Strona główna Wczoraj i dziś

725 lat temu: Tak się Nowy Sącz zaczął…

historia Sącza - dzieje lokacji miasta
Panorama Nowego Sącza. Fot. Janusz Miczek / Twój Sącz

725 lat temu powstał Nowy Sącz. Dużo się o tym mówi i pisze ale mało kto pamięta, że nie wziął się znikąd. Wcześniej, prawie na tym samym miejscu, istniała wieś Kamienica.

Założenie miasta nie było takie proste, całkiem inaczej niż mówi o tym legenda. Zasadza się ona na historii obrazu Przemienienia Pańskiego, który był przewożony jako dar od władcy Rusi do Wacława II. Kiedy posłowie z obrazem mieli wyjechać ze wsi Kamienica, ich konie nie chciały ruszyć w dalszą podróż. Król uznał to za znak – założył miasto, zbudował klasztor i w nim umieścił słynny obraz. Czy tak było? Kto to wie!

Historia początku Nowego Sącza jest jednak dużo bardziej zawiła i uwikłana w politykę, nie w cuda. Pod koniec XIII w. właścicielem większości okolicznych ziem był klasztor starosądeckich klarysek. Nie bez przyczyny nazwano św. Kingę „Panią Ziemi Sądeckiej”. Większość osadnictwa skupiała się na zachód od Dunajca, wschód wydawał się być bardziej opustoszały. Zdaniem historyków lokacja miasta miała zmienić ten stan rzeczy.

Wieś Kamienica – matka Nowego Sącza – była własnością biskupa krakowskiego. W XIII w. osada wyróżniała się już wielkością, a niektórzy jej korzeni doszukują się już w XII w. W centrum wsi mieścił się kościół św. Wojciecha (dziś skrzyżowanie ul. Grodzkiej i Nawojowskiej). Starą drewnianą świątynię opisał ks. Sygański, choć jej nie pamiętał (zniknęła w XVIII w.). Mimo iż kościół był lichy, to jednak musiał pełnić rolę świątyni parafialnej. Główna „ulica” dawnej Kamienicy to mniej więcej dzisiejsza Grodzka.

Inną „atrakcją” wsi był młyn, który znajdował się w okolicy przekopanego potoku młynówka. Niedaleko znajdował się folwark. Nie da się ukryć, że były to najpoważniejsze zakłady pracy w osadzie. W młynie mielono zboże, ale także słód. Ten ostatni towar, jeśli wierzyć Sygańskiemu, wędrował do browaru położonego tuż obok świątyni. Dziś taka działalność gospodarcza nie jest imponująca, ale na średniowiecze wystarczało – Kamienica była poważnym ośrodkiem w regionie.

Po lokacji miasta na młyn mieli chrapkę wójtowie zarządzający Nowym Sączem. Dlatego zwrócili się do księdza o odstąpienie zakładu, a ten się nie zgodził. Dogadali się inaczej: miasto przejęło młyn, za co ksiądz otrzymał trzy kramy sukiennicze, dwa szewskie i jatkę rzeźniczą. Ponadto mógł sobie mielić zboże kiedy mu się spodoba, podobnie jak jego następcy.

Dlaczego król założył miasto? Był Czechem, nie miał wielkiego pojęcia o geografii Małopolski. Korzystał z podpowiedzi możnych, w tym biskupa krakowskiego Pawła z Przemankowa. Położenie w widłach rzek wydawało się bezpieczne, tym samym powstał prawdopodobnie plan przeniesienia Starego Sącza na inny teren.

Musimy pamiętać, że nowe miasto powstało na północ od wsi Kamienica, w widłach Dunajca i rzeki Kamienicy. Nie może zatem dziwić, że na początku włodarze nowosądeccy mieli „pod górkę” i szukali wszelakich sposobów, aby rozkręcić nową osadę. Miasto powstało w 1292 r. na dobrach królewskich, bowiem Wacław II wymienił się ziemiami z biskupami krakowskimi: w zamian za Kamienicę oddał duchownym Biecz i okolice. Nowa osada otrzymała 72 łany, które miały wystarczyć na jego uposażenie. Niestety część z nich Król postanowił zabrać… klasztorowi klarysek. Za ziemie we wsi Łubnia, Wacław II oddał zakonnicom 100 grzywien srebra z dochodów bocheńskiej kopalni soli.

Koperta FDC (First Day Cover) z okolicznościowym stemplem wydana z okazji pierwszego dnia (8 listopada 2017) obiegu znaczka pocztowego z serii Miasta polskie”

W 1299 r. pojawił się pomysł przeniesienia starosądeckiego konwentu do nowego miasta. Gryfina, opat klasztoru, zleciła misję tej przeprowadzki Janowi Bogaczowi. Ten chętnie ją przyjął, znalazł nawet grunt w Nowym Sączu, ale do przenosin nie doszło. Najbardziej na tym skorzystał wspomniany Bogacz, który od sióstr uzyskał szerokie przywileje: polowań na ich gruntach, łowienia ryb, zakładania karczm i inne.

Miasto powstało na prawie magdeburskim. Otrzymało prawo do dorocznego jarmarku 13 lipca, w dzień św. Małgorzaty (mógł trwać przez tydzień). Ponadto dawało mieszczanom liczne przywileje handlowe, wolności podatkowe. Pilnować mieli tego pierwsi wójtowie – Bertold i Arnold, którzy razem z braćmi mieli dziedziczyć rządy w mieście. Otrzymali również szerokie uprawnienia, powszechnie nie spotykane, jak prawo wprowadzania i wymiany monety. Warto zaznaczyć, że rodzina wójtowska pochodzenia niemieckiego wywodziła się ze Starego Sącza.

A gdzie w tym wszyscy Polacy? Zamieszkiwali okoliczne wioski, przedmieścia. Miasto wszak założono obok dóbr węgierskiej księżnej Kingi, przez czeskiego króla Wacława II przy współpracy z mieszczanami pochodzenia niemieckiego!

Nowy Sącz szybko się zmieniał, powstawały nowe budynki: kościół św. Małgorzaty, klasztor św. Franciszka i inne. W późniejszym czasie żywioł niemiecki ustępował polskiemu. Gdyby nam przyszło stanąć w Nowym Sączu pod koniec XIII w. zapewne nikt z nas nie miał by pojęcia, gdzie się znajduje.

Łukasz Połomski