Strona główna Wczoraj i dziś

Nowy Sącz 1956. W kolorze! (część 1)

Baszta Kowalska 1956 Jurek Buchwald Twój Sącz
Baszta Kowalska w Nowym Sączu. Zdjęcie z diapozytywu firmy Agfa zrobione 21 września 1956. Fot. Jurek Buchwald / Twój Sącz

Zdjęcie Baszty Kowalskiej na pierwszy rzut oka nie wydaje się specjalnie ciekawe. Ot, widoczek, jakich znamy mnóstwo z pocztówek i zdjęć robionych przez turystów i miejscowych. Nieco inaczej spojrzymy na nie gdy uświadomimy sobie, że ta kolorowa fotografia została zrobiona w 1956 roku!

Oczywiście kolorowe zdjęcia w Polsce pojawiały się już na początku XX wieku, niczym niezwykłym są barwne fotografie przedwojennej Warszawy czy Krakowa. Ale Nowego Sącza?

Oczywiście także tutaj pojawiały się próby fotografii kolorowej, znane choćby z dawnych pocztówek – ale te zdjęcia były barwne dopiero po ręcznym pokolorowaniu (różnymi technikami). Tymczasem w przypadku opublikowanych po raz pierwszy zdjęć mamy oryginalne, kolorowe slajdy (diapozytywy). To prawdopodobnie najstarsze kolorowe fotografie Nowego Sącza jakie do tej pory było dane nam oglądać!

Zdjęcia prezentujemy dzięki sądeczaninowi Tadeuszowi Klisowskiemu, który zainspirowany dawnymi fotografiami miasta zamieszczanymi m.in. na naszym portalu, postanowił przeszukać bogatą spuściznę po swoim wuju, Jerzym (Jurku) Buchwaldzie. Prezentowane właśnie zdjęcia to tylko niektóre z wykonanych przez niego fotografii wyszperanych z domowego archiwum.

Buchwald (brat Alicji Buchwald-Klisowskiej, matki Tadeusza Klisowskiego) pochodził ze Lwowa. Już przed wojną interesował się fotografią, robiąc swoje pierwsze zdjęcia za pomocą własnoręcznie wykonanych skrzynkowych aparatów. W 1942 został wywieziony na roboty do Villach w Austri, skąd udało mu się wydostać dopiero na początku 1945 roku. Trafił do sąsiednich Włoch i zaciągnął się do armii Andersa (do 2 Korpusu Polskiego w Polskich Siłach Zbrojnych na Zachodzie). Nie zdążył już walczyć z Niemcami ale po zakończeniu działań wojennych pozostał w wojsku. Jak inni żołnierze Korpusu trafił do Anglii. W 1952 roku postanowił wyemigrować do Australii.

Cały czas interesował się fotografią. – Wujek pierwszy „prawdziwy” aparat, Leicę, kupił jeszcze we Włoszech. Znakomitą Exakte Varex nabył już na Antypodach, za astronomiczną jak na owe czasy sumę 200 funtów angielskich. Dość powiedzieć, że wtedy zarabiało się 6 – 7 funtów na tydzień – opowiada Tadeusz Klisowski.

Tadeusz Klisowski i Exakta Varex
Tadeusz Klisowski z aparatem Exakta Varex. Fot. Janusz Miczek / Twój Sącz

Buchwald jednak tęsknił za bliskimi. Próbował ściągnąć do siebie siostrę, ale w tamtym okresie okazało się to niemożliwe. W 1956 roku postanowił wrócić do Polski, do Nowego Sącza (właśnie tu jego siostra uciekła ze Lwowa w 1943, zamieszkując przy ulicy Wałowej 2).

– Podróż z Australii trwała bodaj pięć tygodni. Razem z kilkunastoma pasażerami płynął statkiem frachtowym, począwszy od Wysp Kokosowych przez Cejlon (dzisiejszą Sri Lankę), Morze Czerwone, Suez, Port Said, Gibraltar i Marsylię do Anglii – opisuje poznaną po latach historię pan Tadeusz (urodził się w 1955 roku). Buchwald podróż fotografował, wywołując slajdy w co większych portach (później będzie je pokazywał rodzinie i znajomym na kupionym już w Polsce rzutniku). W Anglii Jurek przesiadł się na polski statek, którym dopłynął do Gdyni. Stamtąd, pociągiem, dotarł w połowie 1956 roku do Nowego Sącza, na Wałową.

Jurek Buchwald w Marsylii 1956
Jurek Buchwald w Marsylii w 1956 roku podczas podróży z Australii do Polski. Fot. archiwum rodziny Klisowskich / Twój Sącz

Zapas niedostępnych wówczas w Polsce kolorowych filmów i odczynników chemicznych do wywoływania fotografii Buchwald przywiózł z podróży. To właśnie dzięki temu zdjęcia wykonane w mieście kilka miesięcy po jego przyjeździe są kolorowe. Gdy skończyły się materiały na wiele lat musiał powrócić do jedynej dostępnej fotografii czarno-białej (kolorowe zdjęcia zacznie znów robić pod koniec lat 60., kiedy na rynku pojawią się NRD-owskie materiały fotochemiczne firmy ORWO).

Nowy Sącz w kolorze 1956 fot. Jurek Buchwald
Teren pomiędzy ulicami Kazimierza Wielkiego i Berka Joselewicza. 21 września 1956. Fot. Jurek Buchwald / Twój Sącz

Jurek Buchwald był bardzo skrupulatny w opisywaniu slajdów. Notował nie tylko dokładne daty wykonania zdjęcia, ale także wszystkie ustawienia i parametry techniczne. Zresztą po przyjezdzie do Nowego Sączą wkrótce zajął się fotografią zawodowo. – Najpierw pracował u pani Stramskiej, matki znanego w mieście Zenona Stramskiego, która miała zakład fotograficzny w bramie na ulicy Jagiellońskiej. Potem zatrudnił się u pani Zacharskiej, potem Żak, w Foto-Zacharski na Jagiellońskiej – przypomina Tadeusz Klisowski.

Nowy Sącz Kazimierza Joselewicza
Skrzyżowanie ul. Kazimierza Wielkiego z Bożniczą, w głębi synagoga przy Berka Joselewicza. Stan kwiecień 2016 Fot. Janusz Miczek / Twój Sącz

Jurek Buchwald do śmierci w 1996 roku mieszkał na Wałowej. Zostawił po sobie m.in setki zdjęć i aparat Exakta Varex, którym robił swoje pierwsze kolorowe, sądeckie fotografie. Dla Tadeusza Klisowskiego to cenna pamiątka odziedziczona po wujku; przejął po nim też zamiłowanie do podróży. No i do fotografii, choć, mimo wykonywania w życiu wielu zajęć, zawodowym fotografem akurat nie został.

– Szkoda, żeby te zdjęcia tkwiły tylko w pudłach, dlatego zdecydowałem się je pokazać Czytelnikom. Obiecuję jeszcze poszperać po domowym archiwum, są tam z pewnością jeszcze inne interesujące fotografie naszego miasta – zapowiada pan Tadeusz.

Kolejne kolorowe zdjęcia Nowego Sącza z 1956 roku opublikujemy wkrótce w części drugiej.

(JO)