Strona główna Kultura i imprezy

Zakończył się V Kongres Kultury Regionów

W piątek (18 października) zakończył się V Kongres Kultury Regionów, który odbywał się w Małopolskim Centrum Kultury SOKÓŁ, w Hotelu Perła Południa w Rytrze i w kilku innych miejscowościach (Stary Sącz, Podegrodzie, Muszyna, Krynica-Zdrój, Kamienica – warsztaty).

Przypomnijmy, że z Polski i z zagranicy (niewielka grupka) przyjechała rzesza uczestników, którzy wzięli udział w panelach dyskusyjnych, warsztatach i widowiskach. Organizatorem konferencji było Małopolskie Centrum Kultury SOKÓŁ, współorganizatorem – Narodowy Instytut Dziedzictwa, przy wsparciu Województwa Małopolskiego.

W czwartek (17 października) przed południem byliśmy świadkami panelu plenarnego. W sali im. Lucjana Lipińskiego MCK SOKÓŁ zebrali się prawie wszyscy goście tego forum regionalistów, znawców materialnego i niematerialnego dziedzictwa kulturowego. Wśród nich przeważają praktycy, a więc ludzie, którzy w swoich środowiskach, w małych ojczyznach, odgrywają znaczące role, jeśli chodzi o kultywowanie tradycji.

Główny temat kilkugodzinnej rozmowy: „Dzielenie niepodzielnego. Profanacja sacrum, sakralizacja profanum”. Debatą kierowała Małgorzata Broda, dyrektor Instytutu Europa Karpat przy MCK SOKÓŁ, zarazem koordynatorka programowa V KKR. A w roli panelistów wystąpili: ks. prof. dr hab. Michał Drożdż, dyrektor Instytutu Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie (pochodzący z Sądecczyzny), Ojciec Jacek Siepsiak, jezuita, publicysta, dyrektor Wydawnictwa WAM (przed laty wikariusz w sądeckiej parafii kolejowej, duszpasterz Środowiska Akademickiego Strych), Antoni Kroh, etnograf, pisarz, tłumacz, badacz i znawca kultury ludowej Karpat oraz dr Michał Smetanka, muzyk, multiinstrumentalista ze Słowacji, prowadzący Muzeum Muzyki.

Kiedy myślimy o sacrum i profanum, mamy skłonność do traktowania tej dychotomii jako analogicznej do podziału na dobro i zło. Tymczasem te podziały nie są synonimiczne – takie założenie przyjęła Małgorzata Broda przed debatą. I w zasadzie taka konkluzja wypłynęła też z sumy wypowiedzi panelistów, ale także z „głosów z sali”, m.in. Józefa Brody, Leszka Zegzdy i prof. Józefa Kąsia.

Każdy z uczestników rozmowy analizował problem przez pryzmat własnych doświadczeń i zainteresowań. Ojciec Jacek Siepsiak przytoczył szereg biblijnych obrazów, m.in. historie Izajasza, Dawida i Goliata. Zwrócił uwagę na to, że często jest tak, że coś, co jest dla jednych sacrum, dla innych może oznaczać profanum. Może też dochodzić do sakralizacji profanum i profanacji sacrum, w zależności od czasu, miejsca, ludzi.

Ks. prof. Michał Drożdż zauważył, że najogólniej sacrum to jest to co dotyczy człowieka, ale ma wymiar pozaziemski, boski, profanum dotyczy samego człowieka. Większość naszego życia toczy się zatem w przestrzeni profanum. I w tej sferze mogą być rzeczy dobre i może panować zło.

Wszystkim bardzo podobały się bardzo szczere i bezpośrednie wypowiedzi Michała Smetanki, który o sobie skromie mówi: – Ja jestem prostym muzykiem!

Ja mam taki swój sposób na ocenę muzyki, w niej musi być duch, to coś, co trudno nazwać, ale co można poczuć. Kiedy słyszę wartościową muzykę, to mam gęsią skórkę, na ramionach stają setki takich małych antenek – opowiadał obrazowo Michał Smetanka. – I w takiej sytuacji można mówić o sacrum w muzyce.

Antoni Kroh od ponad pół wieku zajmuje się m.in. sztuką ludową Karpat. Temat sacrum i profanum analizował w kontekście przeobrażeń, jakie się dokonują, jeśli chodzi o podejście do postaci Chrystusa Frasobliwego.

Dla mnie Chrystus Frasobliwy to był Pan Bóg, ja z nim rozmawiałem, zwierzałem mu się. Niestety, na przestrzeni kilku dekad pojmowanie Frasobliwego się zmieniło. Dziś jest to pamiątka, bibelot, gadżet, stawiany na komodzie. Rozwinął się cały przemysł, seryjnie produkuje się rzeźby. I tu mamy przykład, jak sacrum zamienia się w profanum. Wiem, że pewnie musiało się tak stać, ale z tego powodu jest mi przykro… – skomentował Antoni Kroh.

Później długo dyskutowano jeszcze o tym, co jest profanacją świętości, a co jest sakralizacją profanum, jak delikatna linia dzieli te pojęcia, gdzie sięgają granice sztuki, których nie powinniśmy przekraczać, czy w ogóle takie istnieją. Rozmawiano też o tym, że dla jednych kicz – to ewidentne profanum, ale dla innych ten sam kicz – to sacrum.

sacrum i profanum V Kongres Kultury Regionów

Po południu w Kamienicy, Starym Sączu, Podegrodziu, Muszynie i Krynicy-Zdroju odbyły się zajęcia warsztatowe:

  • Od świtu do zmierzchu, od narodzin do śmierci – pieśni zwyczajne i obrzędowe (prowadzenie: Monika Dudek).
  • Zjednoczyć ducha i ciało w śpiewie (prowadzenie: Katarzyna Broda-Firla).
  • O gustach się nie dyskutuje, czyli sacrum i profanum w komunikacji promocyjnej i reklamowej – jak  mądrze ocenić, czy reklamujemy się godnie (prowadzenie: dr Klaudia Cymanow- Sosin).
  • „Dotknąć” człowieka: o dobrych słowach i gestach (prowadzenie: dr Katarzyna Drąg).
  • Sacrum zamkniętej przeszłości. Animator kultury wobec artefaktów kultury żydowskiej (prowadzenie: dr Piotr Drąg).
  • Jak grać, by nie sprofanować? Muzyka tradycyjna w sakralnych okolicznościach (prowadzenie: Krzysztof Trebunia-Tutka).
  • Jak śpiewać pełną piersią? – część II, warsztat dwudniowy (prowadzenie: dr hab. Bogumiła Tarasiewicz-Ciesielska).
  • Taniec – nasze wdzięczne medium oswajające (prowadzenie: dr hab. Tomasz Nowak).
  • Prawosławie – wiara i kultura (prowadzenie: Marianna Jara).
  • Cointidentia Opositorum – sacrum i profanum tradycji, muzyce i… człowieku (prowadzenie: dr Michał Smetanka).

Za nami mały jubileusz: piąta edycja Kongresu. Od początku miejscem szczególnym dla jego uczestników jest Perła Południa w Rytrze. Położony w sercu Beskidu Sądeckiego ośrodek na kilka dni staje się domem dla regionalistów. Gospodarze traktują ich ze staropolską gościnnością. Tam też odbywają się spotkania mniej oficjalne, takie m.in. jak inauguracyjna wtorkowa biesiada w „Karczmie nad Potokiem”, zatytułowana „Do świętej Jadwigi pozbieraj jabłka, orzechy i figi” i finałowe posiady w czwartek pt. „Święta Małgorzata zapowiada koniec lata” – grała Kapela Artura Majerczaka.

Tam też zorganizowano uroczyste podsumowanie spotkania. Zaczęło się ono od filmowego bilansu paneli dyskusyjnych w wykonaniu prof. Józefa Kąsia, dr Weroniki Grozdew-Kołacińskiej i dr. Łukasza Gawła. – Trzy dni w sześć minut – skomentowała prowadząca wieczór Małgorzata Broda.

A później był występ grupy rozśpiewanych warsztatowiczów pod batutą Moniki Dudek i cała litania wypowiedzi. Prof. Józef Kąś podsumował nie tylko piąty Kongres, ale – jako uczestnik wszystkich konferencji – także wcześniejsze. Podkreślił, że takiego drugiego wydarzenia nie ma nie tylko w Polsce, ale i Europie. Zaprosił wszystkich nie tylko na szóstą edycją, ale już na jubileuszową… dziesiątą. W podobnym tonie wypowiadał się jeden inicjatorów tego przedsięwzięcia Leszek Zegzda, zwracają jednak uwagę na fakt, że organizacja takiego przedsięwzięcia jest dosyć kosztowna. Podziękowano wszystkim pracownikom MCK SOKÓŁ, a szczególnie: Małgorzacie Brodzie, Monice Kurzei i Markowi Harbaczewskiemu. Wspominano też zasługi długoletnich dyrektorów MCK SOKÓŁ: Antoniego Malczaka i Małgorzaty Kalarus. Józef Broda zaintonował chóralną pieśń: „Plurimos annos, plurimos”, która została odśpiewana na stojąco.

Dyrektor MCK Andrzej Zarych na koniec powiedział tak: – Przez pół dnia myślałem, co mam powiedzieć, ale teraz pojawiło się dwóch takich, którzy rozwalili mi całą koncepcję. Mam żal do profesora Józefa Kąsia. Chciałem podziękować zespołowi SOKOŁA, zabrał mi ten atut. To, że ten Kongres tak wygląda i to, że on się tak wspaniale zapisuje, że tyle lat trwa, to w tym nie ma ani krzty mojej zasługi. To wszyscy wiemy. Chcę to powiedzieć prosto i wyraźnie. Siedziałem przez trzy kongresy po tamtej stronie, jako sądeczanin nie bywałem tutaj w Rytrze, bo szedłem wtedy do domu. Teraz obserwuję go z drugiej strony, ale tylko tak troszkę smakuję z wierzchu ten kremik, bo tak miłe słowa padają, a i na warsztatach rozśpiewaliście mnie dzisiaj. Ja nie będę mówił politycznie, bo nie umiem mówić politycznie. Kultura i region, łączenie sacrum i profanum – szczególnie właśnie to są rzeczy mi bliskie. Pewnie część osób, która tutaj jest, zna mnie z różnej działalności i wie, że ja nigdy nie patrzyłem na to, z której strony ten wiatr tak strasznie wieje. Po prostu trzeba robić swoje. Mam nadzieję – tutaj znowu do Pana Profesora Kąsia się zwracam – że w przyszłym roku powiem: Panie Profesorze, zadanie, odrobiłem!

(PG), fot. Piotr Droździk