Podwyżki opłat mieszkaniowych to skomplikowana sprawa. Ale może zmierzymy się z nią jakoś. Opłaty w sądeckich spółdzielniach mieszkaniowych mocno wzrosły w ostatnich miesiącach. Wzburzyło to mieszkańców. Wzrosty sięgały w niektórych przypadkach nawet 80%. To sporo. Owszem, ktoś może powiedzieć, że w Anglii za gaz i prąd płacą o 200% więcej. No ale my mamy tutaj Nowy Sącz i nie chodzi o opłaty za prąd i gaz, które także wzrosły.
Na opłaty mieszkaniowe składają się składowe: ciepło + woda + śmieci + remonty + czynsz. Główny wpływ na wysokość opłat ma ciepło, potem śmieci z wodą. Prąd i gaz płaci się osobno. Jak łatwo zauważyć, za ciepło, wodę, śmieci odpowiedzialne są lokalne spółki komunalne, to tam określane są stawki. Spółdzielnie definiują wysokość opłat remontowych i poziom czynszu.
Trzeba podkreślić, że na wzrost cen wpływ ma wiele czynników. Głównymi jest: wojna, paliwa, inflacja. Analizowanie, jakie są czynniki zewnętrzne, a jakie są wewnętrzne, to ciekawe zagadnienie, ale zostawmy to ekspertom do spraw krajowych. My skoncentrujmy się na sprawach Nowego Sącza. Jest pewne, że ceny opłat lokalnych musiały nieuchronnie wzrosnąć. Pytanie kluczowe jest o skalę tych wzrostów. Czy wzrosty musiały być tak wysokie, czy mogły być niższe? Dalszą kwestią jest sposób zapowiadania tych wzrostów, czyli jakość komunikacji społecznej. W tym względzie mogło być lepiej.
Skoncentrujmy się jednak na trzech głównych czynnikach opłat mieszkaniowych: woda, śmieci, ciepło. O czynszu także będzie.
Woda. To zagadnienie skomplikowane, ale opłaty nie wzrosły. Jakichś czas temu zlikwidowano jednak dopłaty do wody, to wpłynęło na wzrost o prawie 3 zł za metr. Czy słusznie zlikwidowano dopłaty, to już inne zagadnienie. Skrótowo prezentując tę sprawę, to tych dopłat nie sposób oderwać od kwestii wielkiego projektu rozbudowy sieci wodociągowej, którego rozpoczęcie realizacji miało początek kilkanaście lat temu. Wielkie koszty stałe (infrastruktura techniczna instalacji) wygenerowały wysokie koszty amortyzacji. To przełożyło się na skokowy wzrost cen za wodę i spadło to na bieżących użytkowników, mieszkańców głównych osiedli miasta. Dlatego też postanowiono onegdaj ulżyć im z tego tytułu w postaci dopłat do wody. Teraz zlikwidowano te dopłaty, chociaż nie skończył się okres amortyzacji. To tak w telegraficznym skrócie można przedstawić tę sprawę, bez wydawania ocen, bo to wymaga osobnej analizy. Stało się. Nie ma dopłat. Ten fakt wpłynął na wzrost opłat mieszkaniowych.
Śmieci. Ich koszt wzrósł z 19 na 28,5 zł od osoby. Dla firm skala podwyżek była jeszcze większa. Czy musiały być tak duże wzrosty, to już osobna kwestia. To jest związane z zarządzaniem odpadami w mieście. Z tym najlepiej chyba nie jest. Spółka Nova ma ciągłe problemy, dodatkowo indukuje kontrowersje. Nie wydaje się być dobrze zarządzana. Ale może, gdyby była dobrze rządzona, to wzrost opłat byłby mniejszy? To hipoteza. Aby to weryfikować, to trzeba osobnej analizy. Można także dodać, że pobudowanie komercyjnej spalarni odpadów nie załatwi problemów odpadów w mieście.
Ciepło. Te opłaty mają największy wpływ na wysokość rachunków. W ostatnim półroczu nastąpiły dwie kaskadowe podwyżki po 30%. MPEC to ciekawa spółka. Ostatnimi laty nawet mocno inwestuje, pozyskuje także fundusze zewnętrzne, lepiej niż wcześniej. Rozbudowuje sieć, inwestuje w nowe źródła, prowadzone są remonty. To bardzo dobrze. Ale czy te wzrosty cen ciepła musiały być tak duże? Wiemy, że cena węgla wzrosła, ale czy wzrost cen ciepła o prawie 70% jest adekwatny?
Pewna sprawa łączy te 3 spółki komunalne. Chodzi o sposób zarządzania tymi podmiotami. Chodzi o etatyzm, a z nim związany nepotyzm. Przerosty zatrudnienia zwiększają koszty funkcjonowania tych spółek, a to w oczywisty sposób wpływa na ceny. W Wodociągach aż trzeszczy przerostów, zatrudnionych jest grubo ponad 200 osób. Tam zatrudnienie znalazło wiele osób z poprzedniej ekipy Ratusza. To takie okopy Świętej Trójcy. Zresztą, obecna ekipa Ratusza mocno atakuje SW, oskarża o wysokie ceny wody, oświadcza także, że gdyby Ratusz miał dominujący wpływ na spółkę, to ceny by spadły. To dość propagandowe deklaracje, tani populizm. Inną sprawą jest jednak, czy w SW musi pracować aż 230 osób, z czego 115 jako pracownicy umysłowi?
W MPEC, nad którym Ratusz ma pełną kontrolę, pracuje 110 osób. Czy rzeczywiście tak wysokie zatrudnienie jest konieczne? Mimo, że w ostatnich 5 latach spadło o 20 osób. Patrząc na schemat organizacyjny MPEC, to można odnieść wrażenie, że jest to struktura rodem z PRL-u. Jest „biuro spółki”, jest „zespół obsługi prawnej”, jest „dział informatyki”. Jest 2 prezesów i 4 dyrektorów w spółce, której przychody roczne krążą wokół 30 mln. W Fakro to 600-700 mln, ale nie znalazłem „biura spółki” w strukturze. W MPEC jest „rozmach” organizacyjny. To taki sadecki pkn-orlen, a SW to Genaral Electric.
Kolejna sprawa, to czy prezesi spółek komunalnych muszą mieć wynagrodzenia po 20 tysięcy? W MPEC to chyba idzie prawie 25 tysięcy? Są coroczne podwyżki. Dalej, czy potrzebne są także rozległe i płatne rady nadzorcze? Przecież funkcje nadzorcze realizuje de facto zarząd miasta. Rady zarabiają po 100 tys. rocznie, w SW, to ponad 200 tys. To takie synekury dla „rodziny królika”. 2 tys. miesięcznie, to takie easy money. Spektakularne są zakupy dwóch limuzyn w spółce Nova za kwotę 240 tys. Przeliczyłem na szybko, gdyby nie było tych limuzyn, to cena za śmieci mogłaby wynosić, nie 28,50, a prawie 28 złotych (w jednym roku). A Pan Prezes tak prosił o pieniądze… Ręce opadają… Z „pierwszej piłki” to trzeba sprzedać te 2 auta.
Ale myślę, że prawdziwym hitem są koszty zarządu i rady Grodzkiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Tam roczne koszty tych bytów wynoszą, stop, 850 tysięcy razem. Zarząd „trzaska” 525, Rada szybuje na 330 tysięcy rocznie. W radzie jest 13 osób i po 2 tys. co miesiąc dostają. Czy wiedzą o tym członkowie tej spółdzielni? To w końcu wpływa na wysokość czynszu. W Wodociągach jest 8 ludzi w radzie, w MPEC 5 osób. Czy my w mieście mamy sądeckiego Daniela Obajtka? „Chrząszczy” jest natomiast całkiem sporo.
Jaka jest konkluzja? Trzeba zreformować struktury spółek, spółdzielni, odchudzi je kosztowo. Proponuję także obniżenie wynagrodzeń zarządom o 33%, a kadrze dyrektorskiej o 20%. Potrzebna jest również mocna redukcja rad.
Może wówczas podwyżki ciepła nie będą o 70%, a może wystarczą o 40%, a koszt wywozu śmieci wyniesie 24, a nie 28,5zł.
Zmian trzeba oczekiwać, a nawet żądać. Redukcje wynagrodzeń zarządów i rad są także aktem przyzwoitości w kontekście podwyżek opłat mieszkaniowych w Nowym Sączu.
PS
Adam Kurek zgłasza publicznie swoją kandydaturę do rad nadzorczych spółek komunalnych, za darmo, będę pracować społecznie.
Adam Kurek





