Strona główna Wczoraj i dziś

„Stary” szpital sądecki zbudowano 190 lat temu

stary szpital sądecki
Dawny szpital w Nowym Sączu, rys. Piotr Spitzman-Korwosiecki, 1878 r. Źródło: Almanach Sądecki R. XXIII NR 1/2 (86/87)

Szpitalnictwo ma w naszym mieście średniowieczne tradycje. W XIX w. sądecki szpital słynął w całej Galicji z dobrych fachowców, ale również z fatalnych warunków sanitarnych… Jeżeli ktoś narzeka na dzisiejszy jego stan, niech poczyta, jak było w dawnym „domu dla chorych”.

15 kwietnia 1829 r. uroczyście oddano do użytku pierwszy nowoczesny szpital w mieście, a znajdował się dokładnie na miejscu dzisiejszego kościoła św. Kazimierza. Niestety nie zachowały się zdjęcia z tego okresu… Został on zbudowany już w 1827 r. ze składek mieszczan, którzy mieli dosyć przytułków – potrzebowali lecznicy z nowoczesnym wyposażeniem.

W budynku znalazło się ponad 40 łóżek, pracowało trzech lekarzy, a także siostry zakonne. Początkowo wszystko było w porządku, warunki pracy medyków były świetne. Problemy zaczęły się w latach 70. XIX w., kiedy przez miasto przeprowadzano kolej. Do miasta napłynęło tylu robotników, że w szpitalu notorycznie brakowało łóżek dla chorych. Znacząco pogorszyły się również warunki leczenia. Mieszczanie twierdzili, że wolą umierać w domach, niż iść do tej lecznicy, a kiedy już musieli to zabierali ze sobą ubranie… do trumny. Ówczesna prasa donosiła, że Ci, których siłą tam wysłano nawet potrafili salwować się ucieczką przez okno…

Wskutek prowadzenia wielu inwestycji rajcy nie mieli głowy do utrzymania lecznicy. Liczyli na cud, ale zamiast tego otrzymywali od władz galicyjskich swoistego rodzaju pogróżki. W 1872 r. wydział krajowy zagroził radzie miasta, że jeżeli nie wyremontuje lecznicy, rząd zajmie im dochody z propinacji. Sprzedaż alkoholu stanowiła większą część budżetu miasta. Władze z Lwowa planowały te pieniądze przeznaczyć na renowację szpitala. Nowosądeczanie się opamiętali i naprawili budynek, jednak bardzo szybko się okazało, że nie są wypłacane pieniądze aptekarzom za leki, a rolnikom za żywność dla pacjentów.

Pod koniec XIX w. warunki leczenia się pogarszały – dziennie hospitalizowano aż 60 osób, a operacje podobno można było oglądać z okien powstających wokoło kamienic. Jakby tego było mało obok znajdował się targ… Żeby jednak nie było wszystko na minus należy zaznaczyć, że szpital posiadał aparat dezynfekcyjny, co w Galicji było rzadkością.

Sądecka prasa rozpisywała się dosyć obrazowo o warunkach panujących w szpitalu. Brakowało w nim kuchni, a pomieszczenie gdzie gotowano urągało wszelkim warunkom sanitarnym. Kolejnym zarzutem był fakt, że pacjenci chorujący na zakaźne przypadłości leżeli w jednych salach z innymi, co sprzyjało rozprzestrzenianiu się chorób. Należy wspomnieć o dziurawym dachu, a także o „sanitarnej fantazji” zakonnic, które przy budynku hodowały trzy wieprze. Wydaje się, że prawdą jest zdanie jakie zapisano w prasie: „jeżeli nie wybuchła w nim żadna epidemia, a nawet i śmiertelność nie jest wielka, to przypisać można jedynie łasce Pana Boga”.

Wiele skarg dotyczyło personelu pomocniczego. Zakonnice pracujące w lecznicy postępowały z chorymi w nieludzki sposób. Prasa przywoływała przykład jednej z pacjentek, która czując się źle poprosiła o sprowadzenie do szpitala Pastora. Siostra, która dowiedziała się, że ma do czynienia z luteranką powiedziała jej: „tak to pani jest ewangeliczką, a to będą diabli mieli co targować w piekle. Myślałam że przyjdzie nasz ksiądz z Panem Jezusem, a nie wasz pastor z kogutem”. Takich przykładów można by mnożyć.

Mimo kolejnych upomnień, władze miejskie nie chciały zająć się budową nowej lecznicy. Nie pomagały prośby i groźby. Szpital zostałby zamknięty, gdyby nie dotacja z kolei, która pozwoliła na uruchomienie dodatkowych sal dla pacjentów. Mimo to wyposażenie było tak słabe, że w 1875 r. rajcy debatowali nad „sprawieniem bielizny i niektórych przyrządów chirurgicznych”. Lekarze musieli wypożyczać sprzęt medyczny od siebie nawzajem. W 1900 r. dr Zieliński prosił jezuitów o ich domowej roboty aparat rentgenowski… Chciał sprawdzić rany postrzałowe kochanków, którzy chcieli sobie odebrać życie. Tak więc widać na tych przykładach, że łatwo nie było.

Istniejący do dziś szpital, zbudowany na początku XX w. Pocztówka z końca lat 30. Fot. archiwum prywatne / Twój Sącz

W 1888 r. władze krajowe ponownie planowały zamknąć szpital, który wówczas znajdował się na szarym końcu listy najbardziej zaniedbanych lecznic w całej Galicji. Zmuszeni tym faktem rajcy zaczęli szukać siedziby dla lecznicy… Tymczasem wybuchały epidemie, pożary i cały czas odwlekano inwestycje. Dopiero, kiedy dowiedzieli się, że do budowy dołoży się Wydział Krajowy bardzo chętnie zaangażowali się w inwestycję. Podczas pracy nad nią miało dochodzić do rozmaitych nadużyć, związanych z wykupywaniem gruntów, ale to już inna historia.

W efekcie nowy szpital otwarto w 1906 r. Mimo to, nowosądeczanie nie specjalnie pałali miłością do nowego budynku, a dalej panowało wśród nich przekonanie, ze kto tam trafi, już nie wróci… Na całe szczęście dziś jest o niebo lepiej.

Łukasz Połomski
  • Bruce Wayne

    Połomski lezales w tym szpitalu? Średniowiecze może i mamy za sobą, ale na oddziale chorób wewnętrznych czas się zatrzymał w latach 80-tych ubiegłego wieku. Jedz, zobacz, później Pisz