Strona główna Wczoraj i dziś

Nowy Sącz 80 lat temu. Listopad 1939

Reklama
Listopad 1939. Pogrzeb volksdeutschów w Nowym Sączu. Konne karawany z trumnami przystrojonymi kwiatami i nazistowskimi flagami przed kaplicą ewangelicką przy ul. Pijarskiej (dawny klasztor Pijarów – Franciszkanów). Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Listopad 1939 r. był miesiącem kiedy okupant skupił się na niszczeniu polskiej tożsamości miasta. Zamiast Rynku pojawił się Adolf Hitler Platz, a Jagiellońska – pozbawiona pomnika króla – stała się ulicą Główną.

Jesienią postanowiono przenieść ciało gen. Bronisława Pierackiego (ministra pochodzącego z Sącza, który został zamordowany przez Ukraińca w 1934 r.). Kilka lat przed wojną pochowano go z pompą na Starym Cmentarzu. W przedwojennym Domu Strzeleckim, znajdującym się naprzeciw mauzoleum Pierackiego, utworzono siedzibę Hitlerjugend. Szczątki ministra i wielką płytę nagrobną przetoczono na cmentarz przy ul. Rejtana.

Wybitnie antypolski charakter miały działania Niemców przed świętem 11 listopada. W Biczycach miejscowi sympatycy hitlerowców wywodzący się z osadników niemieckich pobili przed świętem polskich sąsiadów. W Nowym Sączu aresztowano Karolinę Lamborową, Jana Gottmana, Aflreda Kożusznika, Tadeusza Mączyńskiego Stanisława Nowakowskiego, Gustawa Weimera, Franciszka Wzorka i Tomasza Łatkę z Podegrodzia. To była elita miasta, a Niemcy w ten sposób zastraszyli całą ludność. Działania dywersyjne zostały więc wyeliminowane.

Pocztówka z okresu okupacji. Ulica Jagiellońska jako ul. Główna. Źródło Fotopolska.eu

Aby przykryć swastyką Dzień Niepodległości, urządzono w Sączu wydarzenie propagandowe ku czci bohaterów III Rzeszy. We wrześniu 1939 r. polskie wojsko wywiozło z miasta niemieckich dywersantów, którzy jeszcze w sierpniu działali na rzecz nazistów, za co zostali aresztowani. Zastrzelono ich pod Baranowem Sandomierskim, a potem Niemcy ekshumowali ich ciała. Sprawa wróciła do Nowego Sącza 13 listopada 1939 r. Tego dnia okupant w asyście duchownych ewangelickich urządził uroczysty pogrzeb kolaborantom. Wśród 11 pochowanych tego dnia, był wspomniany nauczyciel Oswald Stamm (29 lat) i młody kupiec z ulicy Na Rurach Edward Stuber (26 lat). Wcześniej sprowadzono Wilmę Ulową (ewangeliczkę i polską patriotkę), którą zmuszono do rozpoznawania ciał, co było bardzo upokarzające. To ona zauważyła wśród ekshumowanych syna młynarza – Maxa Jenknera i Edwarda Stubera.

Pogrzeb volksdeutschów Nowy Sącz 1939
Nowy Sącz 1939. Pogrzeb volksdeutschów. Protestancki duchowny przed przystrojonymi w nazistowskie flagi trumnami. Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Pogrzeb wyszedł z kościoła ewangelickiego, a brał w nim udział sam Otto Wachter, Gubernator Dystryktu Krakowskiego Generalnego Gubernatorstwa. Niewielka liczba uczestników przekonała Niemców do tego co sądzą o nich Polacy. Pochód sunął Rynkiem i opustoszałą Jagiellońską w stronę cmentarza ewangelickiego na Kaduku. Tam z honorami wojskowymi pochowano trumny pokryte nazistowskimi flagami. Spoczywały tam do końca okupacji. Co się stało z nimi później? Ciężko powiedzieć, bowiem dziś miejsce po grobach jest puste.

Pogrzeb volksdeutschów w Nowym Sączu. Rodziny zmarłych w strojach żałobnych nad wykopanym zbiorowym grobem. Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Kilka dni po pogrzebie Niemcy rozpoczęli pierwsze egzekucje w Nowym Sączu. Na ich miejsce wskazali podnóże toru kolejowego prowadzącego na Chabówkę. Lokalizacja była nieprzypadkowa – obrzeże miasta, niedaleko więzienia. Szukając pretekstu do aresztowań, w połowie listopada rozpoczęły się domowe rewizje za bronią i za radiem. 19 listopada 1939 r. przy nasypie kolejowym został rozstrzelany Feliks Musiał, 43-letni rolnik z Rożnowa. Aresztowano go cztery dni wcześniej za posiadanie dwóch rewolwerów w domu. Podobna sytuacja spotkała Tomasza Janczurę z Łącka.

 

8 grudnia 1939 r. koło mostu kolejowego rozstrzelano dr Stanisława Augustyna lekarza wojskowego 1 PSP. Przyczyną wyroku śmierci było również posiadanie przez niego magazynku z nabojami. Nie pomógł Augustynowi nawet list o nietykalności z czasów I wojny światowej, który został wydany przez cesarza Wilhelma II i cara Mikołaja II. Po wydaniu wyroku śmierci lekarz napisał odwołanie do Berlina, ale decyzja przyszła kilka godzin za późno.

Ludzie nie wiedzieli, że wojna może być aż tak bezprawna i okrutna. Józef Homecki wspominał tak egzekucję z 1939 r.: „Nie miałem pojęcia do czego są zdolni hitlerowcy. Toteż, kiedy przez okno zobaczyłem prowadzoną przez nich grupę Polaków i poznałem majora Augustyna i Traczów z Krynicy pierwszy raz wyszedłem ciekawy, gdzie ich prowadzą…”. 7 i 8 grudnia zginęły nad Dunajcem 22 osoby, zaś 13 stycznia 1940 r. 17 ludzi.

Pomnik pamięci Ofiar pierwszych egzekucji w Nowym Sączu. Fot. autora

Te egzekucje miały miejsce po szybkich „sądach policyjnych”, które odbywały się nocą. Towarzyszył im strach wszystkich pozostałych w celach i pytanie kto będzie następny? Zazwyczaj rozstrzelano ich rankiem, a ciała wywożono potem na cmentarz miejski.

Niemcy nie ustawali w prześladowaniu Żydów. Większość haniebnych rozporządzeń spychających ich do kategorii podludzi wydano już w październiku. Żołnierze ciągle podpalali i obcinali Żydom brody, toteż wszyscy bali się wyjść na ulicę. Żydzi pracowali – zbierali śmieci po chodnikach, pracowali ciągnąc wozy. W listopadzie, kiedy pojawiło się gestapo, nakazano Żydom dostarczyć złoto. Kosztowności miały się pozbyć synagogi, bożnice i domy modlitw. W osiem dni Żydzi nowosądeccy mieli dostarczyć kandelabry, świeczniki itd. W tym celu zdemontowano w synagodze liczący ponad 1000 kilo wielki żyrandol. W listopadzie do Sącza przybyli pierwsi przesiedleńcy żydowscy z Łodzi, Sieradza. To był wstęp do tworzenia się getta.

Mordowanie sądeczan stawało się normalnością okupacyjnego życia. Dla nas, po 80 latach od tych wydarzeń brzmi to strasznie, jednak dla ówczesnych każdy dzień niósł niebezpieczeństwo. Tak było przez kolejne 5 lat.

Łukasz Połomski

Reklama