Strona główna Wczoraj i dziś

Przed wojną nad Dunajcem…

most kolejowy nad Dunajcem Nowy Sącz
Dunajec z mostem kolejowym w Nowym Sączu sto lat temu.

Największa sądecka rzeka jest częścią historii miasta. To ją przekraczały różne wojska zajmujące Nowy Sącz, nad nią dokonano selekcji Żydów sądeckich, jej brzegami spacerował Jan Karski a w XIX wieku wNad  Dunajcu kąpał się ks. Jan Machaczek.

W okresie międzywojennym nad rzeką mieściło się Towarzystwo Wioślarskie. Zapewniało ono wiele rozrywek mieszkańcom miasta. Organizowało m.in. festyny i zabawy. Łąki nad Dunajcem służyły dzieciom do zabawy. Nad Dunajcem zatrzymywały się barwne tabory cygańskie. Wieczorami, spacerując ulicą Romanowskiego, można było posłuchać śpiewu znad ognisk i zobaczyć pięknie ubrane cyganki.

Katastrofalnym wydarzeniem dla całego miasta była powódź w 1934 roku. Wówczas Dunajec nie tylko zniszczył plażę i miejsca wypoczynku mieszczan ale także sporą część miasta. Była to największa powódź w dziejach XX wiecznego miasta. To po niej zdecydowano się usypać wały i zastosować inne zabezpieczenia.

Przed wojną nad rzeką znajdowała się plaża, która była miejscem wypoczynku nowosądeczan. Jej właścicielem był Ferting. Służyła jako miejsce, na którym można było się poopalać a niedalekie sąsiedztwo rzeki kusiło kąpielami. Niestety, często dochodziło do utonięć. Jak się okazuje, plaża przyciągała także złodziei.

Nowy Sącz Wólki powódź 1934
Powódź w 1934 roku. Dunajec zalał m.in. ul Żeglarską na Wólkach.

Dunajec pochłonął wiele ofiar. Przed wojną, od maja do września prasa codziennie donosiła o topielcach. Pośród nich było wiele dzieci. W 1935 roku w rzece utonęła 9 letnia Irena Szebesta. Jej ojciec był jednym z budowniczych plaży przydunajcowej. 25 czerwca 1939 roku utonął Eli Blumenfeld – była to pierwsza ofiara Dunajca w tym roku. Skoczył na główkę do rzeki, uderzył głową w coś twardego a następnie utonął w mule.

Dla porównania, w innych latach pierwsze utonięcia zdarzały się już w maju – w 1932 roku. 21 maja utopił się Dawid Kleinman. W 1939 roku w rzece utonęła także 14 letnia dziewczyna. Po tym wydarzeniu, bywalcy wybrzeży dunajcowych zaczęli domagać się budki telefonicznej na plaży. Gdyby można było wezwać lekarzy, 14-latka prawdopodobnie przeżyłaby.

Nad rzeką dochodziło do tragicznych wypadków. W sierpniu 1934 r. w nurtach Dunajca utopił się syn kupca Benjamina Przeworskiego, który chciał przejść na drugą stronę do brata. Jak donosiła prasa, poślizgnął się i wpadł w wir rzeczny. 11 lipca 1933 r. z łodzi saperskiej wypadł Jakub Marek. Zginął w podobny sposób co Przeworski.

Trzeba nadmienić, że sądeczanie korzystali z uroków innych rzek w regionie. Tam także dochodziło do tragedii. W lipcu 1938 roku utonął w Popradzie Jan Tarka, 25 – letni aktor Towarzystwa Dramatycznego, który mieszkał na ulicy Kunegundy. Kilka dni wcześniej wystąpił w sztucę pt. „Gałązka rozmarynu”. W październiku 1931 r. znaleziono w Kamienicy topielca – nagą kobietę . Jak donosiła prasa, była ona chora umysłowo. Prawdopodobnie była to udana próba samobójcza.

Różnie kończyło się ratowanie tonących w Dunajcu. W lipcu 1933 r. Dawid Kutz ratował tonącego chłopca. Sam ledwo uszedł z życiem. 22 lipca 1933 r. znany sądecki adwokat, redaktor i członek Towarzystwa Wioślarskiego Stanisław Korbel uratował topiącą się w wirze Dunajca dziewczynę. Prasa podkreślała jego bohaterstwo – jako jedyny z tłumu gapiów rzucił się do rzeki aby pomóc kobiecie.

Nowy Sącz nad Dunajcem
Widokówka z czasów świetności sądeckiej Wenecji.

We wrześniu 1928 roku prasa donosiła o małoletnim bohaterze. 8 – letni Józef Kosecki z ulicy Krańcowej ocalił od utonięcia 3 – letnią Eugenię Rogozińską. Dziewczynka oddaliła się od swoich rodziców, którzy w tym czasie kąpali się nad Kamienicą. 1 lipca 1939 roku strażnik ochrony PKP Franciszek Hardy utonął ratując narzeczoną. Razem wybrali się rekreacyjnie nad rzekę. Kiedy obydwoje pływali, ona dostała się w wir rzeczny. Franciszek tak ratował dziewczynę, że sam utonął, ale jej życie ocalił.

W wodach Dunajca odbijały się niczym w lustrze także inne problemy sądeczan – kradzieże i prostytucja. Problemem były także śmieci, jakie mieszkańcy utylizowali na rzeką. W 1932 roku apelowano aby nie śmiecić na plaży.

Do 1933 roku bywalcy plaży musieli pozostawiać strój na brzegu i dopiero wówczas szli się kąpać. Kiedy wracali, stroju często już nie było. W tym roku postawiono nad rzeką specjalne kabiny do przebierania. Ich liczba i tak nie odpowiadała potrzebom a rok potem wielka powódź zmiotła je w nurty Dunajca.

Jakie rzeczy kradziono nad rzeką? Wystarczy przejrzeć prasę w 1939 roku. Wówczas, podczas wypadu nad rzekę Jakub Grossner stracił marynarkę. Niedługo potem Janina Puchalanka, młoda uczennica straciła sandały i sukienkę. Nie wiadomo, jak wróciła do domu. Na kilka dni przed wybuchem wojny Kannar Ludwig stracił ubranie wartości 120 złotych. Pan Gawlik pozbył się wartościowego zegarka.

Nad rzeką pojawiali się ludzie wątpliwych zawodów i obyczajów. Nowosądeczanom chyba się to podobało. W czerwcu 1930 roku kąpiący się bez kostiumów byli taką plagą, że wznowiono patrole wzdłuż wybrzeży Dunajca. W lipcu 1933 roku prasa pisała o łąkach nad Dunajcem, jako miejscu zgorszenia. W okolicy Towarzystwa Wioślarskiego i Parku Strzeleckiego zbiegały się „jednostki złożone z cór Koryntu i ich przyjaciół, spędzając tam czas na ordynarnych zabawach, wyzwiskach, zaczepkach”. Takie osobliwości były szczególnie widoczne wieczorami.

Jest jedno wydarzenie o jakim należy napisać osobno. Wiosną 1935 roku, „Głos Podhala” donosił, że w Dunajcu krążył „rekin ludojad”… Skąd bywalcy plaży wiedzieli jak wygląda ludojad i kto go tam widział? – tego nie wiadomo. Trzeba jednak pamiętać, że nad rzeką już wówczas pojawiały się wysokoprocentowe alkohole, toteż i rekiny mogły być widoczne.

Łukasz Połomski
Reklama