Strona główna Wczoraj i dziś

Uliczka Zakościelna zniknęła z planu miasta. Była na nim 140 lat

ulica Zakościelna w Nowym Sączu dziś św. Małgorzaty
Kapliczka św. Jana Nepomucena i fragment ulicy Zakościelnej na klimatycznej fotografii z lat 60. Fot. J. Wężyk / Twój Sącz

To jedna z najbardziej klimatycznych uliczek w centrum Nowego Sącza. Przebija ją bodaj jedynie ulica Wąska. Decyzją sądeckich radnych – po niemal 140 latach – zniknęła z planu miasta ulica Zakościelna. Zastąpiła ją ulica św. Małgorzaty.

Uliczka została wytyczona jeszcze w XIX w., w ramach wielkich planów regulacji ulicznej w Nowym Sączu. Zanim otwarto stary cmentarz przy Jagiellońskiej, była to zwykła droga dojazdowa na cmentarz przy kościele farnym.

Grabarze mieszkający gdzieś tutaj w XVII i- XVIII w., stanowili niezwykle barwny zawód… Niejednokrotnie oskarżano ich o pociąg do zmarłych… Niech przykładem będzie rok 1652. Wówczas w mieście szalała epidemia, ludzi chowano masowo w grobach. Grabarze Jakub Świerkowicz wraz z Sebastianem Rozborowiczem pili wódkę z czaszki zmarłego syna Świerkowicza.

Co ciekawe, uliczka wówczas nosiła za patrona również świętego – Jana. Zapewne wynika to z faktu, że tuż za mostem Lwowskim mamy kapliczkę poświęconą św. Janowi Nepomucenowi. Znajdowała się tutaj prawdopodobnie od zamierzchłych czasów. Już na pocztówkach z XIX w. widać starą kaplicę za mostem piekielskim. Współczesna, stojąca u progu Zakościelnej, komponuje się w architekturę dwóch narożnych kamienic przy ul. Lwowskiej. Podobnie jak one, powstała na przełomie XIX i XX wieku, w tzw. Przedbramiu. Tutaj, według tradycji, miano wykonywać wyroki na chłopskich kłusownikach. Wewnątrz budynku znajduje się figura patrona kapliczki. Dlaczego Jan Nepomucen? Czeski święty uchodził za opiekuna mostów, chronił zapewne pobliskie Piekło od powodzi. Być może to też nawiązanie do egzekucji, które tutaj wykonywano. Święty jest bowiem wzywany w niesłusznych wyrokach.

Nazwa „Zakościelna” pojawia się już na XIX w. planach miasta, jest potwierdzona w wielu innych archiwalnych dokumentach. Wówczas widać na pocztówce chałupy mieszczące się za kapliczką, a w miejscu dzisiejszej Szkoły Katolickiej zabudowania gospodarcze parafii farnej. Wszystko wygląda jak z pejzaży Chagalla, przypomina jednocześnie o biedzie galicyjskiej.

W międzywojniu niewielu lokatorów mieszkało przy Zakościelnej, wszak nie ma tu zbyt wiele domów. Zdecydowanie najbardziej znanym budynkiem w okolicy była Ochronka dla dzieci. Dom powstał dzięki staraniu ks. Infułata Alojzego Góralika i elity sądeckej już pod koniec XIX w. Ochronkę długo prowadziły Siostry Służebniczki Dębickie. Klimat uliczki budowała także wielka narożna kamienica z ul. Lwowskiej, zaprojektowana przez Zenona Remiego. Na końcu Zakościelnej mieściła się „organistówka”, dziś jest to siedziba Caritasu. To także budynek z ciekawą historią. Przed wojną, a także po 1945 r., znanym organistą był Pan Walenty Kania.

Sierociniec przy kościele św. Małgorzaty na fotografii z lat 30. Po prawej stronie zdjęcia fragment ulicy Zakościelnej. Fot. archiwum prywatne / Twój Sącz

Warto zwrócić też uwagę na fragment zrekonstruowanych murów miejskich, odcinających uliczkę od skarpy ku Kamienicy. Odbudowano je w tym miejscu dokładnie 100 lat temu, w 1918 r. U jej zwieńczenia znajdowała się brama Młyńska, wzmiankowana już w 1368 r. Według tradycji bramy bronili kuśnierze. Do XIX w. wraz z okolicznym murem często była remontowana, więc aby uniknąć wydatków ją rozebrano…

Przed wybuchem wojny ulica jeszcze nie była asfaltowana, ale szutrowana. Sądeczanie chętnie chodzili nią do fary. Asfalt pojawił się na niej długo po wojnie.

Widok z ulicy Zakościelnej na skrzyżowanie Lwowskiej i Matejki, lata 50. Po lewej kapliczka św. Jana Nepomucena. Fot. archiwum prywatne / Twój Sącz

Jednym z najbardziej znanych ludzi, którzy przechodzili Zakościelną jest zapewne Jan Karski. Emisariusz Państwa Podziemnego mieszkał wówczas u Państwa Żaroffe, przy Lwowskiej 13. Pan Władysław Żaroffe do dziś z pietyzmem przechowuje leżak, na którym wypoczywał Karski, właśnie na podwórku od strony Zakościelnej. Nieopodal stały auta niemieckich żołnierzy, bowiem mieściła się tutaj kwatera żołnierzy SS. Pan Żaroffe wspomina, że okupanci kwaterowali w dużej kamienicy narożnej z ulicą Lwowską.

Z historią uliczki związane są też losy sądeckich Żydów. W narożnej kamienicy mieszkała rodzina Szlachetów, która niemal cała zginęła w Holokauście. Tylko jeden z nich przeżył okupcję w ZSRR, a do rodzinnego miasta nie wrócił. Ciężko mu było zrozumieć, że nie ma gdzie wracać…

Zgodnie z decyzją Rady Miasta (Zakościelna jest już ulicą świętej Małgorzaty) Św. Małgorzata, patronka Nowego Sącza, uzyskała swoją uliczkę. To kolejny element odbudowy kultu Świętej, ale także świadomości współczesnych mieszczan, jak ważną dla sądeckich dziejów jest patronka Bazyliki. Z drugiej strony zniknęła nazwa ulicy, która miała długą tradycję. Co jest słuszniejsze? To już pozostawiam czytelnikom.

Łukasz Połomski
Reklama