Zwracamy się do Was z dość szczególną prośbą… Jednak, aby w pełni odebrać jej przekaz pozwolę sobie najpierw naświetlić tło, z którego prośba wynikła. Mieszkam z mamą w Jeleniej Górze. Oboje pochodzimy Nowego Sącza, z licznych rodzin (Sadłoniów – rodzina mamy i Wilków – rodzina śp Taty). Obecnie oboje po dość ciężkich i bolesnych przejściach wspieramy się i staramy aby w naszym życiu nie zabrakło uśmiechów. Stąd też m.in. moje wprowadzanie Mamy w arkana Internetu.
Moja córka, Kaja (26), założyła babci kanał na YouTube „Opowieści babci Zosi” a teraz, z moim wsparciem powoli wchodzi w potencjał Facebooka.
I tu zaczyna się właściwa historia. Nasza dobra znajoma, Sądeczanka od wielu wielu lat, Teresa Bugaj, przesłała mamie na FB film „Nowy Sącz – portret małego miasta” z 1961 roku. Na ujęciach w pewnym momencie Mama zobaczyła sądeckiego malarza, Adama Walczyńskiego. Pamiętała go dobrze, bo była kelnerką w restauracji Imperial, a on był tam stałym gościem. Opowiedziała mi niezwykłą historię, która skłoniła mnie do poszukiwań i napisania tego listu.
Oto pewnego dnia pan Adam, zamiast napiwku, podarował mamie jej portret. Mama wspomina to z nostalgią i łzą w oku bo był, jak pamięta, niezwykle piękny i doskonale ujęty. Ta pierwsza cecha mnie osobiście nie dziwi, bo moja mama jest piękną kobietą i taka też była, co widać na rodzinnych fotografiach… Pamiętała nawet takie detale obrazu, jak to, że namalował ją w jej czepku kelnerskim.
Kiedy oglądaliśmy stare fotografie, to, co zabawne i niezwykłe – okazało się, że dwa z nich zrobił jej jeden z twórców wspomnianego filmu o Nowym Sączu – Józef Bakalarski… W załączeniu zdjęcie mamy jako kelnerki i fotografie zrobione przez pana Józefa Bakalarskiego.
Mama opowiadała, że ten portret po otrzymaniu pozostawiła na chwilę przy stoliku restauracyjnym i poszła do toalety. W tym momencie ktoś skradł jej obraz. Bardzo zawiedziona i zła jednak nie robiła awantury. Była w pracy a ponadto nie wierzyła, że to przyniesie skutek. I tak dzieło z mamą jako bohaterką zniknęło…
Teraz po tylu latach, po ogromie bolesnych przejść i doświadczeń, trafiamy na stary film o Nowym Sączu i mama przypomniała sobie tamto wydarzenie. Jeszcze jedna smutna historia w jej biblioteczce życia…
Postanowiłem spróbować odszukać to dzieło, aby choć zrobić jej kopię i w ten sposób dać trochę radości skrzywdzonej przez los i ludzi (w tym najbliższych), dobrej i twardej góralce, Polce do szpiku kości. W związku z tym zwracam się do Państwa o wsparcie w poszukiwaniach – do kogo, jak, dokąd zwrócić się by móc zdobyć info o dziełach, może jakieś archiwum, może jakaś galeria, może jakaś instytucja kulturalna posiadają zbiór dzieł pana Adama Walczyńskiego?
Nadesłał Paweł Wilk w imieniu Zofii Wilk




