Zapomniany ojciec prasy sądeckiej

.
Stanisław Korbel
Stanisław Korbel, kierownik oddziału Ilustrowanego Kuriera Codziennego w Nowym Sączu, przy biurku w gabinecie przy ul. Jagiellońskiej 29. Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Historia Nowego Sącza zna dwóch wybitnych dziennikarzy, którzy do 1939 r. tworzyli prasę. Jeden z nich to Józef Gutowski, nauczyciel, krytyk Barbackiego, programowy patriota i narodowiec. Drugi to Stanisław Körbel, społecznik i adwokat, polski patriota żydowskiego pochodzenia.

Od XIX wieku wśród sądeckich Żydów coraz częściej spotykało się zwolenników asymilacji. Jednak dominującą rolę odgrywali ciągle chasydzi. Körblowie byli rodziną zasymilowaną, która jednak opowiadała się po stronie ortodoksji. Ta ciekawa strategia przyniosła duże zaszczyty Maurycemu Körblowi, adwokatowi, który został członkiem Magistratu i prezesem kahału. Był on przez Gutowskiego atakowany, w swoich gazetach zarzucał mu oszustwa finansowe na niebotyczną skalę.

Maurycy, który współtworzył nowoczesny Nowy Sącz razem z Barbackim, nie przejmował się tymi pomówieniami. Swoje dzieci wychował na patriotów, czego dowodem są polskie imiona, jakie im nadał. Jeden z nich Stanisława Körbel urodził się 19 kwietnia 1901 r. w Nowym Sączu przy ul. Szwedzkiej 5, w rodzinnym domu. Naukę w I i II Gimnazjum uwieńczył maturą w 1922 r. „w pierwszej budzie”. W szkole średniej wykazywał talenty humanistyczne. Podobną drogą podążał jego brat Mieczysław, który jednak miał ścisły umysł.

Stanisław ukończył Wydział Prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego, idąc w ślady ojca Maurycego. Po powrocie do rodzinnego miasta prowadził z ojcem kancelarię przy Szwedzkiej, a potem ją całkowicie przejął. We Włodzimierzu Wołyńskim ukończył Szkołę Podchorążych Rezerwy Artylerii. Od 1925 r. służył w Wojsku Polskim, stacjonując w Jarosławiu, w 24 pułku artylerii lekkiej. W tym samym czasie został mianowany podporucznikiem.

Ćwiczenia polowe Oddziału Związku Strzeleckiego w Krynicy. Fotografia grupowa członków oddziału Związku Strzeleckiego w Krynicy. W środku komendant obwodu Kapuściński, prezes oddziału krynickiego Różankowski, kierownik oddziału nowosądeckiego IKC Stanisław Korbel (oznaczony na zdjęciu „3.”). Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Po zakończonej służbie wojskowej, Stanisław wrócił do rodzinnej kamienicy, gdzie nadal prowadził kancelarię adwokacką. Jego brat Mieczysław był popularnym laryngologiem i uchodził za jednego z lepszych lekarzy w mieście. Ich ojciec, Maurycy, zmarł w 1932 r.

W latach 30. Stanisław zaangażował się w działalność Towarzystwa Wioślarskiego w Nowym Sączu, a przed wybuchem wojny był członkiem jego zarządu. Aktywnie pomagał w budowie pawilonu na kajaki i łódki, reprezentował TW w czasie oficjalnych zawodów, m.in. Mistrzostw Europy. Doskonale pamięta go Władysław Żaroffe, którego ojciec Walerian, zakładał TW. „Był wysokim mężczyzną, to była figura!” – wspomina Pan Władysław, jeden z nielicznych, którzy go tak doskonale pamiętają.

Od 1927 r. Stanisław Körbel pełnił funkcję redaktora naczelnego popularnego „Kuriera Podhalańskiego”, którego redakcja mieściła się w jego rodzinnej kamienicy. Pismo docierało do całej południowej Małopolski, trzymało wysoki poziom. Można było w nim znaleźć artykuły historyczne, polityczne, ale przede wszystkim aktualności. W przeciwieństwie do ukazujących się na początku XX w. „Mieszczanina” i „Sądeczanina”, gazeta używała kulturalnego języka, pełnego szacunku.

Kurier powstał po przewrocie majowym (1926 r.) i był nastawiony wybitnie prosanacyjnie. Redakcja – zapewne ze względu na Körbla – była często oskarżana o sympatie syjonistyczne. W 1929 r. pismo przestało się ukazywać, a jego czytelników przejął „Głos Podhala”. W tym czasie Stanisław został kierownikiem oddziału administracyjno – redakcyjnego krakowskiego „Ilustrowanego Kuriera Codziennego”, z siedzibą przy ul. Jagiellońskiej 29. Należał do najwybitniejszych sądeckich dziennikarzy.

Nowy Sącz zapamiętał go także z innych, bardziej spektakularnych wydarzeń. Körbel zasłynął ze spektakularnej akcji ratunkowej, kiedy rzucił się w nurty Dunajca, ratując tonącą kobietę. Jako społecznik angażował się w opiekę nad weteranami z okresu I wojny światowej.

Witryna siedziby nowosądeckiego oddziału IKC, ul. Jagiellońska 29, lata 30. Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Wybuch II wojny światowej nie nastrajał nikogo optymizmem, tym bardziej Żydów sądeckich. Wielu z nich zostało mobilizowanych do wojska we wrześniu 1939 r. W ten sposób Stanisław trafił do Jarosławia. 17 września, w pierwszym dniu natarcia Armii Czerwonej, dostał się do sowieckiej niewoli w okolicach Tarnopola, a następnie do obozu w Starobielsku. Podzielił los wielu współwięźniów i wiosną 1940 r. został brutalnie zamordowany przez NKWD w Charkowie.

Jego brat Mieczysław miał iść jako pierwszy w pochodzie śmierci, 23 sierpnia 1942 r., wyprowadzając sądeckich Żydów na dworzec kolejowy. Następnie, tak jak pozostała część rodziny, został zagazowany w Obozie Zagłady w Bełżcu.

Kamienica z kremowo-beżową fasadą to Szwedzka 5. Stan z 2013 roku. Fot. Google Street View

Stanisława upamiętnia tablica katyńska w kościele św. Kazimierza, nieliczni wiedzą gdzie znajduje się słynna „Körblówka” czyli kamienica przy Szwedzkiej 5. W bibliotekach i archiwach pozostały gazety wydawane w tym budynku.

Łukasz Połomski

Więcej o Körblu można dowiedzieć się na wystawie „Ocalone z pożogi” w Domu Historii (ul. Pijarska 21). W muzeum został odtworzony jego gabinet, z czasów kiedy pracował w IKC – u.
Ekspozycję można zwiedzać do końca czerwca, w soboty od 13 do 17. Grupy zorganizowane, lub chętni mogą się umawiać telefonicznie: 696 397 397, 603 062 247 lub 660 548 844.

O wystawie przeczytasz też w tekście Ocalone z pożogi – książki, które przetrwały Zagładę