Wymiana instalacji wodnej w mieszkaniu, w którym się mieszka, rządzi się własnymi prawami. Nie da się wyłączyć wody na tydzień, nie da się rozłożyć prac na miesiąc, a każdy dzień bez łazienki jest odczuwalny. Dlatego takie przeróbki planuje się inaczej niż na budowie: etapami, z punktami, w których instalacja jest znów sprawna.
Kluczowy moment przypada tuż przed zakryciem bruzd. Wtedy wszystko jest widoczne i wszystko da się poprawić. Po zatynkowaniu i położeniu płytek każdy błąd kosztuje dziesięć razy więcej.
Przeróbka w mieszkaniu, w którym się mieszka
Pierwsza decyzja dotyczy zakresu. Wymiana całej instalacji w mieszkaniu to zwykle trzy do pięciu dni roboczych. Wymiana samych podejść w łazience zamyka się w jednym dniu. Różnica w koszcie bywa dwukrotna, ale różnica w skutkach jest większa, bo stare piony i tak zostają.
Druga to kolejność. Rozsądnie jest zacząć od kuchni, zostawiając łazienkę sprawną, a potem odwrotnie. Dzięki temu w mieszkaniu przez cały czas działa przynajmniej jeden punkt poboru wody. Wymaga to od wykonawcy przygotowania prowizorycznych zaślepek, ale oszczędza mieszkańcom kilku dni bez wody.
Trzecia to odcinanie. W bloku zamknięcie wody na pionie zwykle wymaga zgłoszenia do administracji i dotyczy sąsiadów, więc planuje się je na konkretne godziny. Jeśli mieszkanie ma własne zawory na wejściu, sprawa jest prostsza, a jeśli nie, warto przy tej okazji je dołożyć.
Próba szczelności krok po kroku
Po zmontowaniu instalacji, a przed jej zakryciem, robi się próbę. Instalację napełnia się wodą, odpowietrza i podnosi ciśnienie powyżej roboczego. Potem obserwuje się manometr przez określony czas i notuje wartości, a nie tylko patrzy, czy coś kapie.
Przy instalacjach z tworzyw pierwsze minuty zawsze pokazują spadek, bo materiał się rozpręża. Dlatego próbę prowadzi się dłużej, dwukrotnie przywracając ciśnienie wyjściowe, i dopiero potem liczy właściwy czas obserwacji. Przy instalacjach metalowych spadek oznacza nieszczelność od razu.
Miejsca, które puszczają najczęściej, to połączenia gwintowane i armatura. Dobrze wykonany zawór mosiężny wytrzymuje lata, ale skręcony na siłę albo z zanieczyszczonym gwintem potrafi zacząć sączyć dopiero po kilku dniach pracy, kiedy instalacja jest już zakryta.
Kto za co odpowiada w bloku
W budynku wielorodzinnym granica odpowiedzialności przebiega zwykle na zaworze odcinającym za pionem. Wszystko przed nim należy do części wspólnej i obciąża wspólnotę, wszystko za nim to instalacja lokalu i obciąża właściciela. Ta granica bywa źródłem sporów, więc warto ją znać przed rozpoczęciem prac.
Praktyczna konsekwencja jest taka, że wymiana instalacji w mieszkaniu nie rozwiązuje problemów pochodzących z pionu. Jeśli woda ma rdzawy kolor po dłuższym postoju, a piony są stalowe i mają czterdzieści lat, nowa instalacja w mieszkaniu poprawi sytuację tylko częściowo.
Przy pracach ingerujących w część wspólną obowiązuje zgłoszenie do administracji, a często także obecność jej przedstawiciela. Zignorowanie tego kończy się zwykle wezwaniem do przywrócenia stanu poprzedniego, niezależnie od jakości wykonania.
Warto też uzgodnić z wykonawcą, co dzieje się z gruzem i starą instalacją. W bloku wynoszenie kilkudziesięciu kilogramów rur po schodach bywa osobnym tematem, a pozostawienie ich na klatce kończy się rozmową z administracją. To drobiazg, który w umowie zajmuje jedno zdanie, a przy jego braku potrafi zepsuć relacje z sąsiadami na miesiące.
Materiał dobrany do tego, co zostaje
W mieszkaniu po częściowej wymianie zawsze pozostaje styk starego z nowym. Tam właśnie zdarza się najwięcej problemów: różne materiały, różne gwinty, różne tolerancje. Rozwiązaniem jest przejściówka dobrana świadomie, a nie dokręcona z tego, co było w aucie.
Przy instalacji wody użytkowej ważne jest też, żeby materiały miały dopuszczenie do kontaktu z wodą pitną. To informacja z karty produktu, a nie kwestia wyglądu, i przy elementach z niepewnego źródła bywa trudna do potwierdzenia.
Ostatnia rzecz to dostępność armatury po latach. Zawór, którego nie da się wymienić bez rozkuwania ściany, to zawór, którego w praktyce nikt nie wymieni. Dlatego przy przeróbce planuje się rewizje w miejscach, gdzie armatura jest schowana za zabudową.
Co zrobić przed zamknięciem bruzd
Zanim ekipa zatynkuje instalację, warto poświęcić kwadrans na trzy czynności. Sprawdzić manometr i zapisać wynik próby. Zrobić zdjęcia wszystkich odcinków z widoczną miarą albo punktem odniesienia. Odkręcić i zakręcić każdy zawór, żeby upewnić się, że działa i że jest dostępny.
Te trzy rzeczy zajmują razem mniej czasu niż jedna wizyta serwisu za dwa lata, a rozwiązują większość przyszłych problemów. Zdjęcia przydają się przy każdym wierceniu w ścianę, protokół z próby przy ewentualnym sporze z wykonawcą.
Materiał do takiej przeróbki, od rur po armaturę i przejściówki, najprościej zamówić w jednym miejscu, żeby wszystko przyjechało razem i pochodziło z jednego systemu. Prowadzi go między innymi hurtownia elektryczno-hydrauliczna Onninen, a karty produktów z parametrami znajdziesz na www.onninen.pl.
(materiał promocyjny)



