Strona główna Wczoraj i dziś

Sądeckie drogi do niepodległości: Sądeczanki wobec I wojny światowej

Herbaciarnia Czerwonego Krzyża na dworcu kolejowym w Nowym Sączu. 1915. Źródło: Fotopolska.eu

W 1914 r. po raz pierwszy w historii naszego miasta zaktywizowały się kobiety. Ich praca na rzecz niepodległości ciągle jest niedoceniona, a to temat na dużo dłuższą opowieść niż poniższa.

Sądeczanki od początku XX wieku udzielały się w ruchu niepodległościowym. W 1904 roku dzięki Lidii Kossowskiej zawiązano w Seminarium Żeńskim „Koło Samokształcenia Narodowego”. Kossowska przyjmowała dziewczyny do Organizacji Narodowej, tzw. „O”. Wszystko, tak jak u chłopców, odbywało się w konspiracji, a jak się okazało działania były przyczynkiem do aktywności Pań w okresie wojny.

Już w 1913 r. powstał Komitet Kobiet Polskich. Organizacją powołaną wówczas w Ratuszu kierowała Albina Małecka, jej zastępcą została Jadwiga Lusiewicz i Stanisława Regiec. Komitet podzielono na trzy sekcje: finansową, opiekuńczą i samarytańską. Lekarze: Jan Dudziński, Adam Kozaczka i Maurycy Amaisen organizowali dla Pań kursy samarytańskie – cieszyły się one wielką popularnością. Odbywały się w lokalu użyczonym przez Związek Maszynistów Kolejowych. Ponadto sekcja samarytańska doprowadziła do powstania szpitalika dla legionistów. Powstał już 1 sierpnia 1914 r. i można było w nim ulokować 10 potrzebujących legionistów. Dzięki zaangażowaniu kobiet w szpitaliku znalazło się 20 łóżek, 15 sienników, pięć kołder, 26 koców, 23 poduszki, 22 jaśki, 86 prześcieradeł, 103 poszewki, siedem miednic i umywalń, cztery spluwaczki i 35 wiązek słomy. Wszystko ze zbiórek społecznych!

Szybko okazało się, że szpital był za mały, więc go powiększono. Już w 1914 r. wypełnił się rannymi żołnierzami. Pod czujnym okiem kierowniczki Heleny Misiewicz szpitalne wolontariuszki opiekowały się potrzebującymi. Jak wyczerpującą musiała być praca w nim świadczy opowieść, że pewnego razu Misiewiczowa usiadła sobie na chwilkę aby odpocząć, ledwie wbiła widelec w pierogi a już usnęła… W wigilię 1914 r. kobiety udekorowały świąteczną choinkę, pojawił się opłatek. Rozdano także prezenty, a wśród nich rzeczy potrzebne w żołnierskim życiu, jak grzebień czy lusterko. Przez szpitalik przeszło ok. 100 osób.

Pocztówka z początków XX wieku. Fot. archiwum prywatne / Twój Sącz

1 maja 1915 r. w związku z zarządzeniem władz wojskowych zamknięto szpitalik, a 15 czerwca rozwiązał się Komitet Kobiet Polskich. Sądeczanki nie mogły znieść bezczynności, dlatego powołały do życia Ligę Kobiet. Przewodniczyła jej także Albina Małecka, którą potem zastąpiła Maria Chodacka. Władze Ligii weszły w skład powiatowego Polskiego Komitetu Narodowego w Nowym Sączu – to historyczny moment, bowiem pierwszy raz sądeczanki zajęły się polityką!

Członkinie Ligii, podobnie jak Komitetu Kobiet, opiekowały się chorymi żołnierzami. Wiele z nich podkochiwało się w legionistach, powstało kilka związków. W 1916 i 1917 r. zorganizowały Mikołajki i Gwiazdkę. Dzięki sekcji szpitalnej powstała także kwatera legionowa na cmentarzu przy ul. Rejtana. Cały czas zbierały dary i pieniądze na swoją działalność. Na te cele organizowano kwesty w dzień „Białego orzełka”, „Kwiatka”, „Na głodnych w warszawie”, „Kokardki”, „Fiołka”, „Święconego”, „Gwiazdki”. Wpływy pochodziły też z wydarzeń artystycznych jak koncertów orkiestr, przedstawienia legionistów, koncertu Ady Sari. Swoje dary składali kolejarze z różnych instytucji, mieszczanie, fabryki i zakłady pracy. Pomagał każdy, komu sprawa Polski leżała na sercu

W 1917 r. rozwiązano Ligę Kobiet, oskarżając ją o wrogą działalność wobec Austro-Węgier. Swoje trzy grosze dołożył także lojalistycznie zapatrujący się na Wiedeń Kościół, tak więc religijne sądeczanki dużo wcześniej opuszczały szeregi organizacji…

Warto wspomnieć o innych kobiecych inicjatywach. Od 1916 do 1917 r. działała na ul. Matejki „Gospoda dla Legionistów”. Utworzono ją po walkach na Wołyniu, gdy do Nowego Sącza trafiła wielka liczba chorych. Była to w swoim charakterze świetlica prowadzona przez Marię Pieracką. Uchodziła za najweselsze miejsce dla żołnierzy w całym mieście. Tutaj można było zanocować, zagrać w szachy, domino, poczytać książki, dostać jedzenie i papierosy. Doszło do tego, że żołnierze wymykali się ze szpitala, aby spędzić tam trochę czasu. Maria Pieracka była nazywana przez żołnierzy „matką”.

1915. Kobiety z Czerwonego Krzyża częstują żołnierzy herbatą na peronie dworca kolejowego w Nowym Sączu. Fotografia pochodząca z Österreichische Staatsarchiv (ÖStA) – Austriackiego Archiwum Państwowego. Źródło: Fotopolska.eu

Wzorem sądeczanki patriotki w tym czasie stała się Maria z Raczyńskich Chodacka. Przed wojną była działaczką ruchu kobiecego oraz poetką. Po 1914 r. opiekowała się żołnierzami sprzedając nawet własną biżuterię. W szpitalach sama gotowała posiłki, organizowała ubrania i bieliznę dla potrzebujących. Znalazła się wśród założycieli Herbaciarni Czerwonego Krzyża. Zmarła młodo, ze wzruszenia, na wieść o akcie z 5 listopada 1916 r. w sali ratuszowej, podczas zebrania proklamującego ten dokument. Jej pogrzeb stał się manifestacją, gromadząc tysiące sądeczan. „Zyskała opinię niewiasty o gorącym sercu i wielkich zaletach ducha” – napisała Gabriela Danielewicz.

I wojna światowa stała się preludium równouprawnienia. Mężczyźni udali się na fronty wojenne i często z nich nie powrócili. Kobiety swoim patriotyzmem dały przykład miłości ojczyzny, tego, że nie tylko muszą rodzić dzieci i opiekować się domami. Emancypacja kobiet w niepodległej Rzeczypospolitej – także w naszym mieście – jest jednym z najbardziej doniosłych skutków wielkiej wojny.

Łukasz Połomski

Z cyklu „Sądeckie drogi do niepodległości” możesz czytać także: [Konspiratorzy] [Zaczęło się od strajku w lutym 1918] [Cesarska narada] [Pierwsze dni Wielkiej Wojny]