Strona główna Wiadomości

Szef miejskiego PiS podejrzewany o uporczywe nękanie – stalking

Leszek Langer
Leszek Langer. Fot. UMNS

Nowotarska policja zarzuca Leszkowi Langerowi, szefowi sądeckich struktur Prawa i Sprawiedliwości, naruszenie artykułu 190a par. 2 Kodeksu Karnego. Mówi on o zagrożeniu karą do 3 lat pozbawienia wolności dla tego, kto „podszywając się pod inną osobę, wykorzystuje jej wizerunek lub inne jej dane osobowe w celu wyrządzenia jej szkody majątkowej lub osobistej”.

O sprawie jako pierwszy poinformował serwis Sadeczanin.info. Według niego Leszek Langer usłyszał kilka dni temu zarzut stalkingu – uporczywego nękania. Za pomocą założonej przez siebie strony internetowej miał dyskredytować osobę Emilii Brown – sądeczanki mieszkającej w Anglii.

Rok temu na nieistniejącej już stronie emiliabrown.pl pojawiły się informacje na temat działalności fundacji kierowanej przez Emilię Brown. Autor strony sugerował m.in., że kobieta jest zaangażowana w działalność partii Janusza Korwin-Mikkego, która „publicznie znieważa rodziców dzieci, których dotknął problem niepełnosprawności”.

Leszek Langer w przesłanym do naszej redakcji oświadczeniu przypomina, że Emilia Brown (w tekście nazywa ją Emilią B.) „słynie z ataków politycznych na polityków Prawa i Sprawiedliwości”. Choć Langer tego nie pisze, chodzi m.in. o list otwarty (z 2015 roku) Emilii Brown do prezydenta miasta, w którym kobieta domagała się odwołania Langera z funkcji pełnomocnika prezydenta ds. osób niepełnosprawnych. Zarzucała mu m.in. niekompetencję, brak wykształcenia zawodowego i lekceważenie swoich obowiązków.

„Informuję, że w każdej chwili byłem i jestem gotowy odpowiedzieć na wszystkie pytania w tej sprawie, nadto nie mam sobie nic do zarzucenia, gdyż kierowałem się wyłącznie chęcią zebrania w jednym miejscu materiałów powszechnie dostępnych na temat działalności tej Pani. Ponad wszelką wątpliwość moim celem nie było podszywanie się pod dane tej Pani, zresztą każdy kto miał możliwość zapoznania się z treścią tej strony nie ma w tym zakresie wątpliwości. Strona internetowa o której mowa, była o Emilii B, jako o osobie publicznej i jej działalności politycznej, nie zawierała słów, ani określeń obraźliwych, czy też w jakiejkolwiek sposób wyrządzających jej szkodę” – pisze m.in. szef miejskich struktur PiS.

Langer przekonuje jednocześnie, że Emila Brown cały czas zamieszcza w internecie treści szkalujące jego osobę i jego działalność. – Sam po szkalujących mnie publikacjach tekstowych pani Emilii B. na jej stronach, nie podejmowałem żadnych kroków prawnych przeciwko autorce tych tekstów – wiedząc, że polemika polityczna pomiędzy dwiema osobami publicznymi, obarczona jest ryzykiem pojawienia się krytyki i taka polemika mieści się – jeśli nie w granicach smaku, to w granicach demokracji – podkreśla Langer.

– Liczę na szybkie zakończenie sprawy, albowiem jestem niewinny i nie mam sobie nic do zarzucenia – kończy swoje oświadczenie Leszek Langer, obecnie dyrektor Sądeckiego Urzędu Pracy a wcześniej dyrektor jednego z wydziałów Urzędu Miasta Nowego Sącza.

Jednak z wypowiedzi Emilii Brown dla „Gazety Krakowskiej” wynika, że sprawa nie toczy się szybko. O sprawie poinformowała nowosądecką prokuraturę w połowie ubiegłego roku. Sama, dzięki pomocy administratora sieci, ustaliła, że emiliabrown.pl została założona przez skonfliktowanego z nią Langera. Kobieta twierdzi, że o tym fakcie powiadomiła prokuraturę w styczniu br. Ale ta dopiero po ponad pół roku uznała, że musi się ze sprawy wyłączyć i przekazała dochodzenie do Nowego Targu.

(JO)