Strona główna Wczoraj i dziś

Skandale sądeckiego sztetlu

Nowosądeccy Żydzi byli społecznością bardzo zróżnicowaną religijnie i majątkowo. Poszczególne, zwłaszcza ortodoksyjne grupy, żyły we własnym świecie. Każdy z tych światów miał swoich skandalistów i bohaterów. Centrum życia żydowskiego była dzielnica przy nowosądeckim zamku. Jej sercem była ulica żydowska, czyli Kazimierza Wielkiego. Wyznawcy judaizmu stanowili 1/3 mieszkańców naszego miasta i zamieszkiwali także wszystkie pozostałe dzielnice Nowego Sącza.

zamek2
Fragment nowosądeckiego zamku w okresie międzywojennym. Po lewej ulica Kazimierza Wielkiego. Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Plotki powtarzane na ulicach naszego miasta dotyczyły życia znanych osób. Nie inaczej było wśród Żydów. Jednym z najbardziej rozpoznawalnych mieszkańców dzielnicy przyzamkowej był piekarz Cwi Nord. Mieszkał na ulicy Romanowskiego 9, zaś swoją piekarnię prowadził właśnie przy ul. Żydowskiej. Miał wyjątkowo piękną żonę. Jak niosła plotka miała go zdradzać na prawo i lewo zaś sam piekarz nie robił sobie nic z plotek mimo, że wszyscy się z niego śmiali. Tragiczny był jednak epizod wojenny Norda. Na tym samym wozie, którym przewoził kiedyś chleb, w czasie wojny wywoził na cmentarz ofiary niemieckich zbrodni w getcie. Jego biały koń, tak charakterystyczny przed wojną, po 1939 roku stał się w getcie symbolem ostatniego pożegnania.

Znanym skandalistą był niewątpliwie dr Maurycy Ameisen, jeden z najbardziej znanych lekarzy sądeckich. Jego konflikty z pozostałymi lekarzami nadają się na osobny artykuł. Już w XIX wieku Ameisenowie popadli w konflikt z rodziną cadyka Chaima Halberstama. Skończyło się na obłożeniu klątwą dziadka Maurycego. W ortodoksyjnym żydowskim Nowym Sączu oznaczało to całkowitą izolację i potępienie. Cała rodzina nie chodziła do synagogi i nie przejmowała się klątwą. Także Maurycy szedł w zaparte grając na nosie kolejnym rabinom. Fakt, że zapisał swoje ciało na badania pośmiertne był szczytem zbeszczeszczania zwyczajów pogrzebowych judaizmu. Jeszcze jako młodzieniec interesował się ezoteryką i innymi naukami jakich zabraniała religia żydowska. Co ciekawe, Maurycy swój doktorat obronił dokładnie 17 kwietnia 1894 roku, w momencie kiedy zaczynał się wielki pożar jego rodzinnego miasta. Jego rodzina straciła w nim część majątku. Być może sam wystraszył się klątwy cadyka bowiem potem prowadził spokojniejsze życie. Rodziny Ameisenów i Halberstamów pojednały się symbolicznie podczas ślubu córki Maurycego – Zofii. Obrzędowi przewodniczył Arie Halberstam. Mimo to chasydzi nadal patrzyli na Ameisenów z pogardą.

ameisen
Zofia Ameisen, córka Maurycego. Fot. archiwum wystawy „Zachowajmy w pamięci”

Ulica Pijarska i Romanowskiego skupiała przed wojną najgorszy element żydowskiego Nowego Sącza. Przy Romanowskiego, obok Norda mieszkał Meilech, który z racji zamiłowania do alkoholu uzyskał przydomek „Meiloch Pijok”. Jak niosła plotka, spieniężył cały swój majątek aby mieć pieniądze na wódeczkę. Na samym końcu ulicy Pijarskiej, w miejscu gdzie dziś znajduje się stacja meteorologiczna, można było spotkać panie lekkich obyczajów, nazywane pośród Żydów niewybrednie „kurwami”. Nie cieszyły się szacunkiem okolicznych mieszkańców, zaś w ich zawodzie panowała duża mobilność i rotacja. Tuż przed wybuchem wojny dzielnicę żydowską obiegła jednak tragiczna informacja. Na ulicy Pijarskiej jedna z prostytutek spłonęła żywcem. Zasnęła pijana w swoim baraku. Jej „mieszkanie” było wypełnione szmatami i gazetami. Postanowiła zapalić papierosa od którego zajął się cały przybytek. Jakoś specjalnie nikt jednak jej nie żałował.

Romanse Polaków z Żydami zawsze elektryzowały obydwie społeczności. Tak było w przypadku adwokata Goldfingera, który miał żądać świadczeń „w naturze” od swojej sekretarki. Damsko – męskie przyjaźnie i znajomości były szybko przerywane zazwyczaj kiedy dzieci wchodziły w wiek dorastania. W relacjach starszych sądeczan przewijają się westchnienia do pięknych Żydówek. Często słychać w nich jedno zdanie: „żeniłbym się, gdyby nie była żydówką”. Wielu mężczyzn pociągała zapewne szerząca się pokątnie plotka, jakoby Żydówki miały intymne narządy… „w poprzek”. Mówiono, że ciąża trwa u nich tylko sześć miesięcy. Oczywiście także Żydzi kochali się w chrześcijańskich dziewczynach. Jak się okazuje ulegali urokom chrześcijańskich służących. Jeden z takich romansów przy ulicy Lwowskiej w Nowym Sączu skończył się dzieckiem. Żyd zwolnił ze służby dziewczynę a w ramach rehabilitacji kupił jej dorożkę… Takie to były czasy.

Łukasz Połomski
zamek1
Nieco inne ujęcie wjazdu do zamku i fragmentu ulicy Kazimierza Wielkiego, 1938 rok. Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe