ECHA SĄDECKICH STADIONÓW – Kurek pyta mądrzejszych. PYTANIE 2.
Wprowadzenie do pytania:
Dnia 3 sierpnia tego roku podpisano aneks numer 3 z generalnym wykonawcą – firmą Blackbird. Rada miasta, na wniosek zarząd miasta postanowiła przekazać kwotę 6,8 miliona wykonawcy na rzecz dalszego budowania stadionu. Chodziło o „rekompensatę” i wykonanie jakichś drobnych korekt, dodatków do stadionu: oświetlenia, innych posadzek. Było to w mocy prawa zamówień publicznych i artykułu 455. Ten artykuł bowiem daje uznaniowo możliwość wypłacania rekompensat z tytułu okoliczności, które nie istniały w dniu podpisywania umowy. To jednak jest uznaniowe. Nie będę nudził teraz zapisami prawa.
I tak, zamiast kar za opóźnienia w budowaniu wypłacono wykonawcy „rekompensatę”.
Te „wypłaty” są o tyle zdumiewające, że wcześniej gruchnęła informacja, że wykonawca ma gigantyczne problemy finansowe, że komornik pieczętował mu samochody. Miasto huczało, że nic się na stadionie nie dzieje, ze robotników w zasadzie nie widać na budowie. Ogólnie rzecz biorąc wiele oznak było, że wykonawca tonie, że stracił płynność. Zwykli Obywatele przestali wierzyć, że wykonawca skończy budowę w terminie. Pojawiły się żarty, memy. Tak obywatele „oswajali” tragiczną sytuację. Nie są przecież finansistami, ale rozumieli, co się dzieje.
W tym czasie pojawił się wniosek zarządu miasta, że trzeba procedować… zwiększenie „wynagrodzenia wykonawcy”, że w ramach tej kwoty wypłaca miasto „rekompensatę” i zleca kolejne prace. Większość rady poprała wniosek. Chyba poszło to nawet „blokiem”, czyli razem z innymi uchwałami. Aneks mówił, że wykonawca, po jego podpisaniu, otrzyma natychmiast 5,1 miliona złotych tej „rekompensaty”. Resztę (1,2 mln netto), jak pracę wykona. Przegłosowano to. Nie podam listy głosujących radnych. To w sumie jest nieważne. Na sesji były szumne wystąpienia, gadano, że to jest konieczne, że kto nie zagłosuje jest przeciwnikiem Sandecji, inwestycjom w mieście. Tych mówców warto wyłowić i wskazać.
Przelano potem wykonawcy, który tonął, 5,1 miliona z kasy miasta, jaką „rekompensatę”. Zamiast kar za opóźnienie w budowie otrzymał – rekompensatę. Na co wykonawca wykorzystał pieniądze z rekompensaty nikt teraz nie ustali. Zresztą, mógł zrobić z tą kwotą cokolwiek. Zachowania i działania bankruta znana jest powszechnie. Co on wtedy robi? Co on wówczas ratuje? To retoryczne pytania…
Dobre intencje zarządu i rady trzeba docenić. Może wykonawca „obiecał”, że te 6,7 miliona uratuje stadion, terminy, że skończy w listopadzie budowę? Przysiągł się zapewne. Obietnice są w ustach bankruta bardzo tanie. Decydenci uwierzyli i środki przelali. Determinacja była pewnie duża. Wszyscy chcieli finalizacji budowy. Po ludzku, trzeba to zrozumieć. Ale czy naiwność przystoi miastu Nowemu Sączowi? Czy włodarze, eksperci, finansiści powinni kierować się marzeniami, chciejstwem, miłosierdziem?
Kto z nas nie przeżył dramatycznych historii, kiedy ktoś z rodziny, albo znajomi nie przychodzili i chcieli pożyczki, choćby podpisu pod żyrem w banku? Okazało się potem, że spłacają jeden kredyt – drugim. Popadli w spiralę zadłużenia. W takich sytuacjach, nasi przyjaciele, składali przyrzeczenia, że wszystko jest dobrze, że pieniądze zostaną oddane. Ale wiemy, jak to się skończyło… Kompletnym rozczarowaniem, czasami łzami, awanturami, rozpadem kontaktów.
Czy w naszym miesicie i w tej sytuacji nie było podobnie? Czy wykonawca tonąc, nie zużył tych 5,1 miliona „rekompensaty” na ratowanie swojej firmy, a nawet siebie? Tego się już nie dowiemy.
Nawet w obliczu tragedii biznesowych i osobistych, ludzie władzy w Nowym Sączu powinni być miękcy? Niechaj nawet nie przyjdzie nikomu do głowy, że były inne przyczyny… niż miękkość, ufność, nadzieja, dobra wiara…
Należy zadać teraz pytanie zarządowi miasta i radnym:
Dlaczego 3 sierpnia 2023 roku zgłoszono i poparto ten wniosek o „zwiększenie wynagrodzenia wykonawcy” o 6,8 mln i wypłacie 5,1 mln „rekompensaty” zaraz po podpisaniu aneksu-umowy?
Czy może mi to ktoś wyjaśnić? Może ja błądzę? Może coś pomyliłem? Pytam zatem mądrzejszych od siebie! Niechaj wypowiedzą się ludzie, którzy wiedzą, jak to było. Może było inaczej. Obywatele Nowego Sącza muszą się dowiedzieć, jak było.





