Strona główna Wczoraj i dziś

Podhalańska Duma Sącza

Nowy Sącz 1928. Prezydent RP Ignacy Mościcki na uroczystości poświęcenia sztandaru 1 Pułku Strzelców Podhalańskich. Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Stare porzekadło mówi, że „za mundurem panny sznurem”. Przed II wojną światową sądeczanie byli tak wpatrzeni w swój 1 Pułk Strzelców Podhalańskich, że niemal wszyscy poszliby sznurem, bez względu na płeć, wiek, wyznanie i poglądy.

W grudniu minie 100. rocznica utworzenia 1 PSP. Z tej okazji, niemal wszystkie środowiska w Sączu, zjednoczyły się wokół idei odtworzenia jednostki wojskowej. Przedwojenny Pułk był ambasadorem miasta i regionu, znakiem i marką, jakiej mogli nam pozazdrościć mieszkańcy innych regionów Polski! Podhalańczycy pięknie wpisywali się w lokalny krajobraz, stając się też częścią mitu o Nowym Sączu – Stolicy Podhala.

Zanim powstał 1 PSP, w Nowym Sączu rezydował 20 Pułk Piechoty c. k. armii. Warto o tym przypomnieć w kontekście jeszcze jednej rocznicy: mija 200 lat od ulokowania jednostki w mieście. Tak więc w 2018 roku obchodzimy także 200 lat obecności wojska w Nowym Sączu! Historia 20 Pułku Piechoty to osobna kwestia, równie interesująca, ale na inną opowieść.

1928 Ignacy Mościckie defiluje przed 1 PSP
Nowy Sącz ul. Piotra Skargi, 1928. Prezydent RP Ignacy Mościcki na defiladzie wzdłuż szpaleru żołnierzy 1 PSP. Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Nie można przemilczeć, że to właśnie żołnierze walczący w armii austriackiej stali się protoplastami 1 PSP. Zanim dotarli do Sącza, 31 października 1918 r. w koszarach wojskowych została odebrana władza od żołnierzy austriackich. 18 listopada 1918 r., z Włoch do Nowego Sącza, powrócił 20 Pułk. Armię z ziemi włoskiej do polskiej doprowadził por. Henryk Typrowicz.

Żołnierze byli tłumnie witani przez mieszkańców. Kobiety czekały na mężów, dzieci na ojców. Wojna trwała lata, tak wielu się nie doczekało… Nikt nie przypuszczał, że pokój będzie trwał tak krótko. Wkrótce wybuchnie wojna polsko – bolszewicka, potyczki z Ukraińcami. Wtedy nikt o tym nie myślał. W euforii powracającym żołnierzom wręczono chorągiew powstańców styczniowych. To była niemal relikwia. Nikt sobie nie wyobrażał, że dwa lata później będzie wisiała w geście triumfu nad bolszewikami na Złotej Bramie w Kijowie.

Orkiestra 1 Pułku Strzelców Podhalańskich w Nowym Sączu w latach 20. XX w. Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

1 grudnia 1918 roku powstał 1 Pułk Strzelców Podhalańskich. Niedługo potem żołnierze zrzucili austriackie mundury, zamieniając je na polskie. Najstarszy wiekiem, kapitan Juliusz Siwak, objął tymczasowe dowództwo. Od grudnia do 1921 roku pułkiem dowodził ppłk Kazimierz Horeszkiewicz. W 1921 r. został mianowany generałem i odszedł na służbę do Katowic.

W czasie wojny polsko – bolszewickiej 1 PSP stoczył ciężkie walki na froncie wschodnim. 8 grudnia 1920 r. Pułk wrócił do Nowego Sącza witany przez jego władze i mieszkańców. Z kadry oficerskiej zginęło 13 osób, zaś z szeregowców 180 żołnierzy. Za bojową postawę 35 żołnierzy otrzymało Krzyż Virtuti Militari, a 181 Krzyż Walecznych. To imponujące statystyki. Po zdobyciu Kijowa, 8 maja 1920 r. zorganizowano defiladę wojskową, a na jej czele maszerowała orkiestra 1 PSP, z dyrygentem Mieczysławem Mordarskim.

Miejsca walk z wojny polsko – bolszewickiej upamiętniono w 1928 r. Wówczas Pułk otrzymał nowy sztandar. Został wyhaftowany przez sądeckie siostry niepokalanki, a poświęcono go uroczyście 28 października 1928 r. na sądeckim Rynku. W uroczystości wziął udział Prezydent RP Ignacy Mościcki. To była jedyna wizyta głowy państwa w Nowym Sączu w okresie międzywojennym! Na sztandarze pojawiła się też odznaka pamiątkowa – ciupagi tworzące swastykę, otoczone jedliną. Tam znajdowały się nazwy miast związanych z wojną: Kijów, Grodno, Brześć, Białystok.

Prezydent RP Ignacy Mościcki na uroczystości poświęcenia sztandaru 1 Pułku Strzelców Podhalańskich. Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Żołnierzy z Nowego Sącza odznaczało nie tylko bohaterstwo, ale malowniczy strój. Peleryny i przepiękne kapelusze góralskie z długim orlim piórem, do tego srebrne sznury – to wszystko wyróżniało 1 PSP spośród reszty Wojska Polskiego. Na zawsze wpisało się w krajobraz miasta. W kolejnych latach pułk otrzymał Honorowe Obywatelstwo Nowego Sącza, będąc jedyną organizacją bądź instytucją posiadającą to wyjątkowe wyróżnienie. Potem posypały się kolejne Honorowe Obywatelstwa: Gorlic, Jasła, Limanowej i Nowego Targu.

Prezydent RP Ignacy Mościcki na uroczystości poświęcenia sztandaru 1 Pułku Strzelców Podhalańskich. Październik 1928. Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Zaszczyty były ważne, ale służba jeszcze ważniejsza. Po powrocie z wojny w 1920 r. Podhalańczycy objęli w ochronę granice państwa od Dulki po Szczawnicę. W tym, czasie 1 PSP rozwijał się spokojnie, szkoląc żołnierzy zarówno fizycznie jak i moralnie oraz umysłowo. Organizowano różne zawody sportowe, otwierano czytelnie i świetlice. Żołnierzy analfabetów uczono czytania i pisania. Wyświetlano filmy, organizowano wycieczki. W czasie ważnych świąt wojsko uczestniczyło we wszystkich uroczystościach, w tym w Mszach św. w kościele garnizonowym, jakim stał się kościół św. Kazimierza. Kapelanami pułku byli kolejno księża: Antoni Miodoński oraz Jan Stec.

1 września 1939 r., gdy Niemcy wkroczyli do Polski, miejscowy garnizon 1 PSP został przekształcony w Górską Brygadę Strzelców. W dniu 5 września, więc w przed dzień wkroczenia do miasta Niemców, Brygada opuściła miasto. W tym czasie utworzono Batalion Obrony Narodowej, złożony z rezerwistów 1 PSP. Jego dowódcą został kpt. Ignacy Jeleń.

Czerwiec 1934, Nowy Sącz ul. Jagiellońska. Pogrzeb Bronisława Pierackiego. Czoło orszaku żałobnego z oficerami i podoficerami 1 Pułku Strzelców Podhalańskich niosącymi na poduszkach ordery zmarłego. Ulica Jagiellońska, po lewej budynek z nr 40, w głębi kamienica nr 38. Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

We wrześniu 1939 r. 1 PSP walczył na froncie wschodnim, udając się aż po sam Lwów. Tam 1 PSP się rozproszył – część żołnierzy udała się na Zachód Europy i utworzyła Samodzielną Brygadę Strzelców Podhalańskich, część walczyła o Narwik, a pozostali walczyli w 1 Dywizji Pancernej i innych jednostkach. Byli też tacy, którzy trafili na Sybir, tacy którzy zginęli w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie… Szczęśliwi byli Ci, którzy potem przeszli szlak bojowy z generałem Andersem, aż po Monte Casino. Inni trafili do armii gen. Berlinga, przecież też sądeczanina.

Mamy być z czego dumni. Podhalańczycy – bez względu na to, czy wrócą do Sącza, czy nie – na zawsze wpisali się w dzieje naszego miasta.

Łukasz Połomski

Reklama