Strona główna Wczoraj i dziś

Kult Przemienienia Pańskiego w dawnych wiekach

Reklama
Obraz Przemienienia Pańskiego w ołtarzu bocznym kościoła pw. św. Małgorzaty w Nowym Sączu, okres międzywojenny
Obraz Przemienienia Pańskiego w ołtarzu bocznym kościoła pw. św. Małgorzaty w Nowym Sączu. Pocztówka z okresu międzywojennego

W sierpniu Nowy Sącz tradycyjnie wypełniają pielgrzymi udający się do Bazyliki, gdzie znajduje się cudowny wizerunek Chrystusa Przemienionego. Każdy Sądeczanin wie, jak dla naszej historii, tradycji i wiary jest to ważny obraz. Wielu zna jego historię – przynajmniej według legend wiążącą się z początkami dziejów Nowego Sącza. Przez wieki obraz ten odbierał wielką cześć wśród wiernych.

Ks. Jan Sygański pisał:  Licznymi cudami wsławił Pan Bóg ten starodawny obraz. Od roku 1611 do 1763 naliczono 18 autentycznych łask cudownych. Burmistrz, rajcy i ławnicy Nowego Sącza w imieniu miasta zatwierdzili wiarogodność cudownego obrazu osobnym aktem dn. 13. czerwca 1767 r. Papież Klemens XIII. na prośbę Franciszkanów sądeckich potwierdził w r. 1766 ustawy bractwa Przemienienia Pańskiego i wzbogacił je hojnymi odpustami.

Z kasatą jednak Franciszkanów upadło to bractwo, a cześć cudownego obrazu przez czas dłuższy poszła w niepamięć, bo nawet nie miał osobnego ołtarza, lecz wisiał zapylony na ścianie kościoła farnego. Dopiero Grzegórz XVI. zaniedbaną cześć jego na nowo wskrzesił, udzielając 20. sierpnia 1845 r. odpustu zupełnego tym wszystkim, którzy w uroczystość Przemienienia Pańskiego zwykłych dopełnili warunków. Odtąd też corocznie dzień 6. sierpnia obchodzi się uroczyście w całej parafii nowosądeckiej, przy licznym współudziale pobożnych i pielgrzymów z stron dalszych. Rzeczywiście historia ta trwa po dzisiejszy dzień.

Zdaniem badaczy kult obrazu zaczął się rozwijać, kiedy znajdował się on w kościele franciszkanów w Nowym Sączu (dzisiejszy kościół ewangelicki).

Już w 1596 r. prowincjał franciszkanów opisujący nowosądecki konwent wspominał o wiszącym tam cudownym wizerunku. Wówczas w XVI-XVIII wieku na Nowy Sącz spadło wiele nieszczęść, które sprzyjały rozwijaniu pobożności religijnej. Już w 1611 r. obraz cudownie ocalał z wielkiego pożaru miasta, co uznano za znak z niebios. Dla historii obrazu ważna jest również postać magnata Konstantego Lubomirskiego, starosty sądeckiego, podczaszego koronnego, który wdzięczny za cudowne uzdrowienie – jako wotum wdzięczności postanowił on wybudować osobną kaplicę dla obrazu, która dziś jest właściwym kościołem ewangelickim.

Pośród osób doznających cudów wymienia się w tych czasach elitę kraju: Stanisława Jordana – miecznika chełmskiego i pułkownika wojsk koronnych; Szymona Szczawnickiego – wojewodę brzesko-kujawskiego. Opisujący owe cuda w ks. B. Sikorski pisał: nie wspominam tak wiele innych i przelicznych łask oraz cudów, które ludzie różnych stanów, wieku, wciąż przy tym obrazie świętym doznawali i nieustannie doznają; już te same wota, tablice, portrety i różne drogie srebra i złote zawieszenia, które znajdują się w Kaplicy Przemienienia, te kosztowne upominki i ofiary mówią i są dowodem, że były darem dziękczynnym za otrzymane łaski od Zbawiciela. Tylko przez dwa lata (1618–1620) przybyło 29 wotów. Wyrazem pobożności i czci dla wizerunku jest pisanie litanii i pieśni do Przemienienia oraz sama nowenna. W tym okresie działało również Bractwo Przemienienia Pańskiego, które zniknęło wraz z kasatą klasztoru franciszkańskiego.

W tym czasie kult był tak żywy, że znany pisarz religijny w XVII w. Piotr Pruszcz wymienił Nowy Sącz jako jedno z najbardziej znanych sanktuariów pańskich na ziemiach polskich.

Co ciekawe, obok Matki Boskiej w Bochni to właśnie sądecki Przemieniony był drugim sanktuarium na terenie dzisiejszej diecezji tarnowskiej. Dowodem na żywy kult obrazu jest również sprawa przeniesienia go w końcu XVIII w. Wówczas klasztor franciszkański został skasowany przez Austriaków, a budynki były szykowane do sprzedaży. Pojawił się nawet pomysł, aby obraz wyjechał do Starego Sącza. Sygański pisał:

Oparło się temu miasto, dowodząc, że cudowny obraz Przemienienia Pańskiego łączy się ściśle z założeniem Nowego Sącza, że od niepamiętnych czasów szczególniejszą cześć od mieszkańców odbiera, że więc z powodu przeniesienia jego do Starego Sącza powstałoby wielkie pomiędzy ludem wzburzenie i narzekanie. Tymi względami spowodowany ówczesny dziekan kollegiaty ks. Wojciech Mroziński, wniósł prośbę do konsystorza tarnowskiego o zatrzymanie obrazu. Biskup–nominat ks. Jan Duval przychylił się do jego prośby, wskutek czego obraz w myśl rozporządzenia biskupa przeniesiony został cichaczem do kościoła farnego dn. 2. września 1785.

Sądecka fara w latach 80. na pocztówce Krajowej Agencji Wydawniczej. Fot. J. Żak
Sądecka fara w latach 80. na pocztówce Krajowej Agencji Wydawniczej. Fot. J. Żak

Kult obrazu nieco przygasł na początku XIX w., kiedy po przenosinach trafił na boczną ścianę sądeckiej fary, która zresztą też straciła na znaczeniu – nie była już kolegiatą. Został pokryty kurzem – pisał o cudownym wizerunku długoletni proboszcz kościoła św. Małgorzaty, ks. prałat dr Stanisław Lisowski. Szybko jednak – szczególnie dzięki przeniesieniu do bocznego, a w XX w. do głównego ołtarza – kult na nowo ożył.

Warto dodać, że kult obrazu ciągle żyje i nie skończył się na dawnych wiekach. Świadczą o tym tysiące pielgrzymów odwiedzających „Sądecką Górę Tabor” oraz świadectwa. Są nimi wiszące wokół ołtarza z cudownym obrazem liczne wota. W Księdze Parafialnej za lata 1977–2005 odnotowano ponad 50 cudownych łask. Historia tego serca religijnego Sądecczyzny pisze się więc dalej.

Łukasz Połomski

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj