Strona główna Wczoraj i dziś

Sztetl Piekło – spacer żydowskimi śladami dzielnicy cz. 2

Reklama
pieklo1
Łukasz Połomski na ulicy Na Rurach opowiada o drukarni braci Ende. Fot. R. Bobrowski

Prezentujemy drugą część spaceru po Piekle – dzielnicy miasta położonej na wschód od rzeki Kamienicy. Przewodnikami spaceru zorganizowanego przez „Sądecki Sztetl” była Ewa Andrzejewska ze Stowarzyszenia „Maryan” i Łukasz Połomski z Fundacji Nomina Rosae.

Kolejne etapy naszego spaceru po dzielnicy Piekło wiodły nas wzdłuż jej najważniejszych ulic: Lwowskiej oraz Kraszewskiego. To przy nich mieściły się najokazalsze kamienice, ważne urzędy i budynki. Przy tych ulicach mieszkali także najbogatsi kupcy i rzemieślnicy.
Ulica Poprzeczna (dziś Sikorskiego), jak wspomniała Ewa Andrzejewska, była miejscem za którym zaczynało się miasto. Wchodząc dalej w ulicę Lwowską uczestnicy spaceru zatrzymali się na rogu z ulicą Kochanowskiego. Tutaj Łukasz Połomski przywołał postać właściciela apteki Albina Burza. Aptekę w tym miejscu zakupił w 1932 roku. Wykazał się wielkim bohaterstwem w czasie wojny, prowadził ją bowiem na terenie getta dla pracujących. Pomagał Żydom dostarczając im lekarstwa. Był jedyną osobą, jaka miała odwagę nieść pomoc doraźną po tzw. „akcjach”, jakie Niemcy urządzali na ulicy. Przez jego aptekę uciekli także żydowscy lekarze: dr Jakub Mendler i dr Helena Żupnik. Apteka znajdowała się pod numerem 27, w tym samym miejscu co dziś.

Ewa Andrzejewska opowiedziała historię karczmy Piekło, która znajdowała się na pustym dziś placu między ulicami Gwardyjską i Lwowską. Kiedyś wznosił się tam kościół św. Krzyża. Przed wojną mówiono na to miejsce „Plac Piekło”. Było to serce dzielnicy.

Kolejnym przystankiem na mapie spaceru była Biblioteka Sądecka – oddział dla dzieci. W tym miejscu mieściła się synagoga piekielska. Jak powiedziała Andrzejewska, została wybudowana na miejscu starej, zrujnowanej synagogi w latach 30. Miała nowoczesny wygląd, o czym świadczył przeszklony dach. Połomski przywołał postać Schulema Halberstama, jednego z najbardziej znanych rabinów na Piekle. Wywodził się on z rodziny słynnego cadyka Chaima Halberstama.

pieklo3
Biblioteka na ul. Lwowskiej – kiedyś była tu synagoga. Fot. R. Bobrowski

Naprzeciw synagogi, pod adresem Lwowska 17 mieścił się Judenrat, czyli organizacja mająca na celu zarządzanie ludnością żydowską w czasie II wojny światowej (oczywiście w stopniu bardzo ograniczonym). Złożona była z bogatych i wpływowych Żydów sądeckich. Połomski przypomniał postać Jakuba Marina, stojącego na czele Judenratu, który za to, że miał czelność sprzeciwić się szefowi gestapo Heinrichowi Hamannowi, trafił do Auschwitz, gdzie zginął. Połomski wspomniał także okrutne zbrodnie okupanta związane z tym miejscem. W czasie wojny przed Judenratem zamordowano młodą kobietę, a mieszkający wokół Żydzi, obawiając się reakcji okupanta, bali się zabrać jej ciało. Leżało na ulicy dwa dni. Także przy ul. Kraszewskiego, w kamienicy koło synagogi doszło do potwornej zbrodni. Pewnego dnia wpadł do niej Hamann i wyrzucił Żydówkę z balkonu, zginęła na miejscu. Wychodząc z ulicy Kraszewskiego zastrzelił siedmiu – przypadkowo spotkanych – Żydów.

Trasa spaceru wiodła nas przez ulicę Kraszewskiego, gdzie Ewa Andrzejewska opowiedziała o garbarniach, które znajdowały się wzdłuż całej ulicy. Nawierzchnia ulicy pozostawiała wiele do życzenia, o czym świadczą nie tylko dokumenty archiwalne, ale także prasa z okresu autonomii galicyjskiej i międzywojennej.

Na rogu ulicy Zalewskiego i Na Rurach mieściła się drukarnia braci Ende. Wychodziły z niej najważniejsze gazety regionalne przedwojennej Sądecczyzny. Połomski wspomniał w tym miejscu także innych znanych mieszkańców ulicy Na Rurach. Jednym z nich był kapitan Izydor Templer, żołnierz 1 PSP, który zasłużył się ofiarną pomocą dla mieszkańców miasta, szczególnie w czasie powodzi w 1934 roku. Ożenił się on z córką Gelba, który „na Boconiu” prowadził fabrykę marmolady. Wszystkie jego dzieci zdobyły wykształcenie, a jeden z synów został adwokatem.

Przy ulicy Moniuszki wspomniano Izaka Goldfingera. Przebywając w getcie, w jednym ze znajdujących się tutaj domów miał pożegnać się z matką i całą swoją rodziną. Izak wspomniał to wydarzenie zawsze z wielkim wzruszeniem.

pieklo2
Szpital żydowski przy ul. Kraszewskiego 44. Fot. R. Bobrowski

Ostatnim przystankiem na mapie spaceru był szpital żydowski. Połomski przypomniał historię budynku przy ul. Kraszewskiego 44. Dzieje szpitala sięgają połowy XIX wieku, a obecny budynek powstał tuż przed wybuchem I wojny światowej. Szpital nie miał dużo szczęścia, bowiem co kilka lat jakieś wydarzenia losowe blokowały jego działalność – I wojna światowa, powódź w 1934 r. a potem II wojna światowa. Jego działalność w getcie i pracujący wówczas w nim personel zapisały się złotymi zgłoskami w historii nowosądeckich Żydów. Lekarze z narażeniem własnego życia ratowali ofiary nazistowskiego terroru. Zasłużyli się także w powstrzymaniu epidemii tyfusu panującej w getcie. Za swoją ofiarną pomoc złożyli najwyższą ofiarę – zostali rozstrzelani. Za szpitalem mieścił się sierociniec żydowski, który ciągnął się wzdłuż ulicy Głowackiego. Jak wspomniała Andrzejewska, panowała w nim ciepła i serdeczna atmosfera. Instytucja działała także w czasie II wojny światowej. Jej wielkim dobroczyńcą był bankowiec Samuel Maschler.

Na ulicy Kraszewskiego zakończyliśmy drugi spacer śladami sądeckich Żydów. Już w połowie lipca spotkamy się na cmentarzu żydowskim przy ulicy Rybackiej, gdzie można będzie posłuchać historii tej nekropolii, ale także dowiedzieć się o zwyczajach pogrzebowych Żydów.

Łukasz Połomski

Pierwsza część spaceru po Piekle

Polecamy także pozostałe spacery z historią szlakiem Żydów sądeckich:

[część 1] [część 2] [część 3]