Strona główna Wczoraj i dziś

Skandale obyczajowe międzywojennego Nowego Sącza (cz. 1)

SM0_1-B-692-1
Niektóre skandale kończyły się na sądzie, a część w więzieniu. Na zdjęciu sąd okręgowy w Nowym Sączu oraz brama do więzienia karno-śledczego. 1932 r. Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Nowy Sącz w okresie międzywojennym nie zaliczał się do największych miast II Rzeczpospolitej. Nie oznaczało to jednak, że życie towarzyskie i związane z nim skandale ustępowały większym miejscowościom. Podobnie jak w dzisiejszej Polsce tak zwane seksafery elektryzują społeczeństwo, tak i przed wybuchem II wojny światowej historie miłosne budziły zaciekawienie a niekiedy i zgorszenie.

Najgłośniejszym echem odbijały się, co poniekąd zrozumiałe, wyczyny włodarzy miasta i elity społeczeństwa. Zdecydowanie dominowała w tym względzie rodzina Sichrawów zamieszkała w Rynku. Sam burmistrz Roman Sichrawa, już jako wdowiec, uwielbiał filtrować z kobietami, jednak tylko na tym kończył swoje podboje miłosne. Szybką rezygnację z dalszych poczynań burmistrza tłumaczyła krążąca o mieście plotka. Otóż podobno ktoś kiedyś widział Sichrawę kąpiącego się w Dunajcu (taki miał codzienny zwyczaj) i zwrócił uwagę na znikome rozmiary organu seksualnego ojca miasta…

Niezapomnianym przedmiotem westchnień sądeczanek był syn wspomnianego burmistrza Nowego Sącza, Kazimierz Sichrawa. Ten młody prawnik uchodził za jednego z najprzystojniejszych obywateli sądeckiego grodu. Przebojem zdobywał serca sądeczanek, będąc jednocześnie zmartwieniem ojca. Do legendy przeszła historia, kiedy razem z kolegą upił pewną dziewczynę, po czym owinęli ją w papier, włożyli do kartonu obwiązanego sznurkiem i nadali ją przesyłką kolejową z przystanku na Wólkach na dworzec główny w Nowym Sączu… Jakież zdziwienie ogarnęło pracowników sądeckiej kolei, którzy otworzyli przesyłkę. Głośnym echem odbiła się plotka, że syn burmistrza razem z synem dr. Zielińskiego, znanego lekarza, mieli dokonać w nocy nieudanej próby napadu na kiosk. Na gorącym uczynku miał ich złapać policjant a całą sprawę sprzątnięto pod dywan. Niestety nie wszystkie historie kończyły się tak wesoło. Jak niosła wieść jedna z ubogich dziewczyn zakochała się w młodym Kaziu, który odtrącił jej miłość. Dziewczyna rzuciła się pod pociąg. W tej samobójczej próbie straciła obydwie nogi i do końca życia jeździła na wózku.

SM0_1-K-1106-1
Niektóre skandale opisywał także IKC. Na zdjęciu siedziba redakcji w Nowym Sączu, lata 30. XX w. Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Druga rodzinę prezydencką – Nowakowskich – ludzie również „brali na języki”. Stanisław Nowakowski, znany sądecki aptekarz miał zamiar ożenić swojego jedynego syna z panną z dobrze usytuowanej rodziny. Młody Adaś zakochał się jednak w panience, która nijak nie odpowiadała ojcu. Z tego powodu w domu panowała grobowa atmosfera, a jeżeli już ktoś się odzywał kończyło się to wielką awanturą. Jednak finalnie ów mezalians skończył się szczęśliwie. Adam Nowakowski razem z żoną do śmierci żyli szczęśliwie.

Jak wynika ze zapisków profesora Stefana Grzybowskiego, byłego rektora Uniwersytetu Jagiellońskiego, środowisko adwokackie Nowego Sącza nie dawało dobrego przykładu reszcie społeczeństwa. Jako początkujący prawnik przyjechał do Nowego Sącza, gdzie zetknął się z historiami o Sichrawach, którzy obydwaj – ojciec i syn – byli prawnikami. Nie możemy jednak zapomnieć, że w czasie II wojny światowej dali przykład bohaterskiego patriotyzmu. Lista zakładników, na jaką sam wpisał się kilkanaście razy prezydent Roman Sichrawa stała się symbolem sądeckiego oporu. Obydwaj pomagali uchodźcom i Żydom, co Kazimierz przypłacił pobytem w Auschwitz.

W okresie międzywojennym plotkowano o jednym z synów sędziego i prawnika Zubka. Idąc w ślady ojca udał się na studia prawnicze, które podobnie jak w przypadku młodego Sichrawy były wyłącznie dodatkiem do balów, gier w karty i bilardu. Do tego doszło jeszcze niefortunne ulokowanie uczucia w pannie Stanisławie Flisównie, córce znanego społecznika i… również adwokata. W rodzinie Sianki (tak nazywano Stanisławę) panowało przekonanie, że młody Zubek bałamuci pannę. Tymczasem Sianka odwzajemniała jego uczucie ale historia potoczyła się inaczej. W późniejszym czasie młoda Flisówna wyszła za Kalczyńskiego i ukończyła studia prawnicze.

Także w żydowskim środowisku adwokackim byli skandaliści. Należy do nich zaliczyć jednego z znanych prawników – Goldfingera. Od swojej sekretarki żądał świadczeń biurowych w kancelarii, a „po godzinach” także świadczeń łóżkowych, co budziło powszechne zgorszenie. Przysłowiową oliwą do ognia był fakt, że on był żydem a ona chrześcijanką. Jak zresztą wspomina profesor Grzybowski, Goldfinger, podobnie jak jego sekretarka do najpiękniejszych nie należeli…

Łukasz Połomski