Strona główna Materiał promocyjny

Open space męczy? Ścianki szklane dzielą biuro, nie zespół

materiał promocyjny

Reklama
Ścianki szklane Puaro

Telefon dzwoni przy biurku obok, ktoś negocjuje z kontrahentem, dwie osoby przy oknie omawiają ostatni mecz Sandecji, a ty od kwadransa czytasz ten sam akapit raportu. Kto pracował w dużej, otwartej sali – w banku, biurze rachunkowym czy dziale obsługi klienta – zna ten scenariusz na pamięć. Open space miał ludzi zbliżać. Wielu po prostu męczy.

Czy to znaczy, że trzeba wrócić do długich korytarzy z rzędem zamkniętych drzwi? Niekoniecznie. Kłopotem nie jest sama otwartość, tylko to, że w jednej sali trudno jednocześnie rozmawiać i się skupić. A z tym da się coś zrobić bez burzenia całego biura.

Wszyscy razem, a rozmów mniej

W 2018 roku Ethan Bernstein z Harvard Business School i Stephen Turban z Uniwersytetu Harvarda sprawdzili, co się dzieje, gdy firma likwiduje boksy i sadza wszystkich w jednej przestrzeni. Przebadali pracowników siedzib dwóch korporacji z listy Fortune 500 – 52 osoby w pierwszej i 100 w drugiej. Uczestnicy nosili elektroniczne czujniki rejestrujące kontakty twarzą w twarz, a firmy udostępniły dane o poczcie i komunikatorach.

Wynik okazał się odwrotny do zamierzonego. Po przeprowadzce do open space’u bezpośrednich rozmów było o około 70 procent mniej, za to przybyło e-maili i wiadomości. Skąd taki paradoks? Autorzy tłumaczą to naturalnym odruchem wycofania się, gdy wszyscy są stale na widoku. W praktyce wygląda to znajomo: słuchawki na uszach stają się murem – niewidzialnym, ale skuteczniejszym niż niejedna ściana.

Podobne wnioski płyną z pracy Jungsoo Kima i Richarda de Deara z Uniwersytetu w Sydney, którzy w 2013 roku przeanalizowali odpowiedzi ponad 42 tysięcy pracowników biurowych z USA, Kanady, Finlandii i Australii. Za główne źródła niezadowolenia w otwartych biurach uznali hałas, na który nie ma się wpływu, oraz utratę prywatności. Korzyści z siedzenia blisko siebie tego nie równoważyły.

Człowiek, który wymyślił boks

Ironia polega na tym, że biurowe boksy też miały być wyzwoleniem. Amerykański projektant Robert Propst, zatrudniony w 1958 roku przez producenta mebli Herman Miller, opracował system Action Office. Jego druga odsłona, oparta na ruchomych panelach, miała dać pracownikom elastyczne miejsce pracy i odrobinę prywatności. Firmy odkryły jednak, że z tych samych paneli da się ustawić ciasne rzędy boksów i zmieścić na piętrze więcej biurek.

Propst nie krył później rozczarowania. W 1997 roku, cytowany przez „The New York Timesa”, mówił: „Zamykanie ludzi w boksach we współczesnych korporacjach to monolityczne szaleństwo”. Ta historia dobrze pokazuje, że ściany same w sobie nie są ani dobre, ani złe. Wszystko zależy od tego, czy pomagają ludziom pracować, czy tylko upychają ich na metrach kwadratowych.

Doskonale rozumiał to Winston Churchill. Gdy w październiku 1943 roku Izba Gmin debatowała nad odbudową sali obrad, zniszczonej podczas niemieckiego nalotu w maju 1941 roku, przekonywał, by nowa sala pozostała podłużna i nie mieściła wszystkich posłów naraz, bo rozmowa potrzebuje niewielkiej przestrzeni. Postawił na swoim i do dziś miejsc siedzących jest tam mniej niż posłów. W tej samej debacie padło słynne zdanie: „Kształtujemy nasze budynki, a potem one kształtują nas”.

Szklana ściana: osobno, ale na widoku

Open space bez żadnych przegród przypomina mieszkanie bez drzwi – da się w nim żyć, ale trudno o chwilę spokoju. Nie trzeba jednak wylewać dziecka z kąpielą i wracać do gabinetów za litym murem. Rozwiązaniem bywają ścianki szklane, które oddzielają dźwięk, ale nie odcinają światła ani kontaktu wzrokowego.

zabudowy szklane Tiaso
Źródło: Adobe Stock

W praktyce oznacza to wydzielone z otwartej sali strefy: salkę na spotkania, pokój do rozmów telefonicznych i wideokonferencji czy kąt do cichej pracy. Światło dzienne z okien nadal dociera do biurek w głębi pomieszczenia, a zespół wciąż widzi, kto jest dostępny. Jak takie rozwiązanie wypada na tle innych?

KryteriumOpen spaceŚciana z płyt g-kŚcianka szklana
Światło dziennedociera wszędziezatrzymujeprzepuszcza
Prywatność rozmówbrakdobrazależy od systemu i szkła
Kontakt wzrokowypełnybrakzachowany, można go ograniczyć folią
Prace na miejscubrakszpachlowanie, szlifowanie, malowaniemontaż gotowych elementów
Zmiana układuprzestawienie biurekrozbiórkademontaż i ponowny montaż (w systemach modułowych)
Koszt na startnajniższyzwykle niższyzwykle wyższy

Czy szklana ściana naprawdę wytłumi rozmowę?

Według amerykańskiego instytutu zdrowia NIDCD zwykła rozmowa to 60–70 dB. To, ile z niej przedostanie się na drugą stronę, zależy od izolacyjności akustycznej przegrody, również podawanej w decybelach. Im wyższa wartość, tym ciszej za ścianą, co dobrze widać w poniższym zestawieniu.

Izolacyjność przegrodyCo słychać po drugiej stronie
ok. 25 dBzwykłą rozmowę słychać i bez trudu się ją rozumie
ok. 30 dBgłośną rozmowę wciąż da się zrozumieć
ok. 35 dBgłośna rozmowa jest słyszalna, ale niezrozumiała
ok. 40 dBgłośna rozmowa dociera jako szmer
ok. 50 dBgłośne dźwięki są ledwie słyszalne

Zestawienie bazuje na amerykańskiej skali STC, zbliżonej do stosowanego w Europie wskaźnika Rw, więc warto traktować je orientacyjnie. Dla przykładu Puaro, które od 2013 roku zajmuje się systemami ścian działowych, podaje dla smukłego, 40-milimetrowego systemu izolacyjność do 42 dB, a dla grubszego, 78-milimetrowego – do 50 dB. Według zestawienia to różnica między szmerem zza szyby a dźwiękami ledwie słyszalnymi.

Jest jednak haczyk. Liczby z katalogu pochodzą z badań laboratoryjnych, a na miejscu przegroda wypada zwykle słabiej, bo dźwięk zawsze znajdzie najsłabsze miejsce. Ucieka szczelinami, przez drzwi bez uszczelek i górą, nad sufitem podwieszanym, jeśli ściana kończy się na nim zamiast przy stropie. Dlatego izolacyjność warto oceniać dla całej ściany, razem z drzwiami.

A co, jeśli ktoś wejdzie w szybę?

To jedno z pierwszych pytań, jakie padają przy takiej inwestycji. Przepisy BHP odpowiadają na nie wprost: § 24 ust. 2 rozporządzenia w sprawie ogólnych przepisów bezpieczeństwa i higieny pracy wymaga, by przezroczyste ściany działowe w pomieszczeniach pracy i wzdłuż przejść były jednoznacznie oznakowane oraz wykonane z materiału odpornego na rozbicie albo tak osłonięte, by pracownik nie mógł się z nimi zetknąć.

W ściankach biurowych stosuje się szkło hartowane, które w razie stłuczenia rozpada się na drobne, tępe kawałki, albo laminowane, w którym odłamki trzymają się wewnętrznej folii. Ta druga odmiana bywa też wyposażona w folię akustyczną, przydatną w salach spotkań. Prywatność wzrokową da się z kolei dozować folią matową, szkłem satynowym albo żaluzjami.

Zanim zamówisz

Dobrze zaplanowane zabudowy szklane zaczynają się od pytania, jak naprawdę pracuje zespół, a dopiero potem od katalogu profili i szyb. Inne potrzeby ma dział sprzedaży, który pół dnia spędza przy telefonie, a inne księgowość, która przy zamknięciu miesiąca potrzebuje ciszy. Zanim podpiszesz umowę, warto dopytać wykonawcę o kilka konkretów:

  • izolacyjność całej ściany razem z drzwiami, a nie samego szkła,
  • uszczelki w drzwiach i sposób połączenia przegrody ze stropem,
  • rodzaj szkła: hartowane czy laminowane, a w salach rozmów – z folią akustyczną,
  • oznakowanie szyb i sposób na prywatność: folię, szkło satynowe, żaluzje,
  • możliwość przestawienia ścian, gdy zespół się rozrośnie.

Dobra wiadomość dla tych, których przeraża perspektywa remontu: systemowe ściany składa się z gotowych elementów, bez szpachlowania i malowania. Puaro szacuje montaż w biurze o powierzchni 100–150 m² na 2–4 dni robocze, więc prace nie muszą paraliżować firmy na całe tygodnie.

Ściany ze szkła - Puaro by Tiaso

Złoty środek zamiast rewolucji

Dobre biuro daje wybór: można usiąść przy zespole albo zamknąć się na godzinę nad trudnym zadaniem. Nie potrzeba do tego rewolucji ani remontu na pół roku. Czasem wystarczy kilka dobrze ustawionych szklanych ścian, żeby ten sam zespół znów zaczął ze sobą rozmawiać, zamiast pisać do siebie przez pół sali.

Churchill miał rację: to, jak urządzimy przestrzeń, z czasem zacznie urządzać nas. W biurze w kamienicy przy sądeckim Rynku działa to tak samo jak w dziale administracji dużego zakładu. Ściany mogą ludzi od siebie odgradzać albo dawać im chwilę ciszy, po której chętniej ze sobą rozmawiają.

(materiał promocyjny)

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj