Strona główna Twoje miasto

Sokrates w Nowym Sączu kończy czytanie „Systemów społecznych” Niklasa Luhmanna

Nowosądecki Sokrates: Niklas Luhmann i jego "Systemy społeczne"

CZĘŚĆ OSIEMDZIESIĄTA PIĄTA

Tak myślałem, lektura Systemu społecznego Niklasa Luhmanna rozpali sądecką wyobraźnię społeczną. Podchodziły do mnie liczne osoby i chciały rozmawiać. Przypominało to społeczne poruszenie po przeczytaniu Dwóch dogmatów empiryzmu Willarda Quine. Wtedy to nawet na Falkowej powstało oddolnie stowarzyszenie miłośników filozofii analitycznej pod wezwaniem Quine.

Ludzi zainteresował problem emergencji i to nie tylko w systemach społecznych, ale tak w ogóle. Emergencja to ładne słowo. Pewien uczeń liceum zadał mi pytanie wprost, czy nie sądzę, że i człowiek jest emergentny. Jak ja się natrudziłem, aby coś sensownego powiedzieć. Improwizowałem.

Reklama

Owszem, emergencja to zasadniczy problem w naukach, także w genetyce. Współczesna genetyka potrafi opisywać elementy tworzące systemy, wie zatem wiele o genach. Można znać molekularną strukturę genu, także na poziomie atomu, a nie wiedzieć: jak pracuje organizm. O neuronie wiadomo wiele, jak przebiegają impulsy i komunikacja pomiędzy neuronami… Ale jest problem z rozumieniem funkcjonowania układu nerwowego, umysłu, inteligencji.

Brak rozumienia całości, to przekleństwo całej współczesnej nauki. Jest zatem syndrom ograniczeń poznania naukowego. Człowiek rozumie części, elementy, ale nie może pojąć, wyjaśnić całości. To problem: od opisu części do opisu całości. To taka relacja, jak rozumienie cegły i rozumienie budowli. Jednak od cegły do zrozumienia architektury jest bardzo daleka droga.

Dlaczego na gruncie religii wszystko jest znacznie prostsze? Ale zważywszy ilość doktryn religijnych, to także sprawa się komplikuje… Na szczęście Ksiądz Proboszcz to jasno i prosto objaśnia.

Ta metafora cegła-architektura bardzo spodobała się licealiście. Mnie także spodobało się to, że jemu się spodobało. Byliśmy już bardzo blisko teorii Luhmanna. Ale licealista nagle zapytał, dlaczego nie doczytałem Systemu Luhmanna. Zrobiło mi się niezmiernie głupio, a potem wstyd. Odpowiedziałem, że przerwałem czytanie, ponieważ chciałem przeprowadzić eksperymenty komunikacyjne na Wałowej.

No i co teraz mam zrobić? No muszę dokończyć czytanie Systemu. Ale na parapecie będzie przecież czekać na mnie kolejna pozycja czytelnicza. Będzie nawarstwienie. Pospiesznie poszedłem do biblioteki. No i co? Na parapecie nie było żadnej książki. Była karteczka z prostym wezwaniem: „prosimy dokończyć czytanie Systemów społecznych Niklasa Luhmanna„. Czy to oznacza, że ten licealista był wysłannikiem biblioteki?

Idę zatem pod Kasztan kontynuować lekturę Systemów. Skończyłem na tym, że jest wiele systemów społecznych, że tworzą się nowe, samostwarzają się, a to wszystko jest – autopojetyczne. To ważne słowo dla Luhmanna. Oznacza samostwarzanie się właśnie, czyli budowa na podstawie elementów własnych, czyli takie jakby – pączkowanie. Autopojeza to kluczowe pojęcie dla koncepcji Luhmanna. Ono pochodzi z genetyki. Opisuje fenomen żywej komórki, która powtarza procesy życia.

System społeczny jest jak żywa komórka. Samoodtwarza się. Trwa. Zmienia się. Podlega ewolucji. Jest gen. Jest komórka. Jest neuron – komórka nerwowa. 100 miliardów neuronów tworzy mózg człowieka. Ludzie tworzą społeczności. Społeczności tworzą ludzki system społeczny. To całość. Wszystko jest emergentne: człowiek, społeczność, ludzkość. To się trzyma kupy.

Musi natomiast istnieć interakcja. To podstawa każdego systemu społecznego. Interakcja to komunikacja. Ona nie jest czymś prostym. Składa się z części. Jest informacja – nowa informacja. Trzeba przekazać informację. Musi ona zostać zrozumiana. Czyli komunikacja wymaga: nowej informacji, która musi zostać przekazana i zrozumiana.

Luhmann zajmuje się także sensem. To sprawa fundamentalna. Pamiętamy „analityków” i ich rozprawy na temat „znaczenia”. Luhmann także podjął ten temat. Oświadczył: to co łączy systemy psychiczne i społeczne, to sens – system sensu. Jest jednak problem, gdy odnosimy się do przedmiotu, to może powstać więcej niż jeden sens. Są zatem różne odniesienia. To powoduje niepewność, czy odniesienie zostanie zrozumiane.

Sens ma 3 wymiary: rzeczowy, czasowy i społeczny. One są uniwersalne. To tworzy złożoność i potrzebę redukcji. Sens wytwarzają systemy psychiczne – poszczególni ludzie. Ale sens wytwarzają także systemy społeczne poprzez komunikację. Ważne jest to, że te systemy działają dzięki sensowi. On powoduje nawiązanie do wcześniejszej komunikacji w różny sposób, a nawet czy komunikować czy zaprzestać komunikacji.

Redukcja złożoności poprzez komunikacje otwiera możliwość stworzenia nowej złożoności. Ale komunikacje także funkcjonują w danych środowiskach: polityki, nauki, sztuki, prawa, religii, itd. One są inne, używają innych punktów odniesień i języka. Luhmann nazywa to „obrazami”. One same siebie stwarzają wewnątrz danego systemu. Są zamknięte a jednocześnie otwarte poznawczo.

Społeczny świat to świat różnych systemów – podsystemów. W ramach tych systemów są jeszcze – kody. One mają charakter binarny – 0-1. System prawa posługuje się kodem: prawności-bezprawia; gospodarki: płatność-bezpłatność. Nauki: prawdy-fałszu. System jest ostatecznie zorientowany na określony kod.

Systemy są dla siebie wzajemnie nieprzejrzyste ze względu na własne kody. Nie mogą także komunikować o samym sobie – o swoim kodzie za pomocą tego kodu. To nazywa Luhmann „ślepą plamką” systemu. Czyli: nie może sama nauka zapytać, czy rozróżnianie o tym czy jest fałsz czy prawda, jest prawdziwe czy fałszywe, czyli czy kod jest prawdziwy.

No i z tego wynika, że nie można komunikować o całym społeczeństwie światowym poza tym społeczeństwem. To jest konstruktywistyczne, ale mocno opisowe. Odróżnia relacje przyczynowe od operacyjnych. Zwraca na rolę czasu, uwzględnia redukcję złożoności i niepewności.

Jakim kodem operuje nasz sądecki system społeczny? To kluczowe zagadnienie. Rozwój-marazm. Na to by wskazywała „ofensywna inwestycyjna” ona wpisuje się w tę binarność. Ale przychodzi do głowy inna para: tanio-drogo. Koszty budowy stadionu wpisują się w ten kod.

Przeczytałem całą książkę i przyszły mi do głowy refleksje. Pierwsza to, że Luhmann jest optymistą w ocenie ogólnej sytuacji społecznej rozumianej jako systemu. Ale asekuruje się mocno. Uważa, że formułowane oceny sytuacji społecznej bywają tendencyjne, ponieważ są tworzone z punktu widzenia jakiegoś systemu. Trzeba być zatem zachować czujność, aby nie popaść w tendencyjność.

Na naszym sądeckim gruncie jest to mocno widoczne. Opozycja ocenia działania władz i Pana Prezydenta ze swoich pozycji. No i ocena jest krytyczna. A z kolei obóz polityczny Pana Prezydenta twierdzi, że jest wszystko w doskonałe. Takie skrajne opnie dopuszcza kod systemu politycznego.

Luhmann twierdzi, że potrzebna jest teoria socjologiczna, która będzie potrafiła uwzględnić każdą perspektywę, jej ocenę sytuacji. No i Luhmann ogłosił, że taką teorią jest jego teoria systemów. Ciekawą sprawą jest i to, ze Luhmann twierdzi, że normy społeczne współcześnie tracą na znaczeniu. Są zbyt ogólne.

Luhmann wskazuje, że systemy społeczne są poddawane także sporym ryzykom tkwiącym w rozwoju technologicznym. Jest dyskusja nad rolą sztucznej inteligencji i ryzykami, jakie ona niesie.

Kończę Systemy społeczne Niklasa Luhmanna i mam poczucie ulgi. Wiele zrozumiałem. Ale nie idę na Wałową, idę nad Dunajec, jeszcze raz wszystko przemyśleć.

PS

Czytajmy mądre książki.

Rok 1965 był szczególnie urodzajny muzycznie. Także wtedy zjawiskowa Jacqueline du Pre zdumiewająco wykonała na wiolonczeli koncert Elgara. Można posłuchać Adagio-Moderato.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj