Strona główna Twoje miasto

Portret małego miasta

 

Jakiś czas temu „buszując” po Internecie, natknąłem się na bardzo ciekawy film. „Portret małego miasta”- bo tak brzmi tytuł, to krótki obraz zrealizowany przez Wytwórnie Filmów Dokumentalnych w Warszawie, który opowiada jeden dzień z życia Nowego Sącza. Co w tym filmie jest tak ciekawego? To, że został on nakręcony w 1961 roku i dzięki niemu mogłem zobaczyć jak moje miasto wyglądało pół wieku temu, kiedy to jeszcze ludzie nie żyli w ciągłym biegu, kontaktów międzyludzkich nie zastępował facebook, a życie toczyło się spokojniej.

Puste, brukowane ulice, po których sporadycznie poruszały się samochody, mleczarze toczący beczki z mlekiem, wyjazd autobusów na trasę, ludzie spieszący się do pracy – to charakterystyczny obrazek dla Sącza za czasów Gomułki. W kamienicach okalających rynek, brak było sklepów, restauracji i kwiaciarni. Nowy Sącz dopiero rozpoczynał swój marsz w stronę postępu i rozwoju gospodarczego. Stolica powiatu nowosądeckiego, ożywiła się dzięki kredytom i poparciu władz komunistycznych, które wcieliły w życie tzw. „eksperyment nowosądecki”. Tak zaczęły pojawiać się zakłady rzemieślnicze, sklepy, restauracje oraz fabryki przemysłowe, które miały za zadanie ożywić aktywność gospodarczo- kulturowo- społeczną mieszkańców Sądecczyzny. W czasach komunizmu wiele małych miasteczek, obudziło swój potencjał i rozwijało się wykorzystując naturalne możliwości swoich regionów. To wszystko jednak miało miejsce ponad pięćdziesiąt lat temu, a jak jest teraz?

Ciągły pośpiech, przepełnione ulice, popularne „elki” rosnące jak grzyby po deszczu i szare blokowiska z brakiem perspektyw. Z biegiem lat nie tylko Nowy Sącz utracił swój urok. W pogoni za pieniądzem w centrum miasta pojawiło się coraz więcej sklepów, restauracji oraz innych placówek odbierających urok Staremu Miastu. Wraz z ogólnogospodarczym „trendem” w Nowym Sączu rozwinęła się gałąź usług, jednak zakłady przemysłowe i turystyka nadal stanowią istotna część gospodarki miasta założonego przez Wacława II. Niegdyś spokojna ulica Jagiellońska po, której poruszały się bryczki z końmi zamieniła się w deptak przepełniony bankami, sklepami obuwniczymi, klubami i restauracjami. Na każdym kroku możemy dostać tam ulotkę z rąk promotorów, którą później najczęściej wrzucamy do kosza bez mrugnięcia okiem. Do niedawna szpetna ulica Wałowa, po remoncie odzyskała swój stary blask, jednak ją też dopadł postęp, a kto wie być może w niedalekiej przyszłości zostanie ozdobiona przez pomnik wielkiego loda? Płyta sądeckiego rynku, nabrała kolorytu w stosunku do tej pokazanej w filmie, od roku 1961 „przewinęły” się przez nią dwie fontanny, wokół powstało oświetlenie, a także pojawił się pomnik największego ze wszystkich Polaków- Jana Pawła II.

Przez pięćdziesiąt lat liczba mieszkańców wzrosła ponad dwukrotnie, a miejsca pokazane w filmie zmieniły się nie do poznania. Ludzi w mieście przybywa, centrów handlowych i galerii też, ale po co to mieszkańcom skoro duża część z nich nie ma pieniędzy na zakupy w tych miejscach. Na próżno obecnie szukać w Nowym Sączu dużych inwestycji na wzór firm Fakro, Wiśniowski, Konspol czy Dako. Rozwój podobnych zakładów w naszym regionie pozwolił by na znalezienie pracy mieszkańcom powiatu nowosądeckiego, w którym stopa bezrobocia przekracza już 18 %.

Baraki kolejowe, które były zmorą sądeczan w latach sześćdziesiątych- przekształciło się w Osiedle Kolejowe, dzięki stworzeniu miejsc pracy w Zakładach Naprawczych Taboru Kolejowego. Obecnie firma NEWAG kontynuuje tradycję ZNTK, choć po trudnych reformach i zwolnieniach utrzymuje się w branży kolejowej, podpisując coraz to nowsze kontrakty. Światełkiem w tunelu jeśli chodzi o inwestycje jest Miasteczko Multimedialne, wielkimi krokami zbliża się jego długo wyczekiwane otwarcie. Tylko czy zapewni ono miejsca pracy ludziom z klasy średniej? W MM swoje siedziby mają znaleźć prężnie rozwijające się, nowoczesne firmy, w których pracę otrzymali by najlepiej wykształceni ludzie, a w naszym regionie to inna grupa najbardziej potrzebuje zatrudnienia.

Czy miasto obecnie ma szansę takiego rozwoju na miarę tego, jaki zakładał „eksperyment nowosądecki”? Brak wyżej wspomnianych inwestycji, stagnacja na rynku pracy, problemy z infrastrukturą- to kilka przykładów na to, że w Nowym Sączu powinny zajść zmiany. Władze miasta zamiast wydawać pieniądze na siłownie „pod chmurką” czy pomnik „sikającego rycerza”, każdą złotówkę powinni odkładać na rozwój miasta, który przyciągnąłby inwestorów, a nie garstkę turystów.

(DS, student drugiego roku Instytutu Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie)

Reklama