Strona główna Wczoraj i dziś

Nowy Sącz 80 lat temu. Luty 1939

Reklama
Nakł. Józef Habela, 1930

W lutym 1939 r. karnawał trwał w najlepsze. Miasto nadal tkwiło w zimowym marazmie budząc się do życia i ruchu inwestycyjnego. Sprzyjała temu dobra pogoda i nadchodząca odwilż.

1 lutego imieniny uroczyście obchodził prezydent RP Ignacy Mościcki. Z tej okazji, o g. 9 w farze, synagodze i kościele ewangelickim odbyły się uroczyste nabożeństwa. W szkołach wystawiono akademie ku czci głowy państwa. Pośród innych wydarzeń patriotycznych czczono 10 lutego – dzień zaślubin z morzem. W mieście odbyła się specjalna wieczornica z tej okazji, a szkoły prześcigały się w konkursie na najlepszy program święta. 10 lutego wesołą atmosferę święta przerwała informacja o śmierci papieża Piusa XI.

9 lutego 1939 r., w ratuszu rajcy dyskutowali nad kilkoma ważnymi sprawami. Przede wszystkim pochylono się nad lustracją sporządzoną przez województwo. Zauważono, że tu i ówdzie ostro skrytykowano zarządzanie miastem, szczególnie w opiece społecznej. Zarzucono władzom miasta rozrzutność w subwencjach. Infułat Roman Mazur (proboszcz sądecki i radny) powiedział: członkowie zarządu instytucji, mężczyźni a zwłaszcza Panie, świadczą zbyt wiele ofiarnej i bezinteresownej pracy, by im za to wnikać dokuczliwie w ich gospodarkę żądaniem sprawozdań. Radni bronili się przed lustracją, nazywając ją nawet śmieszną.

Przygotowywano budżet i szukano oszczędności, stąd w rzeźni miejskiej nastąpiła redukcja etatów. Rozpatrywano kwestie domu starców, gdzie przebywało 72 osoby i fatalne warunki miejskiego aresztu. Pomysłem mogły być też… mandaty. Radny Wąsowicz proponował regulację prędkości samochodów na ulicy, bowiem w mieście jest co raz niebezpieczniej. Wygląda na to, że miał rację, bowiem rowerzysta, niejaki Stanisław Wysocki jechał rozpędzony Jagiellońską i potrącił kobietę łamiąc jej rękę. Przykładnie skazano go na pół roku więzienia. Przybywało pojazdów mechanicznych, a prasa domagała się zmotoryzowania poczty, tak jak pomiędzy Nowym Sączem i Rożnowem (trwała tam budowa elektrowni). Jeszcze w 1939 r. listy rozwoziły przedwieczne pocztowe pojazdy konne.  

1939 rok – zapora w Rożnowie w trakcie budowy. Fot. Henryk Poddębski / Narodowe Archiwum Cyfrowe

Tymczasem panika na temat podwyżek cen prądu sięgnęła także ratusza. Radni byli przerażeni tą wizją, dlatego chcieli sobie sami przyznać ulgi w opłatach… W Krakowie i Tarnowie radni korzystają z obniżek cen prądu, a nikt tam z tego historii nie robi – mówił Walerian Żaroffe.

Praca w ratuszu była niepewna, a ludzie się zwalniali, otrzymując często zapomogę, zwaną „darem łaski”. Panna Wasiewiczówna zwolniła się w 1939 r. z powodu choroby nerwowej, jakiej nabawiła się w pracy. Radni dali jej aż 50 zł zapomogi, bowiem takie były koszty leczenia.

Miasto powoli szykowało się do inwestycji. Wykończenie planów rozbudowy miasta postępuje w tempie bardzo powolnym mimo przydzielania na ten cel kredytów – mówili radni. Planowano parcelować grunty Rembiasza i Stachowicza na Wólkach, aby wytyczyć od Barbackiego nową ulicę. Podobnie ziemie Gutkowskiej w okolicy Traugutta miały służyć stworzeniu kolejnej uliczki. Pod przedłużenie al. Mościckiego (dziś al. Wolności) ziemię ofiarował Julian Smolik.

Transport w mieście rozwijał się, a radni – zgodnie z sugestią Romańskiego – myśleli nad organizacją dworca towarowego na Wólkach (na stacji). Wielkie wrażenie na Sądeczanach robiła budowa autostrady z Rożnowa do Nowego Sącza. Zatrudniono tam dodatkowo 200 osób! Zimą narastało bezrobocie, dlatego gdy tylko pojawiła się odwilż władze miasta zorganizowały dla bezrobotnych układanie chodnika na ul. Kunegundy. Polskie Towarzystwo Oświaty i Kultury im. S. Żeromskiego otworzyło w tym czasie w naszym mieście kuchnię dla ubogich (w lokalu Związku byłych Ochotników Armii przy ul. Mościckiego).

Nowy Sącz 1938. Niezidentyfikowane podwórko. Fot. Józef Podbrożny / Narodowe Archiwum Cyfrowe

Skąd taki ruch inwestycyjny? Otóż zbliżały się wybory! Już pod koniec stycznia spotkało się środowisko endeckie. W Czytelni Mieszczańskiej proponowano zawiązanie komitetu łączącego ugrupowania o podobnych poglądach. 26 lutego zebrał się tam już sformalizowany Chrześcijański Front Gospodarczy. Grupa ta zorganizowała w sali Sodalicji Mariańskiej odczyt „wybitnego” antysemity, ks. Stanisława Trzeciaka. Odczyt „Kwestia żydowska w świetle nauki Kościoła katolickiego” zgromadził setki słuchaczy. Kolejny wykład głosił dr Paulin Hyży („Życie społeczeństwa a jednostki”).

Ruch aktywizujący polityków można obserwować w innych gminach. W Łabowej powołano Lokalny Obywatelski Komitet Zimowej Pomocy Bezrobotnym, który zebrał 56,90 zł i 1250 kg zboża. Wybory w niektórych gminach odbywały się już w lutym. W Krynicy OZN zdobył 4 mandaty, Chrześcijański Blok Gospodarczy 3, Stronnictwo Narodowe 1, Żydzi 4. W Muszynie Lista Mieszczańska zdobyła 10 i po jednym PPS i Żydzi. W Piwnicznej wszystkie mandaty zgarnęła Lista Gospodarcza, w Starym Sączu Lista Mieszczańska 15, a tylko 1 Żydzi. W Grybowie była tylko jedna lista, więc wybory się nie odbyły.

W lutym nie brakowało wydarzeń kulturalno – karnawałowych. 1 lutego na bal zapraszała LMiK oraz PCK. Wydarzenie odbyło się w Domu Pierackiego. Tam też balował Związek Legionistów (5 lutego). O g. 15:00 rozpoczęła się przebierana zabawa dla dzieci, a za najpiękniejszy kostium przyznano nagrody. Wpisowe na imprezę oddano dla najbiedniejszych uczniów. 14 lutego w Domu Robotniczym miał miejsce dancing. Rozpoczął się o g. 21:00. W okolicznych wsiach nie zapomniano o karnawale, kwitło także życie kulturalne. W Łabowej wystawiono staraniem tamtejszej Czytelni TSL sztukę „Wojskowe Kuracje”, w reżyserii W. Żytkowicza (nauczyciela w tamtejszej szkole). W Nowym Sączu z ambitniejszej rozrywki warto odnotować koncert chóru Gimnazjum w Mielcu w sali Sodalicji Mariańskiej (2 lutego).

Dom Związku Strzeleckiego im. Bronisława Pierackiego w Nowym Sączu, czerwiec 1937. Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

26 lutego w szkole im. Jadwigi odbyło się Ogólne Zgromadzenie Delegatów bibliotek TSL. Walne zebranie dzień później przeżywało w swojej świetlicy stowarzyszenie „Rodzina Urzędnicza”.

Pośród wydarzeń towarzyskich najważniejszy był ślub Stanisława Micewskiego (kierownika Wydziału Ewidencji Ludności )  z panną Ireną Postrychacz. Zaślubiny miały miejsce w kościele kolejowym.

Powoli toczyło się w mieście życie handlowe. Ulice przemierzali przekupnie i Żydzi sprzedający niemal wszystko. Na Jagiellońskiej, w Bławacie Polskim J. Schumachera, reklamowano przecenę w sklepie pod tytułem „biały tydzień”.

Czym żyła ulica? Sądeczanie opowiadali o wielkim pożarze w tartaku Arona Flascha w Zawadzie. 13 lutego spaliła się w hali tego zakładu cała ściana, w tym wiele sprzętu. Straty oszacowano na 2 tys. zł. Jak się okazało źródłem pożaru była iskra z komina lub niedopałek papierosa.

Na drodze w Biczycach doszło do zabójstwa. Robotnik Kazimierz Zawiślan z Niskowej, który z kolegami wracał z Nowego Sącza, natknął się na Bronisława Mordarskiego. Na wzniesieniu ten ostatni zszedł z roweru i mijając robotników krzyknął: „Co jest niskowiaki?!”. Zawiślan, Kazimierz Migacz i Jan Tomasik podeszli do Mordarskiego. Ten pierwszy zadźgał go nożem, a trzetrzewiaka próbowano uratować w szpitalu, bezskutecznie.

Na koniec miesiąca do Nowego Sącza powrócił 1 PSP stacjonujący na Zaolziu. Wszędzie wisiały biało czerwone flagi. Żołnierzy witało „całe miasto”, a na Rynku przemawiał prezydent Stanisław Nowakowski. Po tym odbyła się wielka defilada, a korpus oficerski bawił w ratuszu na lampce wina.

Tak oto toczyło się życie w prowincjonalnym Nowym Sączu, na chwilę przez zagładą tamtego świata… Kto by przypuszczał, że wielu ostatni raz życiu zatańczy w tym karnawale?

Łukasz Połomski