Strona główna Wczoraj i dziś

18 sierpnia 1876 r. rozpoczęła się w Nowym Sączu przygoda z koleją

Reklama
Nowy Sącz przygoda z koleją
Pierwszy budynek stacyjny. Pocztówka z początku XX wieku. Fot. archiwum prywatne / Twój Sącz

18 sierpnia 1876 r., a więc 140 lat temu do Nowego Sącza dotarła kolej. Zanim jednak kłęby dymu z pierwszego parowozu spowiły dworzec główny, musiało upłynąć wiele wody w Dunajcu. Nowosądeczanie bardzo się podzielili co do obecności „drogi żelaznej” w ich mieście.

Otwarcie linii kolejowej w Nowym Sączu zostało poprzedzone zabiegami propagandowymi, które miały uświadomić mieszczanom dobrodziejstwa związane z koleją. Reklama kolei była na tyle skuteczna, że nowosądeczanie przypisywali cesarzowi słowa: Kto ma w głowie olej, ten idzie na kolej. Ponadto miasto otwierało się na świat, miało perspektywę zatrudniania nowych ludzi. Nie wszystkim się to podobało.

Przeciwnicy kolei mieli w ręku wiele argumentów. A jeden z nich dotyczył… ekologii… Nowosądeczanie uważali, że z koleją przyjdzie zanieczyszczenie powietrza – nasi biedni pradziadkowie nie wiedzieli jeszcze co to smog! Radni starosądeccy poszli jeszcze dalej, bowiem uważali, że ludziom zostaną odebrane grunty pod infrastrukturę kolejową, w związku z czym nie będą mieli gdzie siać buraków, ziemniaków i innych warzyw. Możemy się z tego dziś śmiać, ale pamiętajmy, że 30. lat wcześniej Galicję nawiedził straszny głód, a ludzie na punkcie jedzenia byli co najmniej przeczuleni!

Nowy Sącz dworzec kolejowy
Drugi dworzec główny, zbudowany w latach 1908 – 1909, na pocztówce z drugiej dekady XX w. Fot. archiwum prywatne / Twój Sącz

Kolejne zagrożenie jakie wyglądało zza torów kolejowych to socjalizm. Tego zjawiska strasznie bał się kościół, a jak wiadomo duchowni mieli wielki wpływ na mieszczan. Mówiło się nawet „ojciec porządny, matka porządna, a syn kolejarz…”. Taki był ten Nowy Sącz!

Państwo Romańscy barwnie wspominali te czasy: „Na wieść o tym, niektórzy z mieszczan sądeckich, zacofanych na postęp techniki i potrzeby życia gospodarczego, utworzyli ugrupowanie sprzeciwiające się zdecydowanie projektowi budowy kolei tarnowsko-leluchowskiej, uzasadniając swoje stanowisko z jednej strony zakłóceniem spokoju prowincjonalnego miasta, z drugiej zaś strony powtarzano przesądy o rzekomej szkodliwości kolei dla warunków gospodarczych i zdrowia mieszkańców”. Tacy ekolodzy byli z naszych pradziadków!

Nowy Sącz warsztaty kolejowe
Kartka pocztowa z początku zeszłego wieku. “Nowy Sącz. Warstaty kolejowe”. Fot. archiwum prywatne / Twój Sącz

Mieszczanie niby byli podzieleni, ale jak przyszło co do czego, i okazało się, że niekoniecznie w Sączu będzie kolej, to się zmobilizowali: w 1872 r. posłali gdzie trzeba telegramy, wysłali delegacje. Jednym słowem – załatwili nam „drogę żelazną”. Wielką zasługę miał w tym poseł, a potem minister Julian Dunajewski, który rodzinnie związany był z Nowym Sączem.

Wielkie zasługi położył pod inwestycję także radny Józef Bałaban, który dumnie obwieścił w ratuszu, że „kolej rzeczona na Nowy Sącz będzie prowadzona i że w Nowym Sączu nie tylko jeden, ale może dwa dworce zbudowane będą”. Rajcy nowosądeccy tak się rozochocili, że wyżej wymienionym Panom nadali Honorowe Obywatelstwa. Takie zachowanie świadczy o tym, jak bardzo priorytetowo traktowali tę inwestycję. Kiedy w 1873 r. w parlamencie „przyklepano” przebieg linii, sądeczanie mogli tylko czekać na połączenie kolejowe.

Nowy Sącz przygoda z koleją rozkład jazdy 1911
Rozkład jazdy pociągów na stacji Nowy Sącz z wydanego w 1911 roku pierwszego przewodnika po mieście. Źródło: Sądecka Biblioteka Cyfrowa

Pozostało wybrać lokalizację dworca. Rzucano różnymi adresami od Jagiellońskiej do Grodzkiej, ale wybór miejsca praktycznie poza miastem okazał się zbawienny. Wyznaczył bowiem kierunek rozwoju Nowego Sącza, który od tej pory rozbudowywał się w stronę południową. Pozostawało jeszcze uzgodnić, kto sfinansuje koszt drogi do dworca, bowiem dla Rajców wcale nie było to oczywiste, że zrobi to miasto Nowy Sącz. Jak zwykle protesty włodarzy do władz centralnych okazały się mało skuteczne i radni jednak musieli wyłożyć sporą kwotę także na tę inwestycję.

Kiedy rozpoczęła się budowa, ponownie głowę podnieśli przeciwnicy inwestycji: ceny żywności w Nowym Sączu gwałtownie podskoczyły, bowiem „robotnicy z groszem się nie liczyli” i wydawali pieniądze na prawo i lewo. A jak ceny poszły w górę, zaczęło się także niezadowolenie mieszkańców. Na szczęście obeszło się bez rozruchów.

dworzec kolejowy w Nowym Sączu lata 30.
Budynek dworca w Nowym Sączu na zdjęciu z “Przewodnika turystyczno-kolejowego” wydanego w 1934 roku. Fot. Gawłowski N. Sącz. Źródło: Sądecka Biblioteka Cyfrowa

Pierwszy parowóz w Nowym Sączu wzbudził wśród ludzi dziwne odczucia. Pisał o tym Wincenty Dąbrowski, tytułowany w Nowym Sączu redaktorem, chociaż był tylko skromnym korespondentem „Kuriera Lwowskiego” i „Nowej Reformy”, w których to dziennikach opracowywał kronikę Nowego Sącza. Dąbrowski tak pisał:

„…poszedłem zobaczyć jak to wygląda. Wprawdzie widziałem w Krakowie taką maszynę, ale z daleka. Idę więc sobie ostrożnie nową drogą, gdzie stację kolejową budują i widzę jak na stacji coś od słońca świeci się jak wypolerowany samowar, a dymi to, a huczy, a świszczy jak opętane. Poszedłem bliżej i patrzę. Maszynista coś kręci, przesuwa, a to spod kół buchnie para! Byłem pewny że kocioł rozsadziło, a tu jak ruszy potem z miejsca, to ino wagony śmigały – a wziął ci ich coś ze sześć. Na maszynie, która się świeciła od mosiądzu, była tablica z napisem „Góral”, którą to nazwę otrzymał już parowóz…”.

Parowóz w 20 lat później został skazany na zagładę i zniszczony. Wykonany był w Anglii, w Manchesterze, jeździł też po niemieckich torach.

W urodziny Najjaśniejszego Franciszka Józefa, 18 sierpnia 1876 r., rozpoczęła się w Nowym Sączu przygoda z koleją. Nasze miasto otwarło się na świat, nie tylko na Węgry i Lwów. Uruchomienie linii kolejowej stało się jednym z najważniejszych momentów w historii miasta.

Łukasz Połomski
Reklama