Strona główna Wczoraj i dziś

Sądeckie osiedla: Kaduk

KadukSłowo kaduk oznacza „bezpański”, ale dzielnica Nowego Sącza nosząca tę nazwę nie jest bezpańska. Ma za to bardzo ciekawą historię, którą warto przytoczyć w kontekście dyskusji o zmianie nazwy osiedla.

Opis gruntów w obrębie dzisiejszej dzielnicy znajduje się już w XVIII wiecznych dokumentach. Choć nie pada nazwa Kaduk, to dokładnie opisano granicę tej części miasta, wyznaczaną usypanymi kopcami. Przedmieście wypełniały pastwiska wciśnięte między Dąbrówkę Niemiecką a Nowy Sącz, stały się więc ziemią niczyją…

Początkowo grunt zwany był „Granicą wsi Dąbrówka”, inaczej „Granicą”. Popularnie określano go jako „Podgórze”. Pod koniec XVIII w. pastwiska na tym terenie należały do farnych księży i Szalowskich, mających lub prowadzących tutaj folwark. Znajdował się on w okolicy dzisiejszej ulicy Radzieckiej. Granicą „Podgórza” był folwark Piasków należący do wsi… Świniarsko. Kto pamięta, że wioska zniknęła z prawego brzegu Dunajca dopiero w międzywojniu? Pół żartem pół serio: przyszłe władze miasta Chełmca mają więc historyczne dokumenty potwierdzające, że tereny gminy były na drugim brzegu rzeki! Tak więc droga do secesji otwarta…

Fragment planu Nowego Sącza z 1929 roku

Pierwszy raz określenie „Kaduk” pojawia się w połowie XIX w. Występuje w aktach Rozalii Cisowskiej – Hedwig i pochodzi aż z 1856 r.! Mieszkanka tego przysiółka zmarła 13 czerwca 1856 r., zaś swoimi spadkobiercami pozostawiła: Piotra Waligórę, Jędrzeja Szczypułę i Jakuba Borka. Jej „akt zgonu” podpisał „Bartholomeus Borek in Kaduk” – nazwa tej okolicy była więc powszechna. Nawiasem mówiąc majątek Pani Cisowskiej – Hedwig wyceniono na zaledwie 33 floreny…

W późniejszym okresie rejony Kaduka określano jako „Radzieckie”, wchodziły w skład IX dzielnicy. W 1883 r. wytyczano okręgi sanitarne dla Nowego Sącza. Zapisano o tej dzielnicy iż znajduje się od domu Pani Kaubowej począwszy, między ulicą Węgierską a Dunajcem, aż do granicy obrębu miasta. O zdrowie mieszkańców miał zabiegać wówczas Tomasz Janczura, wieloletni radny miejski.

W końcu XIX w. teren ten był znany przede wszystkim jako dzielnica niemiecka, głównie ze względu na Dąbrówkę Niemiecką. Historia tej ostatniej osady jest osobną sprawą. To dzieje XVIII wiecznego osadnictwa, którego pozostałością jest cmentarz ewangelicki i dawna centralna ulica.

Ul. Orkana. Cmentarz ewangelicki. Fot. Janusz Miczek / Twój Sącz

W 1923 r. włączono Dąbrówkę do granic Nowego Sącza, a nazwę najważniejszej ulicy zmieniono na Grunwaldzką, aby zrobić na złość mieszkającym tam potomkom Niemców. Cóż, zmiany nazw niekoniecznie z rozsądnych pobudek mają sądeczanie najwidoczniej we krwi…. Wcześniej taka ulica występowała na Piekle, określano ją w rejonie dzisiejszej ulicy Kołłątaja. Tak więc dla propagatorów zmiany nazwy mam złą informację: nazwa Grunwaldzka nie ma żadnej historycznej podbudówki na Kaduku…

Ale nie o Dąbrówce – o Kaduku słów kilka. W XIX wieku to miejsce zapomniane przez Boga i ludzi, jedno najniebezpieczniejszych przedmieść Nowego Sącza. Ponurą sławę można przyrównać jedynie do Piekła wokół ul. Lwowskiej. Nomen omen słowo „kaduk” może oznaczać także diabła… Jednak nasi przodkowie nie kierowali się zapędami satanistycznymi, jak wynika z wypowiedzi zwolenników zmiany nazwy osiedla, a wybrali inne znaczenie: ziemi niczyjej.

Fragment linii kolejowej z wiaduktem nad ul. Węgierską i domy osiedla Kaduk. Lata 50. Fot. archiwum prywatne / Twój Sącz

Nazwa dzielnicy Kaduk pojawia się oficjalnie 15 marca 1906 r. Co ciekawe, mieściła się w szerszych granicach niż dzisiejsze osiedle. Jej granicami były: od północy kolej, od zachodu Dąbrówka i granica miasta do wysokiej szkarpy spadającej ku Dunajcowi. Następnie tą szkarpą do spotkania z korytem Żeglarki, a tym korytem do starych koszar Bernaszowskich. Potem granica biegła do skrzyżowania ulicy Grodzkiej i Sienkiewicza. Tak więc centrum ówczesnego Kaduka znajdowało się na ul. Kunegundy, choć nadal „uprzywilejowaną” rolę posiadła… karczma przy Węgierskiej.

Mieszkańcy Kaduka nie grzeszyli też zamożnością, co widać w dokumentach. Byli to głównie potomkowie chłopów. Pierwsze wspomnienia, gdzie wymieniony jest Kaduk pochodzą od Stanisława Łempickiego, który pod koniec XIX w. mieszkał w Nowym Sączu. Wspominał, że z Kaduka wywodził się jeden z najbardziej znanych dziadów. Wtajemniczeni twierdzili, że zupełnie zdrową gębę podwiązywał wielką, kraciastą chustką, której dwa końce podobne do oślich uszu sterczały mu na szczycie głowy. Wyglądał jak uosobienie straszliwego, chronicznego bólu zębów. Chodził po mieście i mówił: Litościwa osobo. 20 lat choruję na fluksyją. Łempicki pisał dalej o nim: Wcale nie wierzyliśmy Jagusi [służąca autora], która mówiła, że prócz piwa lubi on pasjami włoskie orzechy i że je zawsze rozrywa zębami. Znając przyzwyczajenia mieszkańców tak niestety mogło być.

Dzielnica mieszcząca się w okolicy ulic Węgierskiej, Radzieckiej leżała przy drodze do Starego Sącza. Osławionym miejscem stała się lokalna karczma, stąd nie można się dziwić, że okoliczni mieszkańcy nie wylewali za kołnierz. Sława tej „mordowni”, jak ją określano, dorównywała przybytkom z Piekła. Niestety generowała ona wiele patologii, nie tylko alkoholizm…

W 1895 r. bywalcy knajpy schwytali dziewczynę, zaciągnęli ją w pola i chcieli zgwałcić. Na całe szczęście się udało ją uratować! Niewiele lepiej było potem. W międzywojniu karczmę nazywano „Miodostynią”, a była prowadzona przez Kolberów. Znajdowała się na wysokości dzisiejszego budynku ZUS, po przeciwnej stronie ulicy. W międzywojniu awanturniczy klimat knajpy, przewyższył nawet karczmy z Piekła. Prasa cały czas donosiła o bójkach, np. jak w nocy z 2 na 3 sierpnia 1932 roku, gdy pobili się tam znani awanturnicy Stanisław Skórnóg i Piotr Smaga…. Takich historii było wiele.

Kaduk to także miejsce wyklęte komunikacyjnie. Niby na głównej drodze, ale zawsze daleko od cywilizacji… W 1897 r. apelowano o rozszerzenie poczty na Kaduk i Piekło. W tym czasie było to niemal niemożliwe, bowiem całe miasto obsługiwał jeden powóz pocztowy. Jeżeli ktoś z tych podmiejskich dzielnic otrzymywał list, mógł go odebrać jedynie w urzędzie.

Widok z ul. Węgierskiej na rejon ul. Podmłynie i Tłoki. Fot. archiwum prywatne / Twój Sącz

Tymczasem kadukowe uliczki szybko zasiedlali kolejarze, a osiedle prężnie zaczynało się rozbudowywać. Mimo to radni miejscy nie przejawiali zainteresowania losami przedmieścia, a potem dzielnicy. Dopiero w 1904 r. zakazali tam budowy domów krytych strzechą i z materiałów łatwopalnych. Warunki drogowe były fatalne – w 1906 r. mieszkańcy dzielnicy, apelowali o chociażby najtańszy chodnik. Panował tutaj ogromny chaos komunikacyjny związany z nieregularnością dróg, tak, że nie można było przejechać nawet furmanką. Wszystko zaczęło się normować przed I wojną światową.

W 1937 r. mieszkańcy Radzieckiej apelowali o rychłą naprawę stanu drogi. Pisali, że przejeżdża nią ponad 100 furmanek dziennie, co mogło być prawdą. Wywożono nią masowo piasek i żwir z nad Dunajca. Jak pisali: z codziennym przemarszem wojska na plac ćwiczeń często z armatami uczyniło ulicę tą zwłaszcza w okresie deszczu nie możliwą do przebycia dla pieszych.

Stan ulicy był tak fatalny, że nawet przedsiębiorcy z „Tłok” (rejon dzisiejszych ogródków działkowych) sami zobowiązali się dostarczyć żwir, prosząc o to samo miasto, które raz już nie przystało na taką propozycję. Ba, mieszkańcy Kaduka sami chcieli naprawić ulicę, pod warunkiem, że Magistrat wytyczy nową drogę dla wojska i furmanek. Gdyby jednak zarząd miejski odrzucił oba wnioski wtedy mieszkańcy wymienionej ulicy będą zmuszeni powyższą prośbę w odpisie wraz z zażaleniem skierować na ręce Pana Wojewody na dowód jak to Magistrat m. N. Sącza nie tylko że sam nie chce nic naprawić ale w dodatku utrudnia obywatelom pragnącym by z miasta znikło błoto i brudy oraz by miasto przybrało wygląd estetyczny. Krewcy mieszkańcy Kaduka mieli czym straszyć prezydenta Stanisława Nowakowskiego – to było ich czwarte z kolei podanie. Wśród podpisanych znaleźli się Pajka, Kosiba, Wasylkiewicz, Klocek, Gaworski, Bugajski i Leśniak. Chyba się udało, bo więcej skarg już nie było.

Dzielnica zawsze była wielokulturowa. Dosyć powiedzieć, że długo okoliczne grunty dzierżawił Wojciech Landenberger, potomek osadników niemieckich. W 1905 r. był to już Franciszek Staryk, a dochody z wynajmu przeznaczano na utrzymanie szpitala. Sklepy prowadzili też Żydzi, oni również podejmowali zatrudnienie „w mieście”. Znajdujemy nazwiska Popiel i Kolber, które dominowały w tym rejonie Nowego Sącza.

Łukasz Połomski

Prawo rzymskie powiada, ze „kaduk” to bezpański spadek pozostawiony przez rodziców. Takim spadkiem jest tożsamość i historia tej dzielnicy, z jej przywarami i zaletami. Nie jest bezpańska, jest częścią dziejów Nowego Sącza. Wyżej podpisany i cały Sądecki Sztetl nie zgadza się na zmianę nazwy tej dzielnicy, na utratę tożsamości i wieloletniej historii tej ziemi.

Reklama