Październik to czas, gdy na niebie coraz częściej widać klucze wędrujących ptaków, a w gospodarstwach trwa szykowanie kurników do zimy. Dla hodowców drobiu to także okres wzmożonej czujności. 12 października 2026 r. Główny Lekarz Weterynarii wydał komunikat ostrzegający przed grypą ptaków w związku z jesiennymi migracjami dzikiego ptactwa. Sprawdzamy, jak poważne jest zagrożenie i co można zrobić już teraz.
Dlaczego jesienią ryzyko rośnie
Na razie Polska ma status kraju wolnego od wysoce zjadliwej grypy ptaków. Jak czytamy jednak w komunikacie, „jesienne przeloty dzikiego ptactwa drastycznie zwiększają ryzyko transmisji zakażeń”. Głównym nosicielem wirusa są ptaki dzikie, zwłaszcza wodne – kaczki, gęsi i łabędzie. Stawka jest wysoka, bo stwierdzenie choroby oznacza konieczność likwidacji stada.
Jak szybko sytuacja potrafi się zmienić, pokazała jesień 2025 r. w Niemczech. Pod koniec października w okolicach wsi Linum, około godziny drogi od Berlina, wolontariusze zebrali blisko 2 tys. żurawi, które padły z powodu ptasiej grypy. Instytut Friedricha Loefflera, niemiecka instytucja odpowiedzialna za zdrowie zwierząt, odnotował od początku września 30 ognisk na fermach drobiu, a prewencyjnie wybito ponad pół miliona ptaków.
Sądecczyzna zna ten problem z własnego podwórka. W 2021 r. Radio Kraków informowało już o trzecim ognisku ptasiej grypy w powiecie nowosądeckim. Wcześniej chorobę wykryto w Krasnem Potockiem i Biczycach Górnych w gminie Chełmiec, gdzie przebywało łącznie prawie 30 tys. sztuk drobiu. Trzecie ognisko pojawiło się w Mystkowie w gminie Kamionka Wielka i dotknęło blisko 100 kur – mała skala hodowli nie jest więc żadną tarczą.
Wirus wchodzi do kurnika na butach
Skoro wirus potrafi pokonać setki kilometrów na skrzydłach dzikich ptaków, dlaczego miałby nie pokonać kilku metrów na naszych podeszwach? Według danych Instytutu Friedricha Loefflera istnieje wysokie ryzyko przenoszenia wirusa przez ludzi – na obuwiu, ubraniach czy sprzęcie. Czasem wystarczy spacer nad stawem, wizyta u sąsiada, który też trzyma drób, czy przejście przez pole, na którym żerowały dzikie gęsi, by wirus wjechał do kurnika jako pasażer na gapę.
Jak wiele daje odkażanie na progu, jako jeden z pierwszych pokazał węgierski lekarz Ignaz Semmelweis. W 1847 r. w wiedeńskim Szpitalu Powszechnym polecił lekarzom myć ręce w roztworze wapna chlorowanego, zanim podejdą do rodzących. Śmiertelność w klinice, w której pracował, spadła z 18,3% w kwietniu do 2,2% w czerwcu i 1,2% w lipcu. Środowisko lekarskie długo wyśmiewało jego pomysł, a uznanie przyszło dopiero po jego śmierci.
Mata przed kurnikiem działa według tej samej logiki co miska z roztworem wapna chlorowanego w XIX-wiecznym szpitalu. To coś jak wycieraczka przed drzwiami domu – tyle że zamiast błota ma zatrzymywać drobnoustroje, zanim trafią do środka. Żeby jednak spełniała swoją rolę, trzeba ją dobrze dobrać i właściwie używać.
Mata dezynfekująca – jak działa i jaką wybrać
Nowoczesna mata dezynfekująca ma zwykle budowę warstwową. W matach ARKIN od spodu znajduje się szczelna plandeka z PCV, która nie przepuszcza płynu do gruntu, w środku gąbka z pianki poliuretanowej o grubości 4, 5 lub 10 cm, a na wierzchu wytrzymała siatka. Gąbka chłonie roztwór i oddaje go przy każdym kroku na podeszwy.
Na rynku dostępne są dwa podstawowe rodzaje mat. Przejściowe kładzie się przed drzwiami budynków, by dezynfekować obuwie, a przejazdowe – na wjazdach, by odkażać koła samochodów, ciągników i przyczep. Najważniejsze różnice zebraliśmy w tabeli.
| Mata przejściowa | Mata przejazdowa | |
|---|---|---|
| Do czego służy | dezynfekcja obuwia | dezynfekcja kół pojazdów |
| Gdzie ją położyć | przed drzwiami kurnika lub w przedsionku | na wjeździe do gospodarstwa |
| Długość | od kilkudziesięciu cm do ok. 2 m | od 2 do 6 m |
| Na co zwrócić uwagę | musi zajmować całą szerokość wejścia | powinna być dłuższa niż obwód największego koła – dla ciągnika min. 3 m |
Maty przewidują również przepisy. Rozporządzenie ministra rolnictwa z 2022 r. w sprawie grypy ptaków wymaga, by gospodarstwa prowadzące tzw. działalność nadzorowaną w razie zagrożenia epizootycznego miały maty do wyłożenia przed wejściami do budynków z drobiem i na wjazdach. Ich szerokość nie powinna być mniejsza niż szerokość wjazdu, a długość – niż obwód największego koła. Trzeba też mieć zapas środka dezynfekcyjnego na co najmniej 7 dni.
Czy przy kilku kurach mata ma sens?
Nawet jeśli przepisy nie wymagają maty w twoim gospodarstwie, warto pamiętać, że Główny Lekarz Weterynarii kieruje swoje zalecenia do hodowców drobiu w całym kraju, a grypa ptaków powoduje wysoką śmiertelność także w hodowlach przydomowych. Mała mata przejściowa kosztuje od kilkudziesięciu złotych, a gdy przechodzi przez nią kilka osób dziennie, roztwór wymienia się rzadko. Czy warto ryzykować całe stado, żeby zaoszczędzić na tak prostym zabezpieczeniu?
Jak używać maty, żeby naprawdę chroniła
Sama obecność maty jeszcze nie gwarantuje bezpieczeństwa. Naukowcy z amerykańskiego Uniwersytetu Purdue sprawdzili, jak działają brodziki dezynfekcyjne na obuwie zabrudzone obornikiem. Stanie w roztworze przez 2 minuty bez wcześniejszego oczyszczenia butów zwykle nie zmniejszało istotnie liczby bakterii. Wniosek autorów był jednoznaczny: rodzaj środka nie ma znaczenia, jeśli z podeszew nie usunięto obornika.
Po wyszorowaniu butów wymagany poziom dezynfekcji osiągano już po 5 minutach kontaktu ze środkiem. To ważna wskazówka także dla właścicieli kur: mata działa najlepiej jako uzupełnienie osobnego obuwia, używanego wyłącznie w kurniku. Główny Lekarz Weterynarii również zaleca stosowanie odzieży i obuwia ochronnego przy wchodzeniu do budynków z drobiem. W praktyce warto trzymać się kilku zasad:
- przed wejściem na matę zeskrob z podeszew błoto i obornik, bo gruba warstwa brudu blokuje działanie środka,
- napełniaj matę powoli, żeby gąbka wchłonęła płyn, a środek rozcieńczaj dokładnie według etykiety,
- nie mieszaj w jednej macie różnych preparatów i używaj preparatów o najwyższej skuteczności i najnowszych formułach – Viroxide Super, Synergize
- chroń matę przed ulewnym deszczem, bo woda rozcieńcza roztwór,
- usuwaj z niej liście, słomę i błoto, a każdą wymianę płynu zapisuj (data i nazwa środka).
Jak często wymieniać płyn w macie?
To zależy przede wszystkim od tego, ile osób i pojazdów przechodzi przez matę, a także od zaleceń producenta preparatu, które zawsze mają pierwszeństwo. Dla mat z gąbką dystrybutor mat ARKIN podaje orientacyjne terminy wymiany roztworu:
| Liczba przejść dziennie | Wymiana roztworu |
|---|---|
| ponad 50 | co 2–3 dni |
| 20–50 | co 5–7 dni |
| poniżej 20 | co 10–14 dni |
| mata wyraźnie zabrudzona | od razu |
Inaczej jest w przypadku otwartych niecek i brodzików z płynem. Specjaliści z Uniwersytetu Stanowego Iowa zalecają przygotowywać w nich świeży roztwór codziennie, a jeśli w ciągu dnia mocno się zabrudzi – wymieniać go wcześniej. Przed ponownym napełnieniem maty dystrybutor radzi z kolei wypłukać gąbkę czystą wodą, odcisnąć ją i wysuszyć.
Co zrobić, gdy płyn w macie zamarza?
Zamarznięta mata nie dezynfekuje, a mrozy na pogórzu potrafią być siarczyste. Zimą do roztworu dodaje się więc glikol propylenowy – dystrybutor mat zaleca zwykle 10–20%, a przy silnych mrozach do 30%, zawsze po sprawdzeniu, czy dodatek nie osłabi środka. Niektóre preparaty z glikolem działają nawet do minus 20°C. Nie wolno natomiast sięgać po samochodowy płyn na bazie glikolu etylenowego, który jest trujący dla zwierząt.
Czysty kurnik – druga połowa sukcesu
Mata zatrzymuje zarazki na progu, ale nie usunie tych, które już zadomowiły się w środku – w ściółce, kurzu na belkach czy osadzie w poidłach. Dlatego przed zimą, gdy kury będą spędzać pod dachem więcej czasu, warto zaplanować gruntowne porządki. Ich zwieńczeniem powinna być dezynfekcja kurnika przeprowadzona w pustym budynku.
Obowiązuje tu ta sama lekcja co przy butach: brud chroni drobnoustroje przed środkiem dezynfekcyjnym. Najpierw wynosi się więc ściółkę i obornik oraz zmiata kurz i pajęczyny, potem myje ściany, podłogę, grzędy, gniazda, karmidła i poidła detergentem, najlepiej w postaci piany. Po spłukaniu trzeba poczekać, aż wszystko wyschnie, bo woda na ścianach rozcieńczyłaby preparat.
Dopiero na suche i czyste powierzchnie nakłada się środek o potwierdzonym działaniu na wirusa grypy ptaków, dokładnie w stężeniu i z czasem kontaktu podanym na etykiecie. Potem kurnik trzeba przewietrzyć i zostawić pusty – specjaliści od bioasekuracji zalecają przerwę sanitarną trwającą co najmniej 48–72 godziny, a optymalnie 5–7 dni.
Kropką nad i jest sprzęt, który krąży między kurnikiem a resztą obejścia: wiadra, łopaty, taczki czy grabie. Główny Lekarz Weterynarii zaleca czyszczenie i dezynfekcję narzędzi używanych przy obsłudze zwierząt. W przydomowym kurniku pełną dezynfekcję warto przeprowadzać co najmniej dwa razy w roku – wiosną i jesienią – oraz zawsze przed wpuszczeniem nowych ptaków.
Codzienne nawyki na zimowy sezon
Mata i czysty kurnik to podstawa, ale ochronę uzupełniają codzienne nawyki. Rozporządzenie z 2022 r. nakazuje we wszystkich gospodarstwach z drobiem karmić i poić ptaki w zamkniętym pomieszczeniu lub osłoniętym miejscu, niedostępnym dla dzikiego ptactwa. Główny Lekarz Weterynarii przypomina też, by nie poić drobiu wodą ze zbiorników dostępnych dla dzikich ptaków, a paszę i ściółkę chronić przed ptakami, gryzoniami i zwierzętami domowymi.
Równie ważna jest codzienna obserwacja stada. Nagły wzrost liczby padnięć, spadek pobierania paszy i wody, mniejsza nieśność, a także drgawki, skręty szyi czy niezborność ruchów to sygnały, których nie wolno lekceważyć. W takiej sytuacji trzeba niezwłocznie powiadomić lekarza weterynarii lub powiatowy inspektorat weterynarii – dla mieszkańców Nowego Sącza i okolic to inspektorat w Nowym Sączu.
Przygotowani mają przewagę
„W dziedzinie obserwacji przypadek sprzyja tylko umysłom przygotowanym” – mówił Ludwik Pasteur podczas wykładu w Lille 7 grudnia 1854 r. Ojciec mikrobiologii miał na myśli pracę naukowca, ale jego słowa dobrze pasują także do kurnika. W sezonie ptasiej grypy przygotowanie oznacza matę przed drzwiami, czyste wnętrze i nawyki powtarzane każdego dnia.
Polska ma dziś status kraju wolnego od wysoce zjadliwej grypy ptaków i od zapobiegliwości hodowców sporo zależy, czy tak zostanie. Mata dezynfekująca przy wejściu, gruntownie umyty i zdezynfekowany kurnik oraz kilka prostych nawyków to niewielki koszt w porównaniu ze stratą całego stada. Lepiej zadbać o to teraz, zanim zagrożenie rzeczywiście stanie u progu.
(materiał promocyjny)




