CZĘŚĆ SZEŚĆDZIESIĄTA TRZECIA
Nowy Sącz jest gwarny, jak nigdy. Sądeczanie wylegli i idą wypełnić swój obowiązek wyborczy. Są odświętnie ubrani. Mężczyźni w garniturach, krawatach, przewiewnych prochowcach. Kobiety eleganckie, ale nie we futrach, tylko wiosennych sukienkach. Dzieci w marynarskich strojach niosą baloniki.
Wszyscy idą z dużym dostojeństwem, lewitując czasami nad sądeckim trotuarem. Wchodzą albo wychodzą z lokali wyborczych. Kłaniają się sobie, podają ręce. Ktoś objął się „misiem”.
Ja, muszę się przyznać, nie mogę pójść do wyborów. Jakiś czas temu zostałem pozbawiony podstępnie dowodu tożsamości. Poza tym, jest obcokrajowcem, ściślej Grekiem, żyjącym ciągle w Republice Ateńskiej. Wiem, że mógłbym zostać obywatelem Sądeckiej Republiki Prawdy i Miłosierdzia. Ale nikt mi tego nie proponował. Gdyby Pan Prezydent zdecydował się nadać mi obywatelstwo Sądeckiej Republiki, to kto wie… Przyjąłbym na pewno honorowe obywatelstwo.
Co do mojego obywatelstwa w Sądeckiej Republice jeszcze. Podobno była rozważana taka koncepcja, ale Ksiądz Proboszcz miał pewne zastrzeżenia i wstrzymano przewód. Sokrates był bowiem agnostykiem, a to nie podobało się Księdzu Proboszczowi. Jestem zatem bezpaństwowcem, niezawisłym religijnie, konstruktywnie wątpiącym w święte zaświaty.
Na kogo mógłbym oddać głos swój głos w wyborach? Jest cisza wyborcza. Ale ja się jednak wypowiem. Wiem, że ryzykuje aresztowanie…
Swój głos oddałbym bez zastanowienia na Stagirytę. Czy na Platona? On napisał Państwo, ale tam cokolwiek przesadził z przemocą. Mógłbym oddać głos na Homera i Wergiliusza. Co do Dantego, to miałbym wątpliwości. Oczywiście, za ten opis piekła. Ilu ludzi uwierzyło w to piekło? Leonardo da Vinci ma mój głos zawsze. Michał Anioł także.
Na sofistów należy głosować do każdej rady miasta. No i na Marka Tulliusza Cycerona. Jakże on pysznie zabrzmiałby w naszej sali magistrackiej! Tak, zawsze się znajdzie jakiś Katylina w radzie.
Zagłosować mógłbym na Kartezjusza za Rozprawę o metodzie. Ale już nie na Woltera, bo dał się zbałamucić Katarzynie Wielkiej. Galileusza jest także godny zaufania. Zagłosowałbym na pewno na Jana Sebastiana Bacha. Na Wolfganga Mozarta, ale z pewnymi zastrzeżeniami. Dobrze, bez zastrzeżeń za jego Requiem d-moll KV 626.
Tak, na Tadeusza Kościuszkę oddam także głos, bo wyprzedził polityczną epokę. Jakże on by pasował do Nowego Sącza i Sądeckiej Republiki. Głosuję także na Frycza Modrzewskiego i Stanisława Konarskiego. Na Kołłątaja, ale nie na Staszica. Na Monteskiusza i na Locka także zagłosuję. Ale nie na Cromwella, nie wierzę dewotom i purytanom.
Ciągnę dalej tę listę. Na Jamesa Maxwella oddaje także swój głos, prawa które odkrył ruszyły całą fizykę. Albert Einstein ma mój głos zawsze. Planckowi także powierzę swój los i głos. No i zaskoczę wszystkich, nie dam głosu na Ludwiga Wittgensteina, bo podobno bił dzieci w szkole. Nie mogłem w to uwierzyć. Bertrand Russell zdradzał zaś żonę i to także podcina zaufanie do niego. Gdyby tak wyborców zdradził?
Na mój głos może liczyć Erwin Schrödinger. Ujął mnie równaniem falowym. No na kilku przedstawicieli szkoły warszawsko-lwowskiej mogę także zagłosować. Na takiego Stanisława Leśniewskiego, bo stworzył logikę wielowartościową i systemów. To pozwoliło na wyeliminowanie antynomii z dedukcji, chodzi o syndrom „błędnego koła”. To jest do wdrożenia natychmiast w Nowym Sączu.
Albo mogę również oddać głos z przyjemnością na Jana Łukasiewicza, ponieważ sformułował podstawowe argumenty przeciw indukcji. To dla mnie bardzo ważne, bo stosuję metodę dedukcyjną. To jest w całości do zastosowania w naszym mieście.
Kandydatura Stefana Banacha byłaby w Nowym Sączu także odpowiednia. Przestrzenią Banacha domknęlibyśmy nasze sadeckie problemy. Operacje na wektorach i skalarach są przecież ciągłe! A gdyby także oddać swój głos na Alfreda Tarskiego? Rozstrzygnęlibyśmy w Sączu problem prawdy – semantycznej. To stałoby się jedną z podstaw funkcjonowania Sądeckiej Republiki Prawdy i Miłosierdzia.
Na braci Literatów także mogę głosować. Na Marcelego Prousta. Na Tomasza Mana. Na Franza Kawkę. Na Brunona Schulza. Na Szekspira. Na Eliota. Na Rilkego. Na Miłosza i Herberta. Nie będę uzasadniał dlaczego.
Gdzie kobiety? Gdzie parytet? No to głosuję na Konopnicką. Na Dąbrowską. Na Pawlikowską Jasnorzewską i Wisławę Szymborską. No i oczywiście na Marię Curie-Skłodowską! Na Olgę Boznańską także.
Ale mógłbym powierzyć również swoje zaufanie w ręce Witolda Lutosławskiego. Za jego muzykę, ale i także za to, jak odwołał ostatni koncert w Londynie. Napisał: przepraszam, ale nie mogę przybyć na koncert, ponieważ umieram. Mówił prawdę i zszedł był za kilka dni. To był bardzo słowny i solidny człowiek. A jego muzyka to pokaz zachwycającej struktury, jest matematyczna, jak muzyka Bacha.
Idę, wśród tłumu Sądeczan pod bibliotekę. Ludzie w skupieniu i godności kalkulują swoje strategie wyborcze. Dzieci liżą namiętnie lody. Ktoś wkłada listek z kasztana do butonierki. Ja dochodzę do parapetu biblioteki. Co widzę? Malutki pakunek na parapecie prezydenckim.
Tak, to płyta. Ciekawe co Pan Prezydent zaproponuje? Wagnera? Lutosławskiego? Nie. Polnisches requiem. Krzysztof Penderecki. Tak Penderecki zatytułował to requiem, ponieważ Johanes Brahms wcześniej skomponował Ein deutches requiem.
To wspaniale. Jakże ta muzyka doskonale koresponduje z dniem wyborczym w Polsce, w naszym mieście. Jeszcze jest moje ulubione wykonanie. Prowadzi sam Antonii Wit. Wszystko jest w polskich rękach, jak nasze dzisiejsze wybory.
Tak, ten utwór powinien być odtwarzany na ulicach polskich miast i wsi w dniu każdych wyborów. Nie Boże coś Polskę, ale Polnisches Requiem Krzysztofa Pendereckiego. Pan Prezydent także zdaje się z tym zgadzać. Dlatego właśnie dzisiaj serwuje taką podniosłą i wstrząsającą muzykę. Aby było jasne, to również muzyka optymistyczna.
Idę słuchać do Zagłoby. Boję się jednak, że chłopa to przerazi, a nawet zbyt bardzo wzruszy. To bardzo wrażliwy człek jest. La crimosa przecież rozrywa serce. A Zagłoba leczy się jeszcze na zastawki. No dobrze, udało się go zachęcić. Słuchaliśmy w skupieniu popijając ciemnego, bałtyckiego portera.
Czuć w tej muzyce głębię. Są odniesienia do innych requiem, Mozarta, Verdiego, Berlioza. Ale Penderecki stworzył swój styl. Jest tradycja i nowoczesność. W centrum utworu jest człowiek. Nie Bóg, a człowiek właśnie, ze swoją nadzieją i wątpieniem. Wiarą i rozpaczą. Człowiek pytający o sens istnienia. Czy Ksiądz Proboszcz zgodziłby się z naszą interpretacją?
Tak, naszą, ponieważ Zagłoba ją w sumie zasugerował taką wykładnię. Dla Księdza Proboszcza wszystko jest przecież jasne. Jakie wątpliwości, jaka rozpacz, jakie poszukiwanie sensu? Wszystko jest wiadome. On tak mówi na każdym kazaniu. Odcina głowę hydrze ateizmu i agnozy. Ludzie wierzą Księdzu Proboszczowi. Część mówi, ze nie widzi innego wyboru.
Requiem Pendereckiego ma układ teatru muzycznego z czterema aktami. Pierwszy, to wizja sądu ostatecznego z dies irae i libera me. Druga to misterium modlitewne. Trzecia to uczucia i ludzkie emocje. Czwarta część jest bardzo polska. Tak, bo całość Polskiego Requiem jest mocno związana z tragiczną historią Polski.
Tak, to bardzo polski utwór historyczno-polityczny. Jest odzyskanie niepodległości w 1918. Wojna. Powstanie PRL w 1945. Jest poznańska rewolucja w 1956 i gdański grudzień 1970. Jest wreszcie Solidarność w 1980. To wtedy, w latach 1980-1984, Krzysztof Penderecki komponuje swoje requiem. Dopisał jeszcze Sanctus w 1993.
Tak, Polskie Requiem ma kontekst religijny, przecież tam są słowa łacińskiej mszy żałobnej – missa pro defunctis. Jest wątek humanistyczny, uniwersalny. Jest także polska historia i polityka. Tak, właśnie dlatego trzeba tego słuchać w dniu wyborów. Piliśmy w milczeniu ciemnego portera imperial z Limanowej. Zastanawialiśmy się, jak nasi limanowscy i gorliccy rodacy uplasują swoje głosy do sejmiku.
No i zaczął brzmieć, pełzać kulminacyjny fragment Requiem: Recordare Jesu, pie. On przeplatał się niesamowicie z arcypolskim Święty Boże. To robi wielkie wrażenie, gdy Jadwiga Rappe śpiewa mezzosopranem, jakby improwizując. Jej głos przeplata się z sopranem Kłosińskiej. Zagłoba miał łzy w oczach.
To jest prawdziwa eksplozja w tym kontrapunkcie. Elementy narodowe łączą się z uniwersalnymi. Polska jest częścią Europy i świata. Ja chciałbym teraz szczerze oddać swój głos wyborczy Krzysztofowi Pendereckiemu.
To Requiem może krzepić nie gorzej niż proza Sienkiewicza. W 1993 Penderecki powiedział: „gdyby nie ogólna sytuacja polityczna, Solidarność, nie stworzyłbym 'Requiem’, mimo iż ten temat od dawna mnie interesował. Komponując 'Requiem’, chciałem zająć określone stanowisko, opowiedzieć się, po której jestem stronie.”
Dzisiaj siostry i bracia Sądeczanie opowiedzą się także po którejś stronie. Wskażą demokratycznym palcem na prezydenta i skład rady miasta. Niechaj wybiorą dobrze. Ja i Zagłoba jesteśmy poza tym. On także nie ma sądeckiego obywatelstwa. Żyje ciągle w I Rzeczpospolitej Obojga Narodów końca XVII wieku. Przyglądamy się jednak życzliwie sądeckim sprawom. Niebo gwiaździste nad nami, prawo moralne w nas. Tak powiedziałem do Zagłoby. On przytaknął i wypił spory haust piwa.
No i zabrzmiała Lacrimosa, dies illa. Jest smutno. Ale Agnus Dei podnosi nas na duchu. Całkiem dobrze jest, gdy słyszeliśmy Lux aeterna. Zaczynamy wierzyć w „światło wieczne”. Libera me daje nam w końcu nadzieje. Jest podniosły finał. Wstajemy. Jest bardzo podniośle. Dopijamy majestatycznie i z wolna ciemne piwo. Obaj wiemy, co teraz chcemy zrobić…
Zapragnęliśmy jednocześnie wyjść i na wzgórze przy ulicy Romanowskiego. Tam widać Dunajec. My chcemy patrzeć „w dal” na wzgórza za Chełmcem i Starym Sączem. Tak dzieje się, gdy słucha się Polskiego Requiem Krzysztofa Pendereckiego. Chce się patrzeć w dal. My chcemy! Może wtedy dostrzeżemy miraże lepszej przyszłości? Odrzucimy na pewno „miazmaty” przeszłości.
Razem z Zagłobą jesteśmy outsiderami. Ale przyglądamy się z dużą sympatią Obywatelom Nowego Sącza. Życzymy im dobrze, ale wiecznie żyć nie będziemy. Ktoś będzie musiał nas zastąpić w dawaniu odwagi i nadziei Sądeczanom. Ksiądz Proboszcz powinien mieć kontrapunkt. On śpiewa basem, ktoś powinien śpiewać kontratenorem.
Poszliśmy na ulicę Romanowskiego, po drodze oddałem płytę na prezydencki parapet. Piękny jest widok! Patrzymy w dal. Pogoda jest wyborna. Chyba zażyjemy kąpieli w Dunajcu. Wiosna w pełni. Woda będzie ciepła.
PS
Czytajmy mądre książki słuchajmy wielkiej muzyki.





