
Zdjęcia prezydenta Ludomira Handzla i jego zastępców oraz ich nazwiska pojawiające się na każdej stronie w tekstach pisanych przez podwładnych i współpracowników to niezmienna zawartość kolejnego numeru Kuriera Nowosądeckiego, „bezpłatnego informatora Urzędu Miasta Nowego Sącza”. Wydawnictwo kierowane jest teraz przez nowego „redaktora naczelnego”, który epicko nakreślił sylwetkę swojego przełożonego, „swoistego samorządowego człowieka renesansu”.
Kurier Nowosądecki to wydawnictwo wymyślone na początku pierwszej kadencji prezydenta Ludomira Handzla. Redagowane w Ratuszu przez urzędników, ukazywało się co miesiąc przeważnie w nakładzie 10 tysięcy egzemplarzy (chyba że zbliżały się wybory samorządowe to nakład wzrastał do co najmniej 30 tysięcy). Druk pisma zawierającego relacje z działań prezydenta i radnych jego klubu, komunikaty Urzędu Miasta czy zapowiedzi wydarzeń organizowanych przez miejskie instytucje, kosztował rocznie około 100 tysięcy złotych (nie licząc pensji przygotowujących materiały urzędników oraz zakupów sprzętu czy oprogramowania).
Obecnie nie mamy danych, jaki jest koszt wydawania i ewentualnych honorariów autorów i jaka jest aktualna częstotliwość wydawania. Ale właśnie ukazał się nr 23 (03/2026). Jako „redaktor naczelny” w stopce figuruje dr Jarosław Jakubowski (etatowy pracownik Urzędu Miasta w strukturach Biura Prezydenta w dziale Rocznik Sądecki oraz nauczyciel w jednej z miejskich szkół). Kurier Nowosądecki redaguje już podobno po raz drugi – na tej funkcji zastąpił Mariusza Smolenia, kierownika Biura Prezydenta (a przed utworzeniem tego wydziału kierownika Referatu Komunikacji Społecznej i Kultury).
W numerze znajdziemy cztery teksty podpisane: dr Jarosław Jakubowski Redaktor Naczelny „Rocznika Sądeckiego”.
Jeden z nich poświęcił Karcie Nowosądeczanina, „milowym kroku w rozwoju miasta”. Posiadaczy karty miejskiej autor nazywa „szczęśliwcami, którzy korzystają w naszym mieście z dobrodziejstwa, jakim jest Karta”. Podobno zdarzył się ktoś narzekający na istnienie tego programu, ale taka krytyka „ma tyle znaczenia, co krytyka zasolenia wody morskiej”. Potem tylko możemy poczytać, że to oczywiście „autorski projekt wdrożony i realizowany przez Prezydenta Ludomira Handzla” który ma „potężną” ofertę. I jest to „rozwiązanie, które codziennie potrafi realnie zmieniać egzystowanie mieszkańców”. Oczywiście jest to efektem „solidnego i rozważnego zarządzania miastem”.
Ale jednak najważniejszy tekst numeru (sądząc choćby po zajętych dwóch kolumnach) to materiał pod tytułem „Artur Bochenek – nie tylko – Zastępca Prezydenta Nowego Sącza” z sześcioma zdjęciami bohatera. Warto zacytować kilka zdań, stworzonych przez dra Jakubowskiego na temat jednego ze swoich przełożonych.
Człowiek stojący na czele naszego grodu jest świetnie przygotowany do swojej roli
Jest wszędzie tam, gdzie tylko zachodzi potrzeba, by działał, współorganizował, patronował, po prostu pracował dla dobra miasta
Bez rozgłosu pozostaje mecenasem sądeckiej historiografii i badań na tym tle
Na jego barkach spoczywa odpowiedzialność za inwestycje w Nowym Sączu, wdrażanie najważniejszych innowacji rozwojowych, do czego zaliczyć rozbudowę infrastruktury. Kompleks sportowy w Zawadzie, budowa stadionu, przemodelowanie pływalni w MOSiR, a także powstanie amfiteatru w Parku Strzeleckim to długie kroki w historii miasta, za którymi nie tylko stał Artur Bochenek, ale był ich inicjatorem i strategicznym realizatorem. A przecież odpowiada również za egzystowanie i rozpowszechnianie sądeckiego sportu i jest również opiekunem lokalnej kultury
Oddany samorządowiec jest właśnie tam, gdzie czuć puls życia miejscowości. Artur Bochenek – pasjonat historii, sportu i zwierząt; animator kultury; prawnik oraz naukowiec; a nade wszystko zatopiony w rozwoju miejskiej infrastruktury włodarz. Nasze królewskie ma to szczęście, że na jego czele stoi swoisty samorządowy człowiek renesansu
W numerze Kuriera Nowosądeckiego znajdziecie także wywiad z Maciejem Rogóżem, radnym Koalicji Nowosądeckiej Ludomira Handzla, przedstawionym jako „modelowy radny”. W innym materiale ten sam radny jest uwieczniony na fotografii z prezydentem Handzlem i Teresą Cabałą (byłą radną PiS) w trakcie „ważnego spotkania” które „było bardzo owocne”. Oprócz innych tekstów, przygotowanych głównie przez pracowników Urzędu Miasta, na 32 stronach Kuriera znajdziemy sporo fotografii. Ludomir Handzel oraz Artur Bochenek pojawiają się na nich 31 razy.
Polecamy nasze wcześniejsze teksty, poświęcone wydatkom promocyjnym Ratusza i jego polityce informacyjnej:
Władze Nowego Sącza wyznają zasadę, że jeśli się nie pochwalimy to nikt nas nie pochwali, dlatego nieustannie nagrywają filmy dla social mediów, transmitują spotkania z wybranymi mieszkańcami i pytaniami poddanymi moderacji, opłacają publikacje prasowe i wydają własny miesięcznik. Ratusz nie oszczędza na propagandzie ale przed wyborami raczej jeszcze zintensyfikuje wydatki
Ponad milion złotych wydał w 2023 roku Urząd Miasta Nowego Sącza z budżetowego działu „promocja jednostek samorządu terytorialnego”, z czego niemal 130 tys. zł na publikacje, materiały sponsorowane i reklamy w mediach. Wydatki promocyjne Miasta w mediach 2023: pokazywać życie miasta „w sposób zobiektywizowany”
W wydanym tuż przed wyborami w nakładzie aż 30 tysięcy egzemplarzy Kurierze Nowosądeckim – bezpłatnym miesięczniku Urzędu Miasta Nowego Sącza – znalazło się 27 zdjęć Ludomira Handzla, a jego nazwisko użyte jest w różnych kontekstach 71 razy. Kurier Nowosądecki w każdym domu. Kampania prezydenta wbrew apelom PKW
Najpoważniejszy kryzys wizerunkowy władz Nowego Sącza – jednoczesne zatrzymanie prezydenta miasta i jego zastępcy przez Centralne Biuro Antykorupcyjne – pokazał, że nie ma co liczyć na zmianę stylu informowania mieszkańców. Ratusz udaje, że nic się nie stało. Liczy się tylko propaganda sukcesu
(JO)





Przez lata mówiono, że problem „mediów samorządowych” to margines. Tymczasem był to jeden z najbardziej toksycznych układów III RP: władza wydająca gazety o samej sobie za pieniądze obywateli. Lokalny aparat polityczny finansował własną propagandę z podatków mieszkańców, jednocześnie zabijając niezależną prasę, która miała tę władzę kontrolować.
Nieprzypadkowo przeciw temu występowały środowiska wolnościowe i antysystemowe — m.in. Kukiz’15, organizacje watchdogowe i niezależni wydawcy lokalni. Bo to sprawa elementarnej uczciwości demokratycznej. Burmistrz czy prezydent nie może być jednocześnie bohaterem artykułów, właścicielem medium i dysponentem publicznych pieniędzy.
Gazeta samorządowa bardzo rzadko jest gazetą mieszkańców. Najczęściej jest gazetą władzy. Z uśmiechniętym wójtem na okładce, sukcesami urzędu, przecinaniem wstęg i propagandą sukcesu zamiast kontroli społecznej.
To system feudalny przebrany za „informację lokalną”.
Jeżeli państwo naprawdę chce ratować pluralizm mediów lokalnych, powinno ustawowo zakazać samorządom prowadzenia działalności medialnej poza prostym biuletynem urzędowym: bez reklam, bez publicystyki, bez politycznej autopromocji.
Demokracja zaczyna się tam, gdzie władza boi się niezależnego dziennikarza — a nie tam, gdzie drukuje własną gazetę za publiczne pieniądze.
cierawym kto płaci Nadzorowi drogowemu za wymienianie na wyświetlaczu od strony Krynicy przy rondzie
2. przedstawiłem że w 2024 roku za 6 słownie sześc witaczy Gmina Łososina Dolna zapłaciła ok 65 000 ,to dlaczego jeden witacz ma w Wielopolu kosztować 119 000 , warto zapytać ile pylony na stacjach benzynowych kosztują lub choćby koło marketów , czy trzeba wam bardziej otworzyć oczy??
Tylko chyba przez niedopatrzenie nie dowiedzieliśmy się że nasz vice wstrzymał Słońce, ruszył Ziemię. Albo że zastał Nowy Sącz drewniany a zostawia murowany