Jak przekonać dzieci, że warto chronić przyrodę albo zabytki dawnej kultury ludowej? Zadanie karkołomne nie tylko w PRL. Można oczywiście wygłosić pouczającą pogadankę, ale jak pokazują choćby kultowe sceny z filmu „Konopielka”, takie przedsięwzięcia rzadko kończą się sukcesem. Znudzeni słuchacze przysypiają, a jeszcze częściej pokpiwają z prowadzącego. Można jednak zastosować fortel stary jak świat: opowiedzieć historię, która sprawi, że sami odkryjemy wspomniane wartości.
Maria Kownacka doskonale znała ten sposób. W „Rogasiu z Doliny Roztoki” historia osieroconego sarniątka stała się nośnikiem idei ochrony przyrody i odpowiedzialności za zwierzęta, a w „Szkole nad obłokami” narracja ma wzbudzić w nas przekonanie o potrzebie ochrony zabytków kultury ludowej.
Jak Kownacka sobie z tym poradziła?
Przekonajmy się na przykładzie „Szkoły”. Oto dzieci z Niemcowej ratują starszego, tajemniczego przybysza, którego nazywają Siwą Bródką. Otaczają go opieką, a z czasem zaprzyjaźniają się z nim. On zaś z ogromnym zainteresowaniem poznaje ich codzienny świat. Zachwyca się życiem na górskich polanach, wypytuje o zwyczaje, przygląda się przedmiotom, słucha opowieści. Co ciekawe, role zostają tutaj odwrócone. To nie dzieci uczą się od dorosłego, lecz dorosły uczy się od dzieci! Dopiero pod koniec książki okazuje się, że sympatyczny przybysz jest etnografem. Żegnając się z gospodarzami, prosi, aby nie pozwolili zaginąć pamiątkom dawnego życia. Zachęca, by przedmioty, które przestaną być potrzebne w gospodarstwie, przekazywać do muzeum.
I właśnie tutaj ujawnia się cały kunszt Kownackiej. Zanim Siwa Bródka wypowie swój apel, czytelnik zdążył już spojrzeć jego oczami na świat Niemcowej i odkryć, jak wiele wartości kryje się w rzeczach z pozoru zwyczajnych. Morał pojawia się na końcu, kiedy właściwie nie trzeba już nikogo przekonywać.
A teraz jeszcze jedna ciekawostka!
Literackim pierwowzorem Siwej Bródki był Witold Chomicz – profesor krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych, ilustrator obu książek i wielki miłośnik kultury ludowej. To właśnie on namawiał Kownacką, aby w kolejnej książce, zamiast koncentrować się na ochronie przyrody, zwróciła uwagę na ginące zabytki dawnej kultury. Przekonywał, że „warto te skarby chronić”. Pisarka posłuchała rady, ale zamiast wygłaszać pouczenia, zręcznie ukryła główną ideę w przygodowej opowieści. Chomicz, poznawszy jej zamysł, skwitował go z zadowoleniem: „haczyk pewno będzie połknięty”. W ten sposób artysta nie tylko zilustrował „Szkołę nad obłokami”, ale sam – w literackim przebraniu – znalazł się w środku historii, której ideę współtworzył.
Na wystawie „Muszka w bursztynie. Witold Chomicz i Maria Kownacka na Sądecczyźnie” pokazujemy nie tylko piękne ilustracje, ale również przypominamy, jak rodziły się obie książki, skąd ich twórcy czerpali inspiracje i jakie idee chcieli przekazać czytelnikom.
Teresa Ortyl
„Muszka w bursztynie. Witold Chomicz i Maria Kownacka na Sądecczyźnie”. Wystawa z kolekcji Ziyada Raoofa do 31 stycznia 2027 r., Gmach Główny Muzeum Ziemi Sądeckiej ul. Jagiellońska 56.
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury




