Strona główna Wczoraj i dziś

Najjaśniejszy Pan cesarz Franciszek Józef I zmarł 100 lat temu. W Sączu też go czczono

Reklama
PIC_1-E-718
Cesarz Austrii i król Węgier Franciszek Józef na przejażdżce powozem. Zdjęcie z okresu 1910 – 1916. Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Franciszek Józef to ciągle ikona. Można go spotkać nie tylko na muzealnych portretach, ale także na butelkach z wodą i piwem. Zmarł 100 lat temu – 21 listopada 1916 r.

Nie ma co owijać w bawełnę – cesarz Franciszek Józef (1830-1916) to było całe Imperium Habsburgów. Zaledwie w dwa lata od jego śmierci Austro-Węgry rozpadły się. Przez 68. lat był darzony najszczerszym szacunkiem, także nowosądeczan. Najważniejsze daty w jego życiu stanowiły święta państwowe – 18 sierpnia (urodziny) i 2 grudnia (koronacja). To właśnie w jego urodziny – 18 sierpnia 1876 r. – otwarto uroczyście kolej w Nowym Sączu.

p022
Pierwszy pociąg wjechał do Nowego Sącza w urodziny Cesarza. Na pocztówce z początku XX w pierwszy budynek stacyjny w mieście. Fot. archiwum prywatne / Twój Sącz

Franciszek Józef, jako cesarz był w Nowym Sączu, podczas swojej inspekcji po Galicji, w 1851 r. Od tej pory był w mieście uwielbiany, a w sądeckich domach powtarzano, że kiedy w młodości przejeżdżał przez dolinę Dunajca uznał ją za najpiękniejszą część całej Monarchii.

Rajcy sądeccy uwielbiali Cesarza, nie tylko z przymusu. Gdyby wskrzesić włodarzy galicyjskiego Sącza, śmiało można by ich poprosić o napisanie podręcznika pt. „1001 sposobów na hołd dla Franza Josepha”. Oddawano mu cześć poprzez wystrzały z moździerzy, telegramy i delegacje. Na 60 – lecie panowania, w grudniu 1908 r., burmistrz Władysław Barbacki wygłosił w ratuszu piękny, hagiograficzny życiorys Kaisera, zaś reszta Rady gorąco oklaskiwała orację Burmistrza. Radni tradycyjnie postanowili wówczas „złożyć najpokorniej u stóp Twoich [cesarza-red.] wyrazy wiernopoddańczego hołdu i najgłębszej czci”. Tak było przez 68 lat!

W 1900 roku doszło niemal do skandalu, bowiem nasi Radni zapomnieli sobie o urodzinach cesarskich… Trochę nakłamał wiceburmistrz Karol Miller, gdyż wysłał do Wiednia wiernopoddańczy telegram, w którym zawiadamiał, że Rajcy zebrali się z okazji jubileuszu cesarza. Niestety było to kłamstwo. Dlatego Radni publicznie uchwalili, że wyrażają „ubolewanie” nad swoim zachowaniem i uderzają się w pierś. Zachowanie władz miasta w czasie panowania Franciszka Józefa cechował głęboki lojalizm i autentyczny szacunek do tronu.

Podobnie uroczyście czczono jubileusze cesarskie w szkołach, gdy nauczyciele wygłaszali mowy o cnotach Jaśnie Pana. Na 60-lecie panowania w szkole im. Konarskiego przedstawiono „piękny, żywy obraz przedstawiający różne narody tulące się pod Najmiłościwsze berło”. Ponadto, co roku na rozpoczęcie i zakończenie nauki śpiewano hymn ludowy.

Na urodzinach cesarskich korzystała najbardziej biedota – wówczas Rada Miasta fundowała dar pieniężny – najczęściej po równo dla Żydów i katolików. Imieniem cesarza nazywano różnego rodzaju instytucje i fundacje – jedna z nich, żydowska, zbudowała szpital na ulicy Kraszewskiego 44. Podobne imię nadano fundacji dla ubogich (pod koniec XIX wieku).

Trwałym dziełem nowosądeczan na 50-lecie panowania jest kościół kolejowy, zbudowany w 1898 r. Pierwotnie, w tympanonie nad głównym wejściem widniała korona cesarska z monogramem FJ i datami panowania (1848-1898). Te detale usunięto w okresie międzywojennym. Dosyć wspomnieć, że w Nowym Sączu była ulica Franciszka Józefa (dziś 1 Pułku Strzelców Podhalańskich).

kolejowy_stary
Kościół kolejowy na pocztówce z 1916 roku. Fot. archiwum prywatne / Twój Sącz

Cesarz był ponadto powszechnie obecny w kulturze. Z okazji jego urodzin czy innych wydarzeń rocznicowych i rodzinnych, organizowano różnego rodzaju imprezy. Warto nadmienić, że pierwszy wyświetlony w Nowym Sączu film był poświęcony Franciszkowi Józefowi. Było to w 1910 roku.

Kajzer pomagał nowosądeczan na ile mógł, stąd jego legenda. Mieszczanie nowosądeccy powtarzali tylko, kto był u niego na pałacach. Jedna z wdów po urzędniku, Apolonia Somogyi, udała się do Wiednia, aby prosić cesarza o datek na naukę dla jej syna Emeryka. Była zaskoczona, bowiem nie dosyć, że cesarz ją przyjął, to także ofiarował finanse na kształcenie młodzieńca. Emeryk został nauczycielem. Podobnie powtarzano, że blisko cesarza był generał brygady Edward Schrinbock von Ruthstetten, który mieszkał w Nowym Sączu przy ul. Jagiellońskiej 44. Od 1902 r. był adiutantem generalnym Franciszka Józefa, jednym z dwóch w cesarstwie. W 1910 r. zamieszkał w Nowym Sączu. Warto przypomnieć o Julianie Dunajewskim, pośle z Nowego Sącza, który jako minister skarbu Austro-Węgier należał do częstych gości na pokojach cesarskich.

PIC_1-E-717_kadr
Cesarz Austrii Franciszek Józef I na spacerze. 1910 – 1916. Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

A co na to reszta mieszczan? Nowosądeczanie również żyli w micie cesarza. Wystarczy prześledzić księgi urodzeń i imion, aby zobaczyć, ilu w tych czasach było chrzczonych Franciszków. Jednym z nich był nawet mój pradziadek! Kajzer był obecny w każdym szanowanym domu, wisząc często między obrazami świętych pańskich. Tak mocno był czczony. Uważano, że to Franciszek Józef dał wolność Galicji i pozwolił, aby Polacy rządzili na własnej ziemi.

Mit Galicji i mit Franciszka Józefa ciągle żyje w naszym mieście, mimo, iż od jego śmierci upływa 100 lat. Portrety brodatego mężczyzny nadal można zobaczyć w wielu miejscach, a wizerunek Kaisera jest zapewne bardziej rozpoznawalny niż portret niejednego polskiego monarchy.

Łukasz Połomski
PIC_1-K-4671-1
Obraz artysty malarza Kazimierza Pochwalskiego „Portret cesarza Franciszka Józefa” (1935 rok). Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe
Reklama