Strona główna Twoje miasto

Zapomniana ścieżka hr. Adama Stadnickiego (cz. 2)

Zapomniana ścieżka hr. Adama Stadnickiego

Ścieżka o której piszę służyła w latach 20-tych zeszłego stulecia jako droga administracyjna dla dóbr hr. Adama Stadnickiego. Po niej mógł się też poruszać jego syn Józef ciągnięty przez wóz jednokonny tzw. „sulkę”. W czasie okupacji mogła służyć za drogę dla kurierów, gdyż nie prowadziła doliną Wielkiej Roztoki i Małej Roztoki, lecz grzbietami lub tzw. „garbami”, przez mało znane i ukryte obszary górskie.

Zapomniana ścieżka hr. Adama Stadnickiego (cz. 1)

Majątek ziemski hr. Adama Stadnickiego obejmował po lewej stronie Popradu tzw. Lasy Ryterskie, Rytro i Roztokę Ryterską, Młodów i kończył się na granicy grzbietu Niemcowej. Dalej ciągnął się przez Rogacze do Radziejowej i następnie przez Złomiaste Wierchy w kierunku Wielkiej Przehyby i z powrotem przez Wżdżary do Rytra. Nie obejmował południowych stoków pasma Radziejowej. A więc opisywana przeze mnie ścieżka stanowiła główną arterię tego majątku, którą właściciel starał się utrzymać.

Zaczynając od Rozdroża Mićkowskiego trzeba wybrać właściwą ścieżkę, bo jest ich tam kilka. I tak od Rozdroża mamy od prawej pierwsze zejście w dół do Chatki Popielicy, a potem zejście do Wielkiej Roztoki, następny trawers to jest nasza ścieżka hr. Stadnickiego, nazywane tez przez niektórych „Teodorówka”. Trzecia ścieżka to jest szlak przyrodniczy na skałki i na Jaworzyny. Czwarta droga to jest tzw. stokówka która prowadzi na polanę pod Skałkami od strony wschodniej, a piąta to jest droga, która prowadzi w dół do Małej Roztoki – jest w czym wybierać.

Podążając naszą ścieżką nr 2 idziemy trawersem, który wznosi się łagodnie zachodnią stroną grzbietu Jaworzyn. Po przejściu kilkunastu minut dochodzimy do granicy Rezerwatu Baniska. Możemy to poznać po starych tablicach, które leżą przewrócone, a jedno z drzew ma zieloną opaskę.

Idziemy dalej, a nasza droga przebiega około 50 do 100 metrów od grani Jaworzyn. Miejscami leżą przewrócone drzewa, ale da się je przejść. Zbocze miejscami robi się coraz bardziej strome, lecz nasza ścieżka wrzyna się w to zbocze, raz skręca w lewo, raz skręca w prawo – tak jak pozwala teren. Podziwiamy piękną przyrodę karpacką. Pomiędzy drzewami prześwituje Radziejowa, znajdujemy się tak jakby naprzeciwko niej.

Na wysokości Jaworzyn pokazał się nam wbity w ziemię słup z niewidocznym napisem. To tu niedawno kończyła się granica Rezerwatu Baniska, którego obszar został powiększony aż do grani Radziejowej.

Idąc dalej natrafiamy na powalone drzewa których nikt nie usuwa, ale w niektórych miejscach widać, że kiedyś była robiona pielęgnacja tej części lasu. Posuwamy się w odległości 50 do 100 metrów od grani. Miejscami widać stojące kikuty drzew, las jest bardzo przerzedzony i dzięki temu wdać pomiędzy drzewami Kotlinę Sądecką.

Połom pod Małą Radziejową

Wreszcie droga wznosi się trochę bardziej w górę, obchodzimy niektóre powalone drzewa co powoduje. że idzie się coraz dłużej, a ścieżka jest coraz bardziej zarośnięta, to przez krzaki borówek, to przez paprocie, których jest coraz więcej.

Po około godzinie docieramy do miejsca w którym da się zauważyć rozdroże. Przypominam sobie, że kiedyś było takie rozdroże, idąc w lewo można było dojść do przełęczy Żłobki, a w prawo droga wiodła na polanę Konieczną. Zatem próbujemy iść w lewo, po około stu metrach droga gubi się pomiędzy połamanymi drzewami, ale widać w oddali dużą tablicę, to tablica „Rezerwat Baniska” z wszystkimi ostrzeżeniami dla ewentualnych turystów. Wychodzimy na grań skąd roztacza się widok na Małą Roztokę, polanę Kiczora, a dalej na pasmo Jaworzyny. Z tego miejsca zaczyna się stokówka która dociera do przełęczy Żłobki.

Gąszcz paproci

My wracamy do mało widocznego rozdroża i idziemy dalej na zachód. Po kilkunastu metrach pokazuje się nieduża młaka – jeziorko ze śladami saren i jeleni. Widać dużo suchych połamanych drzew, zdrowych świerków zaś jodeł jest bardzo mało. Widzimy mnóstwo paproci, które osiągają miejscami wysokość pasa i nawet ramion. Poszukiwanie w takich warunkach ścieżki jest niesamowicie utrudnione. Dochodzimy do miejsca, gdzie leży w poprzek ścieżki kilka zwalonych drzew. Wydaje się że nie da się tego przejść. Udało się nam jednak przecisnąć pomiędzy leżącymi drzewami, ale to trochę niebezpieczne – drzewa się ruszają. Dalej jest już lepiej: paprocie ustępują, jeszcze jedno drzewo w poprzek, które przekraczamy i widzimy drzewo z zielonym paskiem. Oznacza to, że Rezerwat Baniska się skończył. Ten odcinek zajął nam 45 minut.

Jesteśmy teraz na wysokości 1160 m n.p.m. a więc około 100 metrów poniżej szczytu Radziejowej. Droga prowadzi stromym zboczem, trawersem przez ładny dorodny las, na północ prześwituje Kotlina Sądecka z Starym Sączem, mostem Św. Kingi, punktowcami na Nawojowskiej, firmą Wiśniowski, oraz dalej kamieniołomami w Kurowie i Klęczanach, aż po górki pod Cieniawą. W pewnym momencie droga skręca łagodnie w prawo, wznosi się lekko a w tym miejscu zaczyna się połom, teren jest już oczyszczony po zwalonych drzewach pozostały tylko miejscami przewrócone pnie.

Jesteśmy pod Małą Radziejową, około 100 m poniżej. Idąc dalej za garbem wchodzimy na dobrze urządzoną ścieżkę szerokości ok 4 do 5 metrów. Kiedy szliśmy tędy w maju leżało mnóstwo małych powalonych drzewek, które utrudniały przejście, a teraz ścieżka, a właściwie droga została wyczyszczona przez leśników. Ścieżka łagodnie schodzi na dół razem z grzbietem, a po prawej pokazuje się szeroka droga stokówka (prowadzi z dołu, z Wielkiej Roztoki) i wiedzie równolegle poniżej do ścieżki, jakieś 20 do 50 metrów. Prowadzi nas aż do Hali Koniecznej.

Po około 45 minutach od granicy Rezerwatu Baniska, na naszej ścieżce jest miejsce, gdzie można przejść w górę na przełęcz Długą, na szlak czerwony. Od strony szlaku czerwonego jest to miejsce najniżej położone między Małą Radziejową a Bukownikami. My idziemy dalej tą „arterią”, po 15 minutach ta dobra droga się kończy. Można zejść w dół na stokówkę i nie męcząc się dojść szeroką drogą do Hali Koniecznej.

My jednak postanowiliśmy iść dalej, bo dawniej ta ścieżka prowadziła pomiędzy granią Bukowników, Złomistych Wierchów, a obecnie wytyczoną stokówką aż do Hali Koniecznej. W terenie udaje się znaleźć odcinki tej ścieżki, ale przedrzeć się przez ten teren jest bardzo trudno, nie ma tam lasu, są krzaki, powalone pniaki, a także młodniki.

Pod Złomiestymi Wierchami

Idzie się trochę na wyczucie, ale pomocne były wcześniej zrobione zdjęcia satelitarne, które robione na wiosnę zaznaczyły pasek śniegu który stanowił naszą ścieżkę.

Po godzinie marszu, za Północnym Złomistym Wierchem dochodzimy do miejsca, gdzie jest trochę wygodniej. Na mapie Beskidu Sądeckiego oznaczono ten odcinek „Teodorówka”. Nagle nasza ścieżka się kończy i widzimy ogrodzoną szkółkę leśną z bramką. Dochodzimy przez zarośla jeżyn do drogi. Jest to droga która prowadzi z Hali Koniecznej do czerwonego szlaku pomiędzy Przehybą a Radziejową. Na grani ładny widok, na południe Pieniny, Podhale i Tatry, w prawo przekaźnik na Przehybie, w lewo Radziejowa z grzbietem Złomistych Wierchów i dalej za doliną Popradu pasmo Jaworzyny, na północ Kotlina Sądecka.

Z tego miejsca można zejść do Wielkiej Roztoki przez Halę Konieczną lub przez opisaną stokówkę, albo przez Żłobki na Mała Roztokę.

Kończąc opis ścieżki hr. Stadnickiego zwanej też „Teodorówką” chciałem zwrócić uwagę na to, że w naszym Beskidzie Sądeckim są piękne miejsca prawdziwej Puszczy Karpackiej – wystarczy przejść się Małą Roztoką lub Wielką Roztoką, żeby zaobserwować piękną przyrodę w pobliżu potoków lub dalej na graniach lub perciach. Jest to nasz skarb, który trzeba chronić.

Koniec ścieżki

Przypominam sobie, że jako młody chłopak w latach 70-tych, niejako przymusowo, wraz ze starszymi, kilkakrotnie przemierzałem tę ścieżkę hr. Stadnickiego, czy to z zakończeniem na Żłobkach, czy to z zakończeniem na Hali Koniecznej, czy to w jedną stronę czy z powrotem, czy na jesień czy na wiosnę. Zawsze przejście przez nią było objęte nutą tajemnicy, bo nie szło się jakimś wytyczonym szlakiem, ale „ścieżką dla wtajemniczonych”. Czasem zabłądziliśmy, czasem przemokliśmy z powodu burzy, ale zawsze można było spotkać zwierzynę. Pamiętam olbrzymiego jelenia spotkanego pod Radziejową, ok. 20 metrów ode mnie, patrzyliśmy na siebie zdziwieni.

Władysław Krygowski w swoim przewodniku z roku 1977 opisywał północne zbocza Radziejowej i Rezerwat Baniska. Nadmieniał, że są tam wspaniałe drzewostany, dziewiczy las, a w kotle wypełnionym rumowiskiem głazów rosną okazy jodeł i świerków liczące ponad 360 lat, o wysokości ok. 54 metry. Gęste lasy pokrywają też południowa stronę zbocza Radziejowej i jest to ulubiona siedziba jeleni i saren, toteż jesienią w okresie rykowisk cała okolica rozbrzmiewa rykiem jeleni. Sam szczyt Radziejowej słynął dawniej z szerokiej dookolnej panoramy, (op. cit. str. 304).

Dziś widok z Radziejowej możliwy będzie tylko z wieży widokowej, która właśnie powstaje. Jednak drzewostan po jej północnej i po południowej stronie został mocno przerzedzony przez działanie przyrody, co widać wędrując w okolicach Radziejowej. Mimo to wycieczki szlakami i ścieżkami przyrodniczymi w tym rejonie dają wiele radości dla turystów i miłośników przyrody.

Widok na Radziejową i na Halę Konieczną z Nowego Sącza jest możliwy codziennie. Możemy te punkty zobaczyć z naszych mieszkań oraz z ulic którymi jeździmy i chodzimy. Widok zachmurzonych lub słonecznych gór pomaga nam ocenić jaka będzie pogoda. Kolor zielonej lub czerwonej buczyny na zboczach pasma Radziejowej, widoki białego śniegu na jej grani, przypominają nam o porach roku.

tekst i zdjęcia Bartłomiej Celewicz
Reklama