CZĘŚĆ SZEŚĆDZIESIĄTA SZÓSTA
Czy powinniśmy unicestwić definitywnie niefortunną miłość, tą wypchaną żółtą watą złudzeń?
Tutaj chodzi o nasze sądeckie sprawy. Miłość romantyczna jest przereklamowana. Pokazują ją ciągle w kinie. Ale ona ma także wymiar praktyczny społecznie. Powoduje bowiem prokreację. W tym kontekście miłość romantyczna jest weberowskim działaniem społecznym.
Trzeba nam patrzeć szerzej na wiele spraw. Nie przeganiajmy zatem par zakochanych z ławek w parku. Chodzi wszak o zastępowalność i sztafetę pokoleń! A Nowy Sącz nam się wyludnia. Romantyczne zakochiwanie się jest zatem czynem społecznie konstruktywnym i uzasadnionym. Ale trzeba nam dostrzec również kilka zagrożeń.
Przyjrzyjmy się takim postawom jak Wokulskiego. Czy on nie wydaje się zwyczajnie śmieszny z tymi swoimi umizgami, małymi intrygami, tym nadskakiwaniem? I to do kogo? To jest wprost żenujące. No ale gdy przyjrzymy się mickiewiczowskiemu Gustawowi. To dobrze, że porzuca egzaltowaną, a poprzez to naiwną miłość romantyczną. No ale Gustaw wpada z deszczu pod rynnę w inną przesadę – patriotycznej tromtadracji. To dobrze, że ona ma wymiar społeczny, ale jest niedosyt.
No ale na kanwie europejskiej wykreowano, Johann Wolfgang von Goethe wykreował, werteryzm. Przecież te „cierpienia Wertera” są społecznie szkodliwe. To chyba najbardziej emblematyczny przykład pogubienia i destrukcji społecznej. To także przykład działania afektywnego w pełnym zakresie. Weber nazywał te zachowania irracjonalnymi. Ten cały Romantyzm był właśnie taki. I pomyśleć, że on wyparł Oświecenie. To dobrze, że te romantyczne uniesienia zastąpił społecznie użyteczny Pozytywizm.
Co do miłości romantycznej jako działania społecznego, to trzeba dostrzec także dekadencką postawę Humphrey Bogarta w filmie Casablanca. Może ten dekadentyzm był cokolwiek manieryczny, ale ostatecznie Bogart wyzbył się miłosnej naiwności. Może miała na to wpływ sama Ingrid Bergman, trochę w typie czekolady mlecznej. Trzeba także podkreślić, że filmowe pijaństwo Bogarta jest społecznie szkodliwe. Na to warto zwrócić uwagę Sądeczanom. Sam także postanowiłem ograniczyć spożycie.
Można także analizować inne postawy uniesień miłosnych w kontekście społecznego konstruktywizmu. Wiem, że mogę podpaść Panu Prezydentowi, ale jemu miły dramat muzyczny Tristan und Isolde Ryszarda Wagnera wpisuje się w ten niedobry nurt gloryfikowania niekonstruktywnych postaw miłosnych. Umieranie Izoldy z miłości jest także jakieś nierealne. Proszę nie sądzić jednak, że preferuję realistyczne palnięcie sobie w łeb „młodego Wertera”.
Czy w sądeckich szkołach wskazuje się na defekty postaw miłosnych? Sądeccy maturzyści, nie bójcie się pisać odważnie. Ale nie powołujcie się w wypracowaniach na mnie. To może mi zaszkodzić. Boję się losu Jagny, którą podjudzona tłuszcza wiejska wywiozła haniebnie na… Sami wiecie jak potraktowano niespołecznie Jagnę. A ona była przecież w wieku multiplikatywnie rozrodczym. A polskie wsie wyludniają się.
No i właśnie, czy nas w Nowym Sączu stać na marnotrawstwo wybitnych genów? Mam tutaj na myśli Księdza Proboszcza. Przecież takie chromosomy nie mogą zostać zatracone poprzez obskurancki celibat. Minęło 800 lat od piątego soboru laterańskiego. Czas tę sprawę zmienić. A nawet gdyby zamienić celibat na wielożeństwo? Oczywiście, w uzasadnionych genetycznie przypadkach. Jakże wspaniale byłoby słyszeć radosny śmiech dzieci na sądeckich plebaniach.
Idę już do biblioteki. Oddam Maxa Webera i już wiem czego się należy spodziewać. Będzie zapewne znowu socjologia klasyczna. Tylko co teraz zaproponuje biblioteka? Jestem w zasadzie pewny… Zasady filozofii prawa. Georg Wilhelm Friedrich Hegel. Tak, kiedyś czytaliśmy Fenomenologie ducha. Tę pozycje pożyczył nam Pan Prezydent. Jakże on nam wtedy zaimponował swoim rozmachem czytelniczym.
To ważne, ponieważ w Fenomenologii jest opisany Duch Obiektywny. To on właśnie tworzy prawo, ale i nauki społeczne – socjologię. Tę nazwę użył dopiero August Comte, ale prawdziwym ojcem socjologii jest Hegel.
Ja pamiętam Maćka w liceum, jak nie przychodził do szkoły przez miesiąc. Policja, wtedy jeszcze milicja, szukała Maćka ze względu na „obowiązek szkolny”. On przyszedł pewnego dnia do szkoły z usprawiedliwieniem napisanym przez ojca. Tam stało, że nie chodził do szkoły, ponieważ: czytał Hegla: Fenomenologie ducha i Zasady filozofii prawa. Szkoła przyjęła usprawiedliwienie. Takie kiedyś były szkoły…
Idę czytać w stare miejsce. Na wały przy powstającym stadionie przy ulicy Kilińskiego. Proces budowania nastraja dobrze, zwłaszcza gdy czyta się Hegla. Gdy widzimy zatem kogoś czytającego książkę na sądeckiej budowie, to powinniśmy wiedzieć, ze czyta Georga Friedricha Hegla. Nie przeganiajmy go pochopnie z budowy.
No to jedziemy z czytaniem. Są 3 rodzaje Ducha. Duch subiektywny. Duch obiektywny. Duch absolutny. Ten subiektywny to dzisiejsza psychologia. Duch obiektywny to socjologia. Duch absolutny to sfera kultury. Hegel podawał: sztukę, religię i filozofię. W tym miejscu Ksiądz Proboszcz potakuje protekcjonalnie głową.
Nas interesuje Duch obiektywny. W ramach jego działania jest zmiana społeczna. Hegel przedstawia swoją teorię. Duch rozwija się. Wyraża się poprzez stwarzanie różnych instytucji społecznych. Duch wyraża własną naturę, która jest wolnością. To zasadnicza sprawa. Fazy rozwoju społecznego, to inne rozumienie wolności, kolejne stadia jej objawiania się w rzeczywistości społecznej.
Pierwsza fazę nazwał Hegel orientalną. To cywilizacje starożytne wschodu: Indie, Chiny, Egipt To despotyzm. Jedynie wolnym jest cesarz. Reszta jest zniewolona. Wyższą forma rozwoju społecznego jest wedle Hegla epoka grecko-rzymska. Tutaj niektórzy ludzie są wolni. Jest znacznie więcej ludzi wolnych niż w starożytnych despotiach. Trzecia epoka jest germańsko-chrześcijańska. Tutaj wszyscy są wolni. Najwyższy stopień to reformacja i oświecenie wraz z rewolucją francuską.
No i to nie będzie podobać się Księdzu Proboszczowi, ale i grupie osób, która twierdzi, że Berlin chce najechać Polskę, a wojna nie skończyła się i ciągle trwa. Chodzi o ten kontekst „germańskości”, karmiony kompleksami niższości. Owszem, Niemcy mieli Hegla, ale Polacy mieli Frycza Modrzewskiego i Stanisława Konarskiego.
Pisze Hegel, że w rozwoju i ewolucji społecznej chodzi o urzeczywistnianie Wolności i Rozumu w społeczeństwie. Wokół tych atrybutów powinny powstawać instytucje w społeczeństwie. Tak dziać się powinno w Nowym Sączu. Czy tak się dzieje? Pan Prezydent stoi na szpicy tego procesu. Ksiądz Proboszcz przyjaźnie basuje.
No i teraz Hegel rozstrzyga kwestie środków, którymi Duch obiektywny posługuje się. Nie są to „moce nadprzyrodzone”. (Chwała Bogu.) Duch obiektywny działa poprzez ludzi! Ludzie realizują zamierzenia Ducha. Teraz są dwie możliwości. Można posługiwać się: 1. Ludzkimi ideałami, wartościami, szlachetnością. 2. Ludzkimi namiętnościami, interesami, egoizmem. U nas w mieście proces oddziaływania Ducha realizowany jest symultanicznie.
No i jak rozstrzyga ten dylemat Hegel? Zaskakuje. Duch obiektywny kieruje się interesami. Na tym polega właśnie „chytrość ducha”. Duch wykorzystuje ludzką interesowność. Teraz jest już jasna sprawa budowy stadionu miejskiego. On powstanie dzięki sądeckim namiętnościom. Kto będzie o tym pamiętał za 50 lat? A stadion będzie sobie stał. Drużyna piłkarska będzie nieustannie zwyciężać.
Kolejna sprawa, której Hegel nadaje duże znaczenie to – Bohaterowie Ducha. To ludzie wielcy, dzięki którym realizowane są przełomy. No tutaj wkradają się nieporozumienia. Hegel prezentuje dwa takie złe podejścia w stosunku do Bohaterów Ducha.
Pierwsza, to syndrom „kamerdynerski”. Hegel oparł tą predylekcję o pamiętniki Napoleona Bonapartego. Otóż, kamerdyner patrzy na życie prywatne, intymne znacznego człowieka – Bohatera Ducha. Widzi zatem z bliska, jak Bohater robi rzeczy małe. Rzuca brudne skarpetki do szafy, oddaje mocz do umywalki, dłubie w nosie i robi bałwanki, pierdzi. To jednak nędzna perspektywa. Kamerdyner bowiem nie dostrzega tego, dlaczego Bohater Ducha jest bohaterem.
Pamiętamy, jakie to plotki krążyły o słabostkach Sobieskiego, Piłsudskiego. Cieszyły nas jednak bardzo „kremówki Wojtyły”, a one miały się nijak do ascezy. Krążyły różne pogłoski o Panu Prezydencie, o Księdzu Proboszczu, że to, że tamto… Niestety, mamy zbyt wielu kamerdynerów w naszej sądeckiej przestrzeni publicznej. Mało, ale jednak zbyt wielu. Trzeba nam potępiać takie „kamerdynerskie” postawy.
Drugi błąd, to postawa psychologizująca. Są tacy, którzy wielkie czyny Bohaterów Ducha chcą sprowadzić do kwestii psychologii, do namiętności, ułomności. Słyszymy, że: „zbudował to miasto, bo chciał błyszczeć i zaimponować swojej kochance”, „wygrał bitwę, bo się nudził”. Można usłyszeć i to, że Aleksander Macedoński podbił pół świata, bo był żądny podboju. Ale co to społecznie zmieniło, to już mało ważne. Że grecka idea wolności rozlała się po zatęchłym świecie wschodu.
Widzimy teraz, jakie to marne. Tak chce się pomniejszyć rolę, znaczenie czynów. A w sumie to taki „ekspert” chce siebie wynieś na wyżyny. Nic sam nie zrobił, niczego nie osiągnął, ale chce zniwelować Bohatera Ducha do swojego poziomu, do przeciętności. Niektórzy czynią sobie nawet takie kuracje publicznie. Powinni niezwłocznie udać się na terapię do dobrego psychologa, a może i psychiatry.
Jakie jest zatem faktyczny mechanizm działania Bohatera Ducha? Jest status quo społeczne. Ono pokrywa się z systemem namiętności ludzkich. Ale może nastąpić zmiana społeczna. Duchowi Obiektywnemu nie podoba się ten stan. Wtedy pojawia się Bohater Ducha. Ono podważa istniejący system namiętności i niszczy istniejący status quo.
Bohater Ducha wyraża wówczas nową świadomość Ducha. Czasami nawet Bohater Ducha nie jest tego do końca świadomy. Tak Bohater Ducha staje się narzędziem Ducha Obiektywnego. Ktoś musi dokonywać przewrotu, rewolucji, zamachu stanu. Bohaterowie Ducha najczęściej kończą źle. Przykłady: Aleksander Macedoński, Juliusz Cezar. Hegel wymienia także Napoleona Bonaparte. Nie będziemy teraz analizować progresu społecznego, jaki dokonał się dzięki tym postaciom – Bohaterom Ducha.
Duch Obiektywny wyraża się równie na trzech poziomach. Pierwszy to poziom Prawa. Jest ono wyrazem wolności. To może wydawać się zaskakujące. Tak dzieje się ekspresja rozumu, ponieważ mądrzy przedstawiciele społeczeństwa wymyślają ramy wspólnego życia i regulacji zasad społecznego współżycia. Gdyby nie było prawa, to nie byłoby społeczeństwa, byłaby czysta brutalność. Prawo wyrywa nas z barbarzyństwa.
Jest prawo „do” czegoś, do wyboru i do gwałtu i zniewolenia. Prawo jednak posiada istotną wadę. Prawo jest zewnętrzne w stosunku do jednostki. Jest gdzieś spisane. Człowiek może nie znać prawa, ponieważ jest na zewnątrz. Wyższą formą Ducha jest – Moralność. Ona jest już wewnątrz człowieka. Nakazy Wolności rozumu. Norma moralna człowieka musi być mu znana, aby obowiązywała. Warunek istnienia moralności jest fakt ich respektowania. To takie założenie.
Ale ogólnie moralność może zawierać nakazy, które mogą być przestrzegane i łamane przez człowieka. One są znowu ponadjednostkowe. Ale muszą spełniać warunek, ze są skrojone na miarę człowieka. Nie dla „nadczłowieka”, ale dla zwykłego człowieka. Jest także wada moralności, jej zasad. One są kojarzone z wysiłkiem z trudem, czasami nawet ekstremalnym.
Heglowi nie bardzo jednak podoba się ten poziom sterowania społecznego, jaką jest moralność. Jest coś lepszego dla urzeczywistnienia wolności i mądrości. To jest – Obyczajność. Ona zrywa związek pomiędzy ogólną moralnością a trudem zachowań moralnych. Pozwala przezwyciężyć słabość norm moralnych i prawa.
Obyczajność wynika z dobrego wychowania, jest spontaniczna. Nie trzeba powstrzymywać się, aby nie zabić bliźniego, aby nie ukraść coś w sklepie. Te normy, które są w prawie, w moralności stały się w czymś naturalnym w człowieku, jakby drugą naturą. One mogą sprawiać nawet przyjemność, a łamanie ich może sprawiać przykrość.
Po przeczytaniu tego zapragnąłem nagle udać się na sądecki rynek i zrobić coś w imię obyczajności. Jeżeli ktoś mnie zapyta o drogę, to mu z wielką przyjemnością ją wskażę. Ale co będzie, gdy ktoś mnie zapyta: jak żyć? Nie będę również radził zakochanym. Oni wiedzą co powinni zrobić rychło. Uczynią to spontanicznie i z wielką przyjemnością. Tak narodzi się nowe życie!
PS
Czytajmy mądre książki.
No i dedykacja dla nieszczęśliwie zakochanych sądeckich dziewcząt. Jeszcze zaświeci dla Was słońce… A Wy chłopaki, jeszcze się dobrze zastanówcie i nie czyńcie głupio.





