Strona główna Wczoraj i dziś

Świeczka dla 480 ofiar masakry

Getto w Nowym Sączu 1942 r. Materiały przekazane przez Jakuba Mullera Centrum Yad Vashem w Jerozolimie
Getto w Nowym Sączu 1942 r. Materiały przekazane przez Jakuba Mullera Centrum Yad Vashem w Jerozolimie

Mija rocznica mordu na 400 sądeckich Żydach zastrzelonych 29 kwietnia 1942 roku na terenie sądeckiego kirkutu. Zapalmy razem świeczkę pod tablicą getta przy Placu 3 maja.

Przed 72 laty Heinrich Hamann, szef gestapo w Nowym Sączu, rozkazał rozstrzelać kilkuset Żydów, oskarżając ich o przynależność bądź sympatyzowanie z organizacjami lewicowymi. Rena Anisfeld, która sprzątała na gestapo opowiadała, że w kwietniu 1942 roku w sądowych archiwach Hamann przypadkowo trafił na listę nazwisk osób związanych z Biblioteką im. Maksa Rosenfelda. Kazał żydowskiej policji znaleźć wszystkich z listy i przyprowadzić ich na gestapo.

Karta biblioteczna wyrokiem śmierci

Biblioteka istniała w ramach Uniwersytetu Ludowego im. M. Rosenfelda, który powstał w Nowym Sączu z inicjatywy lewicowej organizacji Poale Syjon. Zarejestrowany został w starostwie sądeckim we wrześniu 1924 roku w lokalu stowarzyszenia „Hasikwach” (pod adresem Rynek 3, później ul. Grodzka 13). Jego działalność polegała głównie na organizowaniu odczytów, przestawień amatorskich i właśnie prowadzeniu biblioteki.

Na łamach książki „Sefer Sandz” Rena Anisfeld (ur. 1919 r.) – córka Mojżesza Guttereicha, sądeckiego kupca i jego żony Lei – wspomina, że przed wojną wielu Żydów mieszkających w Nowym Sączu korzystało z tej biblioteki. Hamann rozkazał ich znaleźć i aresztować. Zajęła się tym żydowska milicja, która skrupulatnie wykonała zadanie. Przyprowadziła 400 Żydów, których szef gestapo uznał za komunistów. Zanim gestapo dokonało na nich mordu, Hamann kazał im tańczyć. Orkiestra grała całą noc. A przedstawienie to – według relacji Anisfeld – oglądać miały żony i dzieci esesmanów.

„To wasz taniec śmierci!”

hamman
Hauptsturmfuhrer SS Heinrich Hamman – szef nowosądeckiego Gestapo od grudnia 1939 do sierpnia 1943 r.

– miał zawołać Hamann do swoich ofiar.

Następnego dnia zaprowadzono zmęczonych Żydów na cmentarz przy ul. Rybackiej nad Dunajcem i tam wszystkich rozstrzelano. Żydowska milicja musiała zakopać ciała.

Rena Anisfeld wspomina młodą dziewczynę – Raszkę Goldberg, która przed egzekucją wykrzyczała swoim oprawcom, że zapłacą kiedyś za to, co czynią. Rachel Goldberg znał dobrze również Jakub Müller.

– Miała wtedy może 25 lat i nie była z niej żadna komunistka. Tylko młoda dziewczyna. Pan Król, który mieszkał koło cmentarza, bardzo blisko miejsca stracenia, obserwował ten mord przez szparę między deskami na strychu – po wojnie przed komisją badań zbrodni hitlerowskich zeznał, co widział 29 kwietnia 1942 roku. Znał trochę żydowski, opowiedział mi o Raszce, że zachowała się bardzo odważnie. Powiedziała, że śmierć tych kilkuset Żydów nie pójdzie na marne. Że kiedyś Niemcy poniosą konsekwencję tych zbrodni – opowiadał w 2007 roku Müller. Zanim gestapowcy zastrzelili Rachel Goldberg okrutnie ją pobili.

Rzeź przy ul. Franciszkańskiej 8

 

Getto w Nowym Sączu 1940 r.
Rok 1940 w sądeckim gettcie

Po zamordowaniu 400 Żydów rozochoceni esesmani upili się i ze śpiewem na ustach przeszli na teren getta (był to wytyczony obszar od ul. Kazimierza Wlk. do ul. Pijarskiej i Piotra Skargi).

Wtargnęli do żydowskich mieszkań i tam zamordowali kolejnych 80 osób.

„Ciała znajdowaliśmy rankiem następnego dnia w mieszkaniach. Zastrzelono ich we własnych łóżkach. Matki z dziećmi…”

– czytamy we wspomnieniach Reny Anisfeld.

Tę tragiczną noc z 29 na 30 kwietnia wspomina również Mordechaj Kanengisser (po wojnie Markus Lusting) urodzony w 1925 r. w Nowym Sączu, syn Jakuba i Ity. Według jego relacji wieczorem 29 kwietnia 1942 roku Niemcy zamordowali 300 Żydów na terenie cmentarza izraelickiego. „Potem gestapowcy wtargnęli na teren getta i zaczęli szaleńczo mordować. Wyważali drzwi mieszkań, wybijali okna, wchodzili do środka i strzelali do każdego, kto był w domu. Zanim weszli do naszego mieszkania, w całej kamienicy słychać było strzały i krzyki.”

Mordechaj wspomina, że gestapowcy wpadli do sypialni jego rodziców na pierwszym piętrze kamienicy. Zapytali ojca, czym się zajmuje? Odparł, że jest introligatorem. Niemiec zastrzelił go, potem płaczącą matkę i siostrę Rachel, która spała w pokoju rodziców. Następnie wtargnęli do pokoju chłopców – Mordechaja i jego młodszego brata Mosze. „Słyszałem, jak któryś z morderców powiedział – zostaw dzieci. Ale, drugi z nich wymierzył z pistoletu prosto w głowę mojego brata Mosze i zastrzelił go. Zamarłem. Zabójcy oszczędzili mnie, któryś na pożegnanie rzucił sarkastycznie w języku polskim „dobranoc” – czytamy w relacji Mordechaja, który ocalał z pogromu jako jedyny z całej rodziny.

W 1942 roku zlikwidowano getto, Eugenia Nowak, którą po aresztowaniu odstawiono do sądeckiego getta, tak wspomina koszmar tamtych dni:

„Wpadali prawie co noc pijani gestapowcy, torturowali i dręczyli, męczyli Żydów biciem lub rozstrzeliwali na miejscu. Były też i takie sceny, że gestapowcy chwytali za nóżki niemowlęta żydowskie i rozbijali im główki. Bardzo często sam Hamann osobiście brał udział w tych nocnych wypadach do getta, maltretując i zabijając z pistoletu(…). Codziennie ubywało ludzi, którzy byli zamęczani lub rozstrzeliwani. Wszystko działo się za akceptacją, a najczęściej przy udziale Hamanna, który był zmorą i postrachem Nowego Sącza i Sądecczyzny” – czytamy w relacji Nowak spisanej przez Franciszka Grodkowskiego w opracowaniu „Okupacja hitlerowska w Nowym Sączu i w Sądecczyźnie w latach 1939-1945”.

Ulice Getta w Nowym Sączu
Ulice getta w Nowym Sączu

Akcja nie była przypadkowa. W 1942 roku niemieckie władze okupacyjne podjęły na terenie Generalnego Gubernatorstwa akcję przeciwko działaczom politycznym i społecznym. Ich celem było sterroryzować ludność żydowską i pozbawić ją ewentualnych przywódców antyfaszystowskiego ruchu oporu. „Niewątpliwą przesłanką były także dążenia władz policyjnych do zapewnienia spokoju na bezpośrednim zapleczu, w okresie przygotowań do letniej ofensywy na froncie wschodnim. Także i getto nowosądeckie odczuło tę zintensyfikowaną falę bezpośredniego terroru. (…) Akcja zbiegła się z czynionymi od marca 1942 roku przygotowaniami władz okupacyjnych do likwidacji gett oraz masowej deportacji ich mieszkańców do obozów zagłady.” – napisał Jacek Chrobaczyński w rozdziale „Wojna Obronna w 1939 roku i jej skutki. Syndrom września” w III tomie „Dziejów Nowego Sącza.

Zapalmy świeczkę dla 17 tysięcy

Odsłonięcie tablicy upamiętniającej mord na 80 Żydach w kamienicy przy ul. Franciszkańskiej8
Mord na 80 Żydach mieszkających w kamienicy przy ul. Franciszkańskiej 8 upamiętnia tablica ufundowana przez prezydenta miasta na wniosek Jakuba Mullera. Fot. biuro prasowe UM

Rozstrzelania Żydów odbywały się już od lutego 1942 roku. Wówczas na terenie getta zabito 90 osób, miesiąc później przy ul. Kazimierza Wielkiego gestapowcy dokonali masakry 150 Żydów. 29 kwietnia rozstrzelali kolejnych 400 na terenie kirkutu, a w nocy z 30 kwietnia na 1 maja również na cmentarzu z rąk gestapo zginęła kolejna grupa Żydów i Polaków.  Dwa miesiące później – 10 lipca 1942 roku – rozpoczęła się likwidacja sądeckiego getta. Strzelano do Żydów na ulicach getta. Wywożono ich do Rdziostowa, gdzie byli masowo rozstrzeliwani. Ich ciała zakopywali polscy junacy z nowosądeckiego „Baudienstu” – pisze Chrobaczyński.

W czasie likwidacji getta zamordowano na cmentarzu przy ul. Rybackiej wszystkich chorych oraz cały niższy personel żydowskiego szpitala. Lekarzy i średni personel wysłano do obozów koncentracyjnych. Nielicznych mieszkańców getta przeniesiono do drugiego tzw. otwartego getta (w rejonie os. Kochanowskiego – dzielnicy nazywanej Piekłem). Likwidacja drugiego getta nastąpiła dokładnie rok później, latem 1943 roku. Żydów ocalałych z pogromu wywieziono do obozu w Bełżcu.

Podczas II wojny światowej zamordowanych zostało 17 tysięcy Żydów z Nowego Sącza i regionu.

Całe pokolenia przestały istnieć, bo taki był cel „ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej”. Dlatego dziś nie ma komu zapalić świeczek na masowych grobach, pełnych bezimiennych ciał.

Zróbmy to razem.

(ADO)

Artykuł powstał w oparciu o pracę magisterską Anny Dominik „Środowisko Żydowskie w Nowym Sączu” (Uniwersytet Pedagogiczny w Krakowie).

Źródło ilustracji: www.yadvashem.org oraz nowysacz.pl i własne

 

Reklama