Strona główna Wczoraj i dziś

Sądeckie drogi do niepodległości: Pierwsze dni Wielkiej Wojny

wojna w Nowym Sączu
Polscy legionści, Nowy Sącz 1915 (oryginalny opis: Die polnische Legion, Sandec.) Fotografia pochodząca z Österreichische Staatsarchiv (ÖStA) – Austriackiego Archiwum Państwowego. Źródło: Fotopolska.eu

28 czerwca 1914 r. w Sarajewie zamordowano Franciszka Ferdynanda, następcę tronu austriackiego. Miesiąc potem rozpoczęła się wojna, która zmieniła mapę Europy. Sądeczanie, podobnie jak wszyscy Polacy, czekali na okazję, aby chwycić wolność. W 1914 r. nie wyglądało to tak prosto…

Po wybuchu wojny w mieście panowało zamieszanie, związane głównie z mobilizacją. Do tego wszystkiego mnóstwo młodych ludzi pragnęło wstąpić do armii polskiej, którą miał utworzyć znany sądeckim mieszczanom Józef Piłsudski.

30 lipca nowosądecki garnizon został postawiony w pogotowie. Po mobilizacji, w mieście przebywało pełno rezerwistów, którzy robili wrażenie zagubionych w sytuacji. Miasto opuszczały kolejne jednostki, odjeżdżały pociągi. Z Nowego Sącza wychodziło do tworzących się Legionów Polskich setki młodych ludzi, jak się szacuje ponad 600. Do wojska organizowanego przez Piłsudskiego lgnęły Drużyny Strzeleckie, członkowie Związku Strzeleckiego. Organizacje niepodległościowe spożytkowały w tym momencie swoją wieloletnią ciężką pracę.

Punkt Czerwonego Krzyża na dworcu kolejowym w Nowym Sączu. 1915. Fotografia pochodząca z Österreichische Staatsarchiv (ÖStA) – Austriackiego Archiwum Państwowego. Źródło: Fotopolska.eu

Na początku sierpnia w naszym mieście można było wyczuć nerwową atmosferę. Stacja kolejowa była przepełniona. Pociągi jeździły tak wolno, że do Mszany Dolnej podróż trwała pięć godzin. Na dworcu kolejowym było słychać tylko pożegnania, płacz i krzyk. Żołnierze, biedota, żebracy i uchodźcy – każdego życie zostało odmienione przez wybuch wojny! Sebastian Flizak wspominał: „tyle przejawiało się tu żałości, rozpaczy, jakby nadeszła godzina powszechnej zagłady, po prostu koniec świata”.

Tymczasem władze miejskie zachowały względny spokój, można nawet powiedzieć, że opowiedziały się… za głębokim lojalizmem. Rada Miasta głęboko ufała Wiedniowi. Już 1 lipca 1914 r. na specjalnym posiedzeniu wyrażono ubolewanie z powodu śmierci arcyksięcia Franciszka Ferdynanda i jego żony Zofii w Sarajewie. 30 lipca 1914 r. rajcy odczytali cesarski manifest „Do moich ludów”. Wszyscy wówczas oddali hołd cesarzowi i wyrazili przywiązanie do tronu Habsburgów. Zachowawcze postawy naszych radnych niemal się nie zmieniły do dziś… Należy też pamiętać, że większość z nich było konserwatystami.

Automobli z żołnierzami austriackimi na ulicy Jagiellońskiej w Nowym Sączu, około 1915. Fotografia pochodząca z Österreichische Staatsarchiv (ÖStA) – Austriackiego Archiwum Państwowego. Źródło: Fotopolska.eu

Tymczasem z Nowego Sącza powoli wychodziło stacjonujące w mieście wojsko. Odjazd 32 Pułku Obrony Krajowej Neu Sandez budził wśród mieszkańców podniecenie. Wielu żołnierzy już nie wróci do domów, ale kto wówczas o tym myślał…

Wyszli z miasta po przysiędze, uroczystym nabożeństwie i błogosławieństwie. Zaraz po tych wydarzeniach w Sączu zakończył się kurs Strzelca. Na pożegnalnym przemówieniu, które było przepojone nienawiścią do caratu, zebrani krzyczeli: „Niech żyje Polska”. 2 sierpnia z inicjatywy weterana powstania styczniowego Strowskiego i Cyłowej organizowany był „dzień strzelca” połączony ze zbiórką na „pigułki” dla moskali, jak mówiono ironicznie na naboje. Tego dnia z miasta wyjechało mnóstwo ochotników do tworzących się Legionów. Atmosfera chaosu przeradzała się w nadzieję, jak dziś wiemy – daleką jeszcze od finalnych rozstrzygnięć!

Polscy legioniści w Nowym Sączu w czasie odpoczynku (oryginalny podpis: Die polnishe legion – Ruhepause, Sandec.) Fotografia pochodząca z Österreichische Staatsarchiv (ÖStA) – Austriackiego Archiwum Państwowego. Źródło: Fotopolska.eu

We wrześniu do nowosądeczan zaczęły docierać obrazy wojny. Przybyły one wraz z uciekinierami ze wschodu. Front wschodni był bowiem bardzo zmienny. 1 września Rosjanie zdobyli Lwów, stolicę Galicji. Już 11 września stanęli pod Gorlicami.

W mieście zapanowała totalna panika. Sądeczanie bali się armii carskiej niemal tak samo jak później w 1945 r. Armii Czerwonej… Może nawet bardziej, a swoje robiła propaganda austriacka. Rosjanie to były niemal wcielone diabły!

I wojna w Nowym Sączu
Tabory armii austriackiej na placu (dzisiejsza nazwa 3 Maja) w Nowym Sączu. 1915 rok. Fotografia ze zbiorów Sylwestra Adamczyka

W obawie przed Moskalami niszczone były dokumenty związane z organizacjami niepodległościowymi. Miasto przypominało wielki dworzec kolejowy, węzeł komunikacyjny. Przybywały do niego rzesze uciekinierów kierujących się na zachód, jak najdalej od rosyjskich wojsk. Apelowano o pomoc dla uciekających.

Wraz z przemieszczającym się frontem, w Nowym Sączu zatrzymało się Naczelne Dowództwo Armii Austriackiej AOK. Niby dla miasta to zaszczyt i wyróżnienie, ale nie w tym okresie… Nad Dunajec przybył Sztab Generalny i arcyksiążę Karol, późniejszy ostatni władca z dynastii Habsburgów. Tym razem wizyta nie była oczekiwana. Mieszkańcy musieli wszystkich gości wyżywić i utrzymać. Według „Nowej Reformy” przez miasto w samym początku września przeszło ok. 100 tys. ludzi – czterokrotnie więcej niż liczył mieszkańców Nowy Sącz. Niemal wszystkim pomogli nasi pradziadowie.

Kobiety z Czerwonego Krzyża częstują żołnierzy herbatą na peronie dworca kolejowego w Nowym Sączu. Fotografia pochodząca z Österreichische Staatsarchiv (ÖStA) – Austriackiego Archiwum Państwowego. Źródło: Fotopolska.eu

Z miasta ewakuowano władze miejskie, urzędników i warsztaty kolejowe. Zakazano dzwonić w kościołach, obawiając się w tym oznak szpiegostwa na rzecz armii carskiej. Szczególnie dotyczyło to ludności łemkowskiej.

Za władzami, aż do listopada, wyjeżdżało wielu zwykłych mieszkańców. Ludzie obawiali się Rosjan, a huk dział na wschodzie budził wielki popłoch. Na dworcu kolejowym matki gubiły dzieci, ludzie jechali byle gdzie, byle na zachód. Inne pociągi przywoziły rannych, których na miejscu opatrywano i często posyłano dalej. Chaos był niewyobrażalny.

Łukasz Połomski

Z cyklu „Sądeckie drogi do niepodległości” możesz czytać także: [Konspiratorzy] [Zaczęło się od strajku w lutym 1918] [Cesarska narada]

Reklama