Strona główna Twoje miasto

Sokrates w Nowym Sączu czyta „Genetyczną loterię” Kathryn Harden

CZĘŚĆ SIEDEMDZIESIĄTA ÓSMA

Zakręciła mnie współczesna socjologia zupełnie. Tak sobie myślę na tej socjologicznej kanwie: czy ludzie są równi? Czy mieszkańcy Nowego Sącza są sobie równi? Na gruncie prawa są równi. Ale mnie chodzi o inną równość. Taką generyczną, a nawet biologiczną. Ona prowadzi do równości społecznej. Te sprawy są ze sobą związane.

To ważna sprawa także dla obywateli Nowego Sącza. Gdy pewne kwestie równościowe ustalimy, to możemy przejść do kolejnych etapów społecznej petryfikacji w naszym mieście.

Reklama

Pamiętamy równościową koncepcje tabula rasa? Tak twierdził Arystoteles w księdze O duszy. Rodzimy się jako „niezapisana karta”. Tomasz z Akwinu zgodził się z Arystotelesem, czyli Ksiądz Proboszcz także zgodzi się z tą koncepcją. To nawet zabawne, ponieważ to ważne założenie dla oświeceniowców. Im z Kościołem i Tomaszem z Akwinu nie było po drodze. Nawet i obecnie obserwujemy kolejne edycje tego sporu.

John Locke twierdził, że człowiek w momencie narodzin jest „pustą kartką”, gotową na doświadczenie i edukację. Temu sprzeciwiali się Kartezjusz i natywiści, ale i Platon i Kant. Oni twierdzili, że człowiek posiada wrodzone uposażenie mentalne. A ja sobie teraz myślę: co z uposażeniem genetycznym? Co z DNA? Ale i Kartezjusz zmieniłby założenia, gdyby go skonfrontować z genetyką behawioralną.

Wymienieni ludzie, tytani myśli ludzkiej nie znali jeszcze wyników badań genetycznych. Ciekawe, czy nadal byliby tacy „mądrzy”, gdyby poznali osiągnięcia współczesnej genetyki. Dlatego współczesna socjologia korzysta z niej często.

Tak sobie chodziłem wzdłuż Jagiellońskiej i rozmyślałem nad problematem tabula rasa. Udałem się do biblioteki i aż trudno uwierzyć, co tam leżało na parapecie. The Genetic Lottery. Kathryn Paige Harden. Pełny tytuł: Genetyczna loteria. Dlaczego DNA jest ważny dla równości społecznej?

Będziemy mieć zatem niesamowite połączenie genetyki i socjologii. Tego nam trzeba w Nowym Sączu, aby pogłębiać i równocześnie kwerendować różne dziedziny wiedzy. To doprowadzi nas do mądrości. A tej nam potrzeba!

Cóż za wyczucie mają w naszej bibliotece publicznej? Telepatycznie ustawiają, antycypują treść przemyśleń swoich czytelników jeszcze przed pożyczeniem książki. Taka telepatyczna imersja. Za tym wszystkim stoi Pan Prezydent i Ksiądz Proboszcz. To ustaliliśmy już ostatnio. Ale, aby aż tak precyzyjnie dobrać książkę do czytania…

Autorka to młoda dziewczyna, urodzona w 1989. 35 lat, to co to jest za wiek? Gdy ja pomyślę o swoim wieku… Ona jest już cenioną profesorką. Ale już w takim młodym wieku mocno szarżuje na polu genetyki behawioralnej, socjologii i psychologii społecznej. Ona może stać się inspiracją dla sądeckich, młodych naukowców z naszych uczelni. Niech się oni nie boją odważnie myśleć i pisać o tym.

Od razu przypomniał mi się Maciek. On za genetykę zabrał się ostro w pierwszej klasie liceum. Czytał ojca „genetyki zachowania” czyli Francisa Galtona. Często go cytował na lekcjach religii. Siostra Izydora w tych chwilach wygłaszała komunały o nieśmiertelnej i unikalnej duszy ludzkiej. A Maciek ciągnął o wpływie genów na zachowania ludzi i zwierząt. Jakże on nam wtedy imponował. Ale i Siostra Izydora bardzo zgrabnie fechtowała tą duszą.

Gdzie trzeba czytać Genetyczną loterię?

To oczywiste, że pod budynkiem wydziału lekarskiego naszej sądeckiej uczelni. Tam jest genetyczny … nastrój. Harden pisze bez ogródek: życie w oczywisty sposób jest niesprawiedliwe. I kiedy mówimy o tym, że ludzie zostali stworzeni równymi to bałamucimy. Ale mnie nie przeszkadza, że Pan Prezydent i Ksiądz Proboszcz zostali genetycznie wywyższeni.

Statystycznie, jednego człowieka od drugiego różni jeden promil DNA (sic.) To jest jednak promil kluczowy – krytyczny. Harden pisze, że to jest losowe. Idzie jej o losowy DNA. On nie jest deterministyczny, a probabilistyczny. Aby to zrozumieć, musimy trochę zagłębić się w statystykę. Ta zakłada zaś rozkłady. Przepraszam, ale musimy zaangażować tutaj statystykę. Niech sądeccy humaniści nie przerywają w tym miejscu czytania.

Najsłynniejszym rozkładem jest ten „dzwonowy”, czyli rozkład Gaussa. Zwany dość prozaicznie – rozkładem normalnym. Każda z ludzkich cech poddaje się temu rozkładowi. Znajduje się w różnych miejscach rozkładu normalnego. Większość jest na środku. Skrajności są po bokach „dzwonu”.

Weźmy taką inteligencję.

Ona poddaje się rozkładowi normalnemu również. Po lewej stronie znajdują się najmniej inteligentni, po prawej stronie są ludzie wybitnie inteligentni. Na środku jest większość. Czyli przeciętny Sądeczanin jest na środku tego wykresu. Gdzie znajduje się Ksiądz Proboszcz i Pan Prezydent, to już jest wiadomo, „jadą” ostro na prawo.

To ciekawe, że ludzie inteligentni mają dość surową opinię na temat mniej inteligentnych. 10% populacji najinteligentniejszych ludzi uważa, że reszta, czyli 90% to głupcy. A 1% najinteligentniejszych uważa, że reszta 99% ludzkości to beznadziejni głupcy. (Tak nie uważają Pan Prezydent i Ksiądz Proboszcz, oni szanują każdego człowieka, sądeczanina.) Ale, czy inteligencja jest kluczowa? Owszem, ludzie chcą być uważani za inteligentnych. To bardzo pożądana cecha.

Ostatnio pisaliśmy o ciągu: dane, informacje, wiedza, mądrość. I właśnie teraz trzeba zadać pytanie: jak się ma inteligencja do mądrości? Dlaczego ludzie chcą być bardziej inteligentni niż mądrzy? To bardzo … nieinteligentne. Wszak wysoka inteligencja nie musi oznaczać mądrości. Harden zadaje pytanie wprost: dlaczego wyższy IQ ma być lepszy? Właśnie!

Czym jest zatem mądrość?

Zaryzykujmy. To doświadczenie (życiowe). To wiedza. To empatia i doświadczenie społeczne, a nawet wrażliwość społeczna. To tworzy przestrzeń dla kreatywnego wykorzystywania posiadanej wiedzy przez mądrych ludzi. Można poznać ludzi mądrych, którzy nie są wcale inteligentni. No i spotyka się inteligentnych matołów, arogantów, a nawet szaleńców. Jest wiele na to w historii przykładów.

No i co Harden pisze o genetycznych transferach dotyczących samej inteligencji? Podobno inteligencję dziedziczymy w 50%. Całkiem dużo. Ale w ramach najbliższych krewnych: rodziców, dzieci, rodzeństwa różnice w inteligencji to 13 punktów IQ, przy 17 punktach IQ dla zupełnie przypadkowo analizowanych osobnikach populacji ludzkiej.

Idąc tym tropem Harden podaje, że zdolności edukacyjne dzieci i rodziców są w 60% skorelowane. Osobowość już mniej, bo w 40% jest uzależniona genetycznie. Wiemy czym jest osobowość? No pewnie, że wszyscy wiedzą. Ale dodać należy, że to pewien schemat zachowań danego człowieka. Można przewidzieć, jak zachowa się w danej sytuacji. To wynika z cech psychicznych.

Osobowość dzieli się na różne typy.

Zostawmy to, tych sangwiników, ekstrawertyków, itd. Generalnie jednak psychologia wyróżnia 5 zmiennych osobowościowych. 1. Otwartość na doświadczenia. 2. Sumienność. 3. Ugodowość. 4. Neurotyczność. 5. Ekstrawersja.

Można ustalić, w jakim miejscu suwaka każdy z nas znajduje się. Warto być otwartym na doświadczenia. Warto być sumiennym. Nie należy być zbyt bardzo ugodowym jednak, ponieważ zostaje się zdominowanym, mężowie zostają „pantoflarzami”. Z neurotycznością także nie należy przesadzić, najlepiej ją wygaszać. A ekstrawersja? Jeśli jej za dużo, to jest chaos i gwiazdorzenie.

Gdy rzucimy na te 5 suwaków Pana Prezydenta i Księdza Proboszcza, to wyjdą nam pożądane wzorce. Obaj są otwarci na doświadczenia, ale ogranicza ich oświecony konserwatyzm. Sumienni są po równo w znacznym natężeniu. Są także ugodowi, ale z lewarem asertywności. Jest twarda ręka, która jednak często wręcza cukierek. Neurotyczności nie ma w ogóle, co najwyżej przy ukoszeniach komarów. Ekstrawersja, gdy konieczna jest przy wygłaszaniu przemówień i kazań.

Z rozkładem normalnym cech jest bardzo ciekawie, gdy przeanalizujemy zdrowie psychiczne. Mało ludzi jest zupełnie normalnych, oni są po prawej stronie „dzwonu”. Najwięcej statystycznie jest osób z pewnymi defektami psychicznymi i neurologicznymi. A wydawać by się mogło, że najwięcej jest ludzi normalnych? Nie jest. Po lewej stronie wykresu Gaussa są ludzie z problemami psychicznymi. Jest ich podobna ilość co „normalnych” po prawej stronie wykresu Gaussa.

Teraz jak wykres „psychiczny” nałożymy na ten z inteligencją, to co nam wychodzi?

Wśród normalnych jest tyle samo inteligentnych, co wśród upośledzonych psychicznie po lewej stronie wykresu. Czyli może być niezwykle inteligentny świrus. Wiadomo, na której stronie wykresu rezydują Pan Prezydent i Ksiądz Proboszcz. To normalność wzmocniona piekielną inteligencją.

Teraz przypominamy sobie Homansa i jego socjologię behawioralną. To mocno rymuje się z enuncjacjami genetycznymi Harden. Ona także zauważa dość ważną sprawę, że fakt losowego DNA ma związek z równością społeczną. Ale właśnie ten fakt jest niewygodny, ponieważ część opinii publicznej kojarzy to z rasizmem.

Jeżeli chcemy poprawiać kondycje społeczną także na Sądecczyźnie, to musimy się pogodzić z faktami naukowymi. To na ich podstawie możemy projektować reformy społeczne dotyczące równouprawnienia i sprawiedliwości społecznej. Na szczęście Pan Prezydent wie to doskonale i implementuje w sądeckiej przestrzeni społecznej.

Nierówności ekonomiczne możemy regulować polityką fiskalną i odpowiednią redystrybucją. Ważna jest także jakość usług publicznych. Większa równość łagodzi konflikty, zmniejsza społeczne animozje, niechęci, a nawet agresje. Można łatwo przekonać się obserwując bogatą Skandynawię i bogate USA.

Ludzie nie lubią dużego rozwarstwienia.

Ewolucja człowieka to jakieś ponad 300 tysięcy lat. Ludzie bardzo długo żyli w prostych, nomadycznych społecznościach łowiecko-zbierackich. One liczyły około 50 osób. Życie w skomplikowanych systemach społecznych, to krótki okres w dziejach ludzkości. Wielkie metropolie to już zupełnie skomplikowana sprawa. Doceńmy także, że Nowy Sącz nie jest taki duży i idzie to społecznie „ogarnąć”. No i Pan Prezydent…

Warto zająć się na koniec kwestiami edukacyjnymi. To już cięższa sprawa. W 60% skorelowane jest dziedziczenie i DNA i wpływ na osiągnięcia edukacyjne dzieci. To potwierdza się w wynikach osiąganych przez dzieci ze szkół prywatnych. Tam dzieci wysyłają lepiej wykształceni.

Ze szkołami państwowymi i gminnymi jest gorzej. One funkcjonują w pruskim modelu. W jego ramach każde dziecko otrzymuje ten sam zestaw wiedzy, regulowany podstawami programowymi. Nie ma żadnego znaczenia potencjał genetyczny. Łatwo można zrobić eksperyment myślowy i zastanowić się: co dzieje się z organizmami (uczniami) bytującymi w tych samych warunkach? Uwidaczniają się właśnie różnice genetyczne. Tak szkoły promują nierówności.

Jaki z tego wniosek? Edukacja powszechna jest do bani! Zamiast niwelować nierówności, to je zwiększa. Niestety, taką edukację mamy także w Nowym Sączu. Dlaczego to właśnie edukacja najwolniej wykorzystuje osiągnięcia badań genetycznych? Pod latarnią najciemniej? No i kształcimy uczniów jak w XIX wieku, prosto do pruskich fabryk i wojska.

A co by się stało, gdyby tak Pan Prezydent dokonał wyłomu w Nowym Sączu?

Wiem, że za programy szkolne nie odpowiada gmina. Ale Pan Prezydent to przemyślny człek. Pojechałby do Warszawy i namówił kogo trzeba do – drugiego eksperymentu sądeckiego.

W jego ramach należałoby postawić przed edukacją sądecką inne cele. Pierwszy, to wyszukiwanie diamentów, które w przyszłości umożliwią znaczny postęp rozwoju Nowego Sącza. Ba, postęp cywilizacji. Drugie zadanie dla sądeckiej edukacji to: pomoc najmniej zdolnym, tym z lewej strony wykresu Gaussa. No i trzeci cel to: wyuczenie większości, jak sobie radzić w życiu, co robić zawodowo i nauczyć tych funkcji zawodowych.

Jest i inny ciekawy przykład wpływu unikalnego DNA na życie i edukowanie się jednostek. To pokazuje internet. Jedni poprzez internet lepiej się samodoskonalą i uczą pożytecznego. Inni zaś zasilają rzesze zwolenników teorii spiskowych. Jest i pewne pocieszenie. Skoro głupcami jest większość, to są oni po różnych polach sceny politycznej i wyborczej. Co do proporcji, to już zamilknę.

Kolejna ważna sprawa, która powinna być nauczana w szkołach, to umiejętność kooperacji – pracy grupowej.

To tworzy depozyt kapitału i zaufania społecznego. Trzeba odejść od prymatu ocen, punktów i wyłącznie indywidualnych mierników sukcesu. Umiejętność współpracy staje się podstawą synergii. Uczenie współpracy od wczesnych lat szkolnych tworzyłoby inne zorientowanie, inny azymut sukcesu.

Tak zafunkcjonowałoby w nowym paradygmacie genetyczno-społecznym paradygmacie nasze „nowosądeckie mrowisko”. Każdy czułby się potrzebny. No i wyhodowalibyśmy sobie nową elitę, przywódców naszego mrowiska. Pan Prezydent wiecznie żył nie będzie! A i Ksiądz Proboszcz nie ma w tym względzie szczególnego układu w niebiesiech.

Zaskakująco, prawdziwa równościowa edukacja wymaga indywidualnego podejścia. Nie jednego worka! Indywidualna edukacja i nauczenie dzieci, że uczenie może dawać – przyjemność. Tak, to bardzo ważne. Sądecka młodzież ucząca się nie w kieracie edukacyjnym, a dla czystej przyjemności.

Koktajl genetyczny odpowiedzialny za wyniki w szkolonej nauce jest ścisłe związany z późniejszymi zarobkami. A jak pisze Harden, ludzie bogatsi dłużej żyją, nawet o 15 lat od biednych w Afryce. Pomyślmy tylko, że średnia długość życia w Nowym Sączu mogłaby mieć i 100 lat! A wtedy Polacy i Europejczycy gremialnie migrowaliby do Nowego Sącza.

Po co?

Kto nie chciałby pożyć dłużej? Takim edukacyjnym manewrem zapobieglibyśmy „wyludnianiu się” Nowego Sącza, nad czym ostatnio radni tak załamywali ręce. Nie bójmy się odważnych decyzji!

Jest zatem optymistyczna wizja rozwoju Nowego Sącza, ja wracam na płytę rynku głównego. Przypatrywać się będę uważnie statystycznemu Sądeczaninowi. Może uda mi się dostrzec w przeciętności coś – niezwykłego.

PS

Czytajmy mądre książki.

Przy czytaniu można posłuchać muzyki dwóch czystych, genetycznych geniuszy: kompozytora – Bacha Jana Sebastiana i piekielnie uzdolnionego wirtuoza – Glenna Goulda. Nagranie Wariacji Goldbergowskich z 1955. Podwójny majstersztyk! Kompozycja i wykonanie.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj