Strona główna Wczoraj i dziś

Protestanci na Pijarskiej

Protestanci Nowy Sącz
Kaplica Przemienienia Pańskiego – kościół ewangelicki i fragment zabudowań dawnego klasztoru oo. franciszkanów przy ul. Pijarskiej w Nowym Sączu. Fot. Janusz Miczek / Twój Sącz

30 października 1800 r. to ważna data w historii miasta – tego dnia w Nowym Sączu pojawiła się gmina ewangelicka. Budynki po klasztorze franciszkanów zakupili protestanci, którzy chcieli w nich stworzyć własną parafię.

Od końca XVIII w. do Nowego Sącza napływali osadnicy niemieckojęzyczni, często wyznający luteranizm. Pierwszą swoją świątynię wznieśli w Stadłach, podobnie szkołę. Nowy Sącz szybko jednak zyskiwał na znaczeniu, a rodziny ewangelickie zasiedlały południowe rubieże miasta. W przededniu Święta Reformacji 1800 r. (30 X) zakupili od Żydów zabudowania pofranciszkańskie. Wyznawcy judaizmu nie mogli posiadać obiektów kultowych, toteż sprzedali je za atrakcyjną cenę 2200 fl.

Kaplica nadal pełniła funkcje religijne, zaś zabudowania parafii zostały przeznaczone za mieszkanie dla pastora, jego rodziny oraz na szkołę. Ta ostatnia, od początku była wspierana z funduszu Gustawa Adolfa Vereina. Był to związek niemieckich protestantów mający na celu wspieranie szkół i gmin protestanckich. Świątynie gruntownie odnowiono.

To parafia nowosądecka, ale także w Stadłach i innych wioskach podtrzymywały jedność protestantów. Ważną rolę w tym względzie odegrali proboszczowie nowosądeckiej wspólnoty. Pierwszym z nich – aż 20 lat – był Ślązak Jan Filipek, który zmarł na cholerę w 1849 r. W latach 1850 – 1860 proboszczem był Edward Bartelmus, przeniesiony ze Stadeł. Jako dobry kaznodzieja zasłynął jego następca (w latach 1862 – 1872) Henryk Hubner. W latach 1878 – 1882 pastorem był Michał Kohuth pochodzący ze Spiszu.

Problemy zaczęły się u progu XX wieku, kiedy nowy pastor, Hugo Gestberger zaczął prowadzić politykę dążącą do zgermanizowania swojej wspólnoty parafialnej. Wówczas zaostrzyły się relacje katolicko – protestanckie w mieście. Widoczne to było w kościele ale także w szkole. W 1908 r. w Nowym Sączu pojawił się pomysł budowy Domu Niemieckiego, ostro krytykowany w prasie lokalnej. Jednocześnie powstało stowarzyszenie popierające polskość zboru przy Pijarskiej.

Wieś Stadła pod Nowym Sączem, okres międzywojenny. Fot. ze strony internetowej Parafii Ewangelicko-Augsburskiej Przemienienia Pańskiego z ulicy Pijarskiej w Nowym Sączu

Niestety, od tej pory przedstawiano bardzo często zbór ewangelicki w Nowym Sączu i w Stadłach jako źródło lokalnej germanizacji. Najskuteczniejszym sposobem rozprzestrzeniania takich nieprawdziwych informacji i stereotypów była ukazująca się na Sądecczyźnie prasa.

Między ewangelikami Polakami a ewangelikami Niemcami w zborze trwały wzajemne konflikty. Różnice były widoczne jeszcze w czasach galicyjskich. Proboszcz Gestberger nie chciał dopuścić do nabożeństw po polsku i za jego inicjatywą, w 1921 r., przegłosowano niemieckość zboru. Próbowano założyć bezskutecznie narodową organizację Chrześcijański Niemiecki Związek w Polsce.

Od 1926 r. istniało w Nowym Sączu Polskie Towarzystwo Ewangelickie. Jego aktywnymi działaczami i założycielami było małżeństwo Uhlów. Towarzystwo promowało działalność edukacyjną w duchu biblijnym. Utrzymywali oni bardzo dobry kontakt z podobnie działającym towarzystwem w Cieszynie. W 1939 roku wywalczyli zgodę, aby połowa nabożeństw w sądeckim zborze było odprawianych w języku polskim.

Tymczasem dla Polaków, zbór był ostoją poparcia dla Bismarcka a potem Hitlera. Podobnie stereotypowo oceniano działalność szkoły ewangelickiej w Nowym Sączu. Trzeba jednak przyznać, że solidnie pracowała na taką markę. Jeszcze w czasach galicyjskich nie zawsze otrzymywała subwencje z rady miasta. W 1905 r. dotacja została przyznana po ostrej kłótni o język polski w nauczaniu, którego zdaniem radnych było w szkole za mało. Prasa nakręcała nagonkę na szkołę, pisała o upośledzeniu języka ojczystego, zakazie posługiwania się w szkole polskim nawet na pauzach, a z nauczycieli po polsku potrafił mówić tylko kierownik szkoły Anweiler. Uczniowie szkoły, w 1933 r. zniszczyli nagrobek Dobka Łowczowskiego w kościele ewangelickim (kiedyś klasztorze franciszkańskim), co spotkało się z powszechnym oburzeniem w mieście.

W sierpniu 1939 r. odkryto w placówce edukacyjnej i w kościele broń oraz opaski hitlerowskie, co ponownie miało wpływ na bardzo negatywny wizerunek tej grupy wyznaniowej. Kontrowersje budziła postawa ostatniego pastora przed wojną, Rudolfa Walloschke. Niewyjaśniona jest także działalność nauczyciela niemieckiej szkoły Oswalda Stamma, który prawdopodobnie był rezydentem w Nowym Sączu Abwehstelle.

W okresie wojny część ewangelików prowadziła działalność dywersyjną, ale większość zachowała postawę patriotyczną, jak rodzina Aleksandrów. Niestety Niemcy postanowili wykorzystać kościół do działań propagandowych. 13 listopada 1939 r. okupant urządził uroczysty pogrzeb zamordowanym dywersantom rodem z Nowego Sącza. Wśród 11 pochowanych tego dnia był m.in. wspomniany nauczyciel Oswald Stamm.

Widok od strony Dunajca na kościół i zabudowania poklasztorne przy ul. Pijarskiej. Lata 50. Fot. archiwum prywatne / Twój Sącz

Po wojnie czasy były równie nie łatwe. Propaganda zrobiła swoje – ewangelików postrzegano jako kolaborantów. Aktywna działalność kolejnych duszpasterzy doprowadziła do zmiany tego negatywnego stereotypu. Powoli, przez lata odnawiano zabudowania kościół i parafii.

Dziś proboszczem wspólnoty jest ks. Dariusz Chwastek. Dzięki jego zabiegom przy kościele były prowadzone wykopaliska archeologiczne, we współpracy z Fundacją Nomina Rosae działa Dom Historii, a kościół służy także wykładowcom i muzykom. W 2017 r., wraz z wiernymi, zorganizował w Nowym Sączu obchody 500 – lecia reformacji, które na nowo pokazały wielu mieszkańcom miasta znaczenie ewangelicyzmu dla naszego regionu.

Łukasz Połomski