Strona główna Twoje miasto

SZYJNIA: Po prostu Leon

Dzisiaj będzie tutaj bardzo zielono dzięki Stasiowi który bardzo lubi… żaby. Cóż było robić, uszyłam Stasieńkowi żabę, a coby ta miała z kim kumkać uszyłam jej (mu?) brata bliźniaka. Bliźniak docelowo trafi do brata Stasia jak tylko ten będzie gotów przyjść na świat. Wszystko jasne? Wiecie kto i z kim, czy wyszedł z tego zakrętas typu: babka siostry wujka ze strony stryjeńki teściowej?

Zanim żaba została wykrojona musiało powstać ileśtam rysunków i wstępnych wykrojów, kiedy od niechcenia naszkicowałam brew a’la James Dean i do tego elegancką muchę (wszak żaby bardzo lubią muchy), wiedziałam już że żabol ów będzie miał na imię Leon. Innej opcji nie było, popatrzcie sami:

frog plush

Oprócz muchy, Leony zostały dodatkowo wyposażone w gustowne gatki, a w miejscu gdzie plecy łączą się żabim udkiem znajduje się najprawdziwsza kieszeń na gazetę albo grzebień.

Leony potrafią się ładnie zaprezentować, preferują układ choreograficzny zapożyczony od koreańczyków, mistrzów tego gatunku. Leony tańczą i śpiewają:

frog2

Jegomość w środku, to prototyp… Leon I.

(teraz widzę jaka jest różnica w kolorze żab na zdjęciu pierwszym i drugim, kolor oryginału najbardziej zbliżony jest do pierwszego zdjęcia). Tyle w temacie żab. W temacie torebek będzie równie zielono: Sunday…

sunday karo

Ania