muzyka też znajdowała znaczną recepcje m.in. w Polsce. Bardzo ciekawy był koncert przedstawiający twórczość minnesingerów, czyli śpiewających rycerzy. Wiele tych nazwisk znamy chociażby z romantycznych oper Richarda Wagnera.

Tematyka festiwalu wzbogaciła naszą orientację na temat muzyki dawnej Środkowej Europy, dotyczącą spuścizny literatury renesansowej czy barokowej – Lesław Czapliński, krytyk muzyczny z Krakowa.

– Koncert finałowy był fantastyczny, zwłaszcza wykonanie Magnificat i Salve Regina. Nie spodziewałam się, że ci dwaj panowie tak pięknie zaśpiewają. Nie ukrywam, że jestem miłośniczą zespołu Harmonia Sacra i najbardziej czekałam na ich występ. Ale dodam, że wszystkie koncerty były wspaniałe. Cieszy, że festiwal ma główną myśl i to, co w sercu Europy było od dawna, teraz muzycy wydobyli z zakamarków. Jestem zachwycona całym festiwalem i czekam na następny rok – Maria Talaga, melomanka, która nie opuściła żadnej edycji starosądeckiego Festiwalu Muzyki Dawnej.

tekst i zdjęcia: organizatorzy