Strona główna Wczoraj i dziś

Życie codzienne w czasie okupacji niemieckiej cz. 3

Ulica Jagiellońska w czasach II wojny. Zdjęcie z wystawy „Codzienność pod okupacją Nowy Sącz 1939 – 1945”

Odwiedzając wystawę „Codzienność pod okupacją Nowy Sącz 1939 – 1945” w Domu Historii można przejść się… ulicą Jagiellońską. Zapytacie co w tym niezwykłego? Akcja tego spaceru dzieje się w okresie II wojny światowej. Zaczynamy przy Rathaus na Adolf Hitler Platz.

Imię nazistowskiego dyktatora nosił sądecki Rynek w latach 1939-1945. Potem był Plac Stalina, ale to już powojenna historia…

6 września 1939 r. Niemcy zlikwidowali samorząd miejski, a na czele miasta stanął prawnik z Wiednia, kpt. Behrens. Czasowo powierzono obowiązku burmistrza Romanowi Sichrawie, przedwojennemu włodarzowi miasta, który teraz organizował Zarząd Miasta. 9 września powstał Komisaryczny Zarząd Miasta. Wtedy to, w grudniu 1939 r., Sichrawa 10 razy wpisał na listę straceńców własne nazwisko, przechodząc do historii miasta. Według relacji Zofii Rysiówny, nowy Komisarz Miasta, dr Hein z uznaniem patrzył na ten heroiczny czyn. Potem nastąpili kolejni nazistowscy Komisarze, którzy odpowiadali za represje wobec mieszkańców naszego miasta.

Z Ratuszem związana jest także historia Stefana Mazura i Berty Koermann. Stefan, jako pracownik zegarmistrza Dobrzańskiego, codziennie z ulicy Jagiellońskiej udawał się na wieżę ratuszową, aby nakręcić mechanizm zegarowy. Postanowił, że w tym miejscu, ponad biurkami najważniejszych Niemców w mieście, ukryje swoją żydowska sympatię – Bertę. Jak się okazało, dziewczyna leżała tam niemal nieruchomo przez kilka tygodni, a po wojnie ta historia znalazła finał na ślubnym kobiercu. Jednak do końca życia Berta nie chciała mieć w domu tykającego zegara, bowiem przypomniał jej o zagładzie całej swojej rodziny w getcie i w komorach gazowych Bełżca…

Nowy Sącz pod okupacją niemiecką
Nowosądecki ratusz z hitlerowską flagą na wieży. Jedno ze zdjęć wystawy „Codzienność pod okupacją Nowy Sącz 1939 – 1945”

Idąc dalej naszą wystawą, przenosimy się na ul. Jagiellońską. Wisi na niej pełno obwieszczeń wydawanych przez nazistów – począwszy od odśnieżania chodników po zakaz fotografowania. W czasie okupacji zmieniono nazwę ulicy na Hauptsrasse. Niemcy nie mogli znieść, że główna ulica w mieście nosi imię dynastii, która pogrążyła Krzyżaków. Nakazali także zniszczyć postument Jagiełły na rogu z ulicą Szwedzką – był dla nich prawdziwą solą w oku. Ocalono go, dzięki zapobiegliwości Eugeniusza Aleksandra, który kierował mieszczącą się w tym budynku niemiecką instytucją banku niemieckiego. Aleksander – mimo, iż wywodził się z rodziny osadników niemieckich – nakazał pociąć pomnik na mniejsze kawałki i wmurować w piwnicę – dzięki temu po wojnie postać Władysława Jagiełły mogła wrócić na swoje miejsce.

Ogłoszenia z okupacyjnego Nowego Sącza. Fragment wystawy w Domu Historii

W tym czasie ulicą Jagiellońską maszerowali żołnierze niemieccy. Ulicą Jagiellońską maszerują odziały wermachtu, rozlega się charakterystyczny stukot ciężko podkutych butów i niezmienna piosenka „Auf der heide” – wspominał Jan Krokowski główną ulicę miasta w czasie okupacji hitlerowskiej. Tędy manifestacyjnie przechodził także pogrzeb sądeckich volksdeutschów, którzy zostali zastrzeleni przez Polaków na początku wojny. Hitlerowcy po wejściu do miasta postanowili pochować ich z najwyższymi honorami.

Cmentarz ewangelicki w Nowym Sączu, listopad 1939 r. Demonstracyjny pogrzeb volksdeutschów – dywersantów, aresztowanych przez polski kontrwywiad pod koniec sierpnia 1939 i rozstrzelanych 8 września 1939 pod Baranowem Sandomierskim. Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Z ulicy zniknęły sklepy żydowskie, zaś wszystkie szyldy były w języku polskim i niemieckim. Oglądając eksponaty w gablotach można zobaczyć oryginalne szyldy sklepowe, a nawet cennik produktów spożywczych…. Całość uzupełnia wiele zdjęć z różnych archiwów polskich, izraelskich, a także kolekcji prywatnych. Za każdym z tych zdjęć stoi niezwykła historia.

Ulica Główna nadal była ekskluzywnym miejskim salonem. Nie mogli po niej chodzić Żydzi, którzy między gettami poruszali się ulicami Lwowską-Wałową i Szwedzką-Pijarską. Wojny w mieście miało nie być widać. Mieszkańcy Jagiellońskiej nie byli jednak ludźmi pokornymi nowej władzy…

Pod numerem 4 mieszkała rodzina Pennarów. Władysław Pennar (1910 – 1988) przeżył pobyt w kilku obozach koncentracyjnych. W czasie wojny ważną rolę odegrał jednak Stanisław (ur. 1907 r.), który w czasie okupacji prowadził pod tym adresem zakład fotograficzny „Fotosport”. Jego wspólnikiem był Władysław Kudlik. Atelier stało się miejscem spotkań konspiracji sądeckiego podziemia – była to zakamuflowana komórka wywiadu. Z racji prowadzonej działalności, komórka zajmowała się fotografowaniem obiektów strategicznych, a także egzekucjami. W październiku ktoś wsypał cały zakład i jego współpracowników. Aresztowano wówczas m.in. Emila Hyżego, Kudlika i Stanisława Pennara. Hyży i Kudlik zostali rozstrzelani 11 listopada 1943 r. w Młodowie, a Pennar zginął rozstrzelany w Kłodnem koło Męciny, 12 stycznia 1944 r.

Łukasz Połomski
Wystawa „Codzienność pod okupacją Nowy Sącz 1939 – 1945” w Domu Historii (ul. Pijarska 21) jest nadal czynna. Można ją zwiedzać od wtorku do czwartku (g. 10.00-15.00) i w soboty (g. 10.00-14.00).

Wcześniejsze odcinki mini-cyklu „Życie codzienne w czasie okupacji niemieckiej”: [część 1] [część 2]

Sącz pod okupacją

Reklama