Strona główna Wiadomości

Schronisko dla zwierząt w końcu otwarte

Reklama
Uroczyste przecięcie wstęgi przez prezydenta, radnych i parlamentarzystów. Fot. UMNS

Prz ulicy Tłoki otworzono schronisko dla zwierząt. Może w nim przebywać maksymalnie 70 psów i 15 kotów.

– W tym budynku są naprawdę dobre warunki. Jest pokój dla weterynarza oraz dla pracowników i wolontariuszy. Są także izolatki dla chorych zwierząt i chcę zapewnić, że będziemy dbać o wszystkie zwierzęta – mówiła w środę na otwarciu placówki Joanna Otto, dyrektor miejskiego schroniska dla bezdomnych zwierząt.

Jak informują władze miasta, schronisko będzie przyjmować oraz zabezpieczać i przygotowywać do adopcji bezpańskie zwierzęta z terenu Miasta Nowego Sącza. Dla nich przygotowano między innymi zadaszone pomieszczenia oraz boksy z możliwością wyjścia na zewnątrz na kilkunastu metrowy wybieg. Dodatkowo zaprojektowano też wydzielone boksy dla izolacji psów agresywnych.

Według założeń w schronisku będzie pracować od 5 do 6 osób, wspomaganych przez wolontariuszy. Koszt inwestycji to ponad 1 mln 400 tysięcy zł.

schronisko Sącz
Fot. UMNS

Kontrowersje wywołało przyznanie w konkursie 90 tys. zł na prowadzenie azylu do końca br. Spośród dwóch ofert wybrano propozycję Stowarzyszenia Przytul Mnie, które zostało założone kilka tygodni przed postępowaniem konkursowym przez Joannę Otto (w zeszłym roku kandydowała, bez powodzenia, do Rady Miasta z listy Koalicji Nowosądeckiej, którą reprezentuje prezydent Nowego Sącza). Odrzucono natomiast – jak informowano, ze względów formalnych – propozycję stowarzyszenia, którego prezes była inicjatorką zbiórki podpisów pod petycją do poprzednich władz miasta o budowę schroniska. Pod apelem podpisało się około 5,5 tysiąca osób i ówczesny prezydent Ryszard Nowak, zaskoczony skalą poparcia pomysłu przez mieszkańców, zadeklarował budowę.

Przypomnijmy, że pierwotnie inwestycja miała być zakończona jeszcze w grudniu 2018 roku. Ale prace wstrzymano po odwołaniu właścicieli działki sąsiadującej z 50-metrową strefą ochronną schroniska. Złożyli protest w sprawie wydania pozwolenia na budowę uważając, że inwestycja powstaje zbyt blisko domów i będzie uciążliwa z powodu hałasu oraz nieprzyjemnych zapachów. Rozpatrujący odwołanie wojewoda nie dopatrzył się nieprawidłowości. Prace wznowiono pod koniec lutego br. deklarując, że obiekt będzie gotowy na przełomie maja i czerwca. Niestety – w maju doszło do dewastacji. Zniszczono m.in. instalację elektryczną, skradziono przewody i uszkodzono ściany i konstrukcje sufitów podwieszanych, co opóźniło ukończenie inwestycji o kolejne kilka tygodni.

(JO)